Antoni Muracki u Pieśniarzy

Antoni Muracki odwiedził Pieśniarzy. Śpiewał, grał, opowiadał anegdoty, rozmawiał z publicznością w kameralnym wnętrzu klubu w podwórku przy Szewskiej. Leszek Kopeć śpiewał w chórkach i pogwizdywał, sąsiad z kanapy obok uderzał w tamburyn, Olek zaproszony przez Tolka na scenę uderzał z wyczuciem w kubańskie bębny.

U Pieśniarzy wszystko może się zdarzyć. Przestrzenie dla barda i publiczności naturalnie się przenikają. Na widowni najczęściej siedzą znajomi. Kameralna atmosfera sprzyja słuchaniu literackich pieśni, autorskich utworów zaproszonych gości. W czwartek, 21 września 2017 roku, w gościnnym progach klubu Donata Kamińskiego stanął pieśniarz, poeta, tłumacz…

Przez blisko trzy godziny śpiewał, grał, opowiadał anegdoty, rozmawiał z publicznością. Prezentował nowe i starsze pieśni autorskie, utwory Nohavicy, Rozenbauma, Kryla, Hapki & Horáčka we własnym tłumaczeniu. Śpiewaliśmy i nuciliśmy z bardem, m.in. „Sklep”, „Czarny parowóz”, „Pod czerwonym księżycem”, „Pijcie wodę”, „Rozmowy przy stole”, „Zupę kalafiorową”, „Kozacką”, „Piosenkę dla mojej żony”, „Warkoczyk”, „Za oknem widzę las”, „Jarzębinę”, „Z Cisowej Góry dmie wiatr”, „Kulturkę”, „Gdy odwalę kitę”.

Wzruszał, bawił, dawał strawę do myślenia, jak się mylił, to z wdziękiem właściwym dla spotkań dobrych znajomych.

tekst: Dorota Olearczyk
foto: Julian Olearczyk