Klasyk w trampkach

15 listopada, wprost z promującego go zwiastuna filmowego, na Dużą Scenę Teatru Lalek wskoczyło w trampkach premierowe przedstawienie w reżyserii Marka Zákosteleckỳ’ego  „Czarodziejski flet”. Choć raczej należałoby napisać – wszedł na scenę Mozart –klasyk w trampkach i oczarował dzieci i dorosłych opowiedzianą i zagraną na różnych instrumentach historią.  

Po pierwsze: kunszt wokalny aktorów 
„Czarodziejski flet” to zabawny spektakl dla dzieci stworzony na podstawie jednej z najsłynniejszych oper Mozarta. Znakomicie  brzmią w nim arie wiedeńskiego klasyka, w nowych aranżacjach Vratislava Šramka. To, że aktorzy Wrocławskiego Teatru Lalek potrafią świetnie grać, bawić, wzruszać… nie trzeba nikomu przypominać, ale to, że mają tak rozległe zdolności wokalne, to trzeba podkreślić, usłyszeć i docenić. Wyśmienicie brzmią solowe partie śpiewane przez Patrycję Łacinę-Miarkę- Królową Nocy, Krzysztofa Grębskiego- Ozyrysa i Martę Kwiek- Paminę. Trzy damy Królowej Nocy – Anna Bajer, Kamila Chruściel i Jolanta Góralczyk- tworzą zajmująco brzmiące trio. Grzegorz Mazoń, co prawda nie śpiewa jako Mozart, ale ilość instrumentów, na których gra podczas przestawienia potwierdza jego talent multiinstrumentalisty. Dopełnieniem muzycznej całości są prześmiewcze arie śpiewane w duecie przez Edytę Skarżyńską – Papagenę i Marka Koziarczyka- Papageno i pociesznie poszukującego ukochanej- Tamino, w tej roli zabawny w słowie i geście- Sławomir Przepiórka. Aktorzy przeszli co prawda korepetycje wokalne u Magdaleny Śniadeckiej, ale czy „korki” mogą zdziałać cuda, gdyby zabrakło predyspozycji?

Po drugie: zabawa konwencją
Twórcy przedstawienia bawią się zarówno muzyką Mozarta, jak i operową konwencją. Dopracowane gesty i zachowania postaci doskonale wyczuwała dziecięca widownia. Świetnie bawiła się ona na premierze, wybuchała szczerym śmiechem i zarażała pogodną ekspresją.

Po trzecie: klasycyzm w kostiumie
Na szczególną uwagę zasługują także stylowe kostiumy, bez których świat Mozarta pozbawiony byłby dużej części niezwykłości i czarodziejskości.

Po czwarte: program z instrukcją 
Dopełnieniem strony muzycznej i aktorskiej spektaklu jest pomysłowy program z instrukcją wykonania czarodziejskiego fletu z marchewki, gitary z pudełka, marakasów z opakowania po jajku niespodziance i bongosów z puszek.
Tam też czytamy: „Melomani, audiofile, podstarzali rockandrollowcy i młodzi fani sztuki muzycznej! Ci, którzy śpiewają pod prysznicem i ci, którzy muzyką zagłuszają własne myśli! Zapraszam wszystkich na  niezwykłe muzyczne doznanie! Będzie ton, będzie dźwięk, będzie oktawa! Będzie się działo i usłyszycie to na własne uszy!”

Zatem, czas wybrać się do Teatru Lalek. Kto jeszcze nie był na „Czarodziejskim flecie” niech nie prześpi okazji. Flet pomoże na wszystko, o czym zaświadczy Tamino.

tekst i foto z próby: Dorota Olearczyk