Od 1 maja do 27 sierpnia zapraszamy do obejrzenia niezwykłej wystawy „Europa – to nasza historia”. Wystawa ta pokazuje historię Europy od 1945, aż do teraz. O tym, dlaczego warto obejrzeć tę wystawę, z panem Pawłem Romaszkanem - dyrektorem Biura Promocji Miasta - rozmawiała Małgorzata Kwiecień.
Małgorzata Kwiecień: Tytuł wystawy, którą będziemy mogli oglądać od 1 maja brzmi „Europa - to nasza historia”. Co będzie osią główną tej historii?
Paweł Romaszkan: W roku 1945 skończyła się II wojna światowa. Zastanawiano się wtedy, co zrobić żeby taka tragedia, jaką jest wojna, nigdy więcej się nie powtórzyła. Pojawił się pomysł Stanów Zjednoczonych Europy. Zderzył się on początkowo z niechęcią, ale wciąż pojawiali się nowi ludzie popierający tę ideę. Dlatego głównym nurtem wystawy jest historia realizacji pomysłu na mechanizm, który miał zapobiec konfliktom i wojnom w Europie. Udało się. Co prawda nie mamy Stanów Zjednoczonych Europy, ale mamy Unię Europejską i jesteśmy w jednym organizmie formalnym nawet z Niemcami, którzy – nie ukrywajmy- zawsze byli naszymi historycznymi wrogami. Historia realizacji pomysłu na
ten organizm to główna oś wystawy. Dochodzi do tego także historia zmian obyczajów. Na wystawie można zobaczyć stroje, elementy użytku codziennego, meble charakterystyczne dla poszczególnych dekad.
W wystawę wplecione są też indywidualne historie 27 Europejczyków. Polskę reprezentuje pan Jerzy Borowczak, polityk z Gdańska i człowiek, który organizował strajk w stoczni gdańskiej w sierpniu 1980 roku. Innym przykładem może być historia Klausa Stürmera, który wraz z półrocznym dzieckiem i swoją żoną Inge dostali się do Niemiec Zachodnich uciekając tunelem wykopanym pod murem berlińskim. Takich ciekawych i nietypowych historii jest aż 27 – tyle ile krajów Unii Europejskiej.
Na wystawie pokazane są też symboliczne rekwizyty, które mają znaczenie dla różnych narodów. Można zobaczyć na przykład oryginalny długopis Wałęsy, którym podpisywał on porozumienie gdańskie.
Na wystawie poruszono też problemy współczesne, takie jak globalizacja, zaśmiecenie środowiska lub bieda społeczna.
Jakie formy eksponatów będziemy mogli zobaczyć?
Praktycznie w każdej formie. Będą to fotografie, filmy, obrazy...
Jednym z dramatyczniejszych przykładów może być rekonstrukcja sali tortur w więzieniu Portugalskim . Niewielu ludzi wie o czarnych pułkownikach w Grecji, sali zarazy w Portugalii, czy dyktaturze franków w Hiszpanii. To wszystko zostało przypomniane na naszej wystawie. Dzięki temu młodsze pokolenia będą mogły poczuć klimat tych czasów przy pomocy innych źródeł, niż opowieści rodziców i dziadków. Ja sam należę do pokolenia, które ustawiało sobie na półce w pokoju puszkę po coca-coli, jako gadżet z lepszego świata. Dzięki wystawie ludzie będą mogli zobaczyć, że ten „lepszy” świat też miał swoje problemy.
Na wystawie będą również weselsze rekwizyty. Przykładem może być walizka do robienia zdjęć agenta z policji politycznych NRD. Aparat ten był wówczas marzeniem każdego dziecka.
Ciekawym miejscem jest też sala, w której pokazane jest zdjęcie z 23 sierpnia 1989, kiedy to 2 miliony mieszkańców Łotwy, Estonii i Litwy utworzyło na znak protestu żywy łańcuch poprzez połączenie rąk. Zdjęcie to jednak zobaczyć będzie można dopiero wtedy, kiedy na specjalnym blacie złączą się ręce pięciu ludzi.
Wszyscy obserwatorzy wystawy będą mogli w specjalnej kabinie głosować, na co -według nich - powinien być rozdysponowany budżet Unii Europejskiej. Wynik głosowania może być zaskakujący - w Brukseli gdzie wystawa była wcześniej pokazywana, głosowano na edukację - zamiast na przykład na przemysł czy gospodarkę.
Ciekawszym elementem jest też sala, w której goście wystawy będą mogli określić interesującą ich datę i dowiedzieć się o najważniejszych wydarzeniach każdej dziedziny z tego czasu. Mogą być to wydarzenia dotyczące zarówno sztuki i muzyki, jak i gospodarki, sportu, czy polityki.
Całośc ekspozycji zwieńczy fillm, który opowie historię Europy starożytnej.
Jaka jest grupa docelowa wystawy?
Wystawa skierowana jest głównie do młodych ludzi, studentów. Będą mogli zobaczyć historię, która ich także dotyczy. To ona sprawiła, że żyją teraz w takiej, a nie innej Europie. Kiedy pojechałem obejrzeć wystawę w Brukseli, pojechali z nami studenci z Politechniki Wrocławskiej. Byli to studenci robotyki, którzy nie mieli wcześniej zbyt dużej styczności z historią. Gdy później spytaliśmy ich, co sądzą o wystawie powiedzieli, że teraz dopiero wiedzą, czym tak naprawdę jest Europa. Dla mnie to była najlepsza recenzja tej wystawy. Myślę, że wystawa powinna zainteresować też ludzi starszych, którzy w latach 50. przeżywali swoją młodość. Żyli oni wtedy w przekonaniu, że żyją gorzej, a w innych krajach Europy jest lepszy świat. Wystawa pokaże im, że nie byli mieszkańcami „gorszej” europy. Europa jest jedna i zawsze była jedna, a u nas było wtedy po prostu inaczej. Wystawa da szansę na refleksję nad wydarzeniami, które są nam bardzo bliskie. Każdy z nas ma rodziców, którzy widzieli lub nawet brali udział w protestach i manifestach za czasów komunizmu. Zauważyłem, że wystawa ma wymowę radosną. Chociaż są tam pokazane momenty upadków, człowiek wychodzi z niej pogodny i pełen pozytywnych myśli. Wie, że choć nie było łatwo, to osiągnęliśmy sukces. Europa jest dziś wolna. Możemy pojechać za granicę bez żadnych problemów, nie mamy dyktatur ani wojen.
Jak przedstawia się rola Polski w wystawie? Czy jest ona pokazana po prostu jako jeden z wielu krajów Unii?
Tutaj właśnie rożni się nasza wystawa od brukselskiej. Dodaliśmy do niej elementy historii Polskiej. Staraliśmy się pokazać rolę naszego kraju w tworzeniu Unii Europejskiej i przypomnieć, że tak naprawdę to od nas się zaczęło. Jak wszyscy wiemy, Polacy bardzo lubią narzekać. Jest nawet dowcip o tym, że gdy przed Polakiem postawi się napełnioną do połowy szklankę, on zawsze będzie uważał, że jest ona do połowy pusta. Chcieliśmy pokazać Polakom i Europie, że nasz naród również ma swoje sukcesy, z których może być dumny. Francuzi dumni są ze swoich win, Włosi ze swojej kuchni, a my możemy być dumni z tego, że to nam się udało obalić komunizm i zniszczyć bezsensowne reżimy polityczne, który nękały Europę. I to w dodatku bez przelewu krwi. Zawsze potrafiliśmy w trudnych sytuacjach połączyć nasze siły.
Gdzie jeszcze będzie można zobaczyć wystawę?
Wcześniej wystawę można było obejrzeć w Brukseli. W Polsce zobaczyć ją będzie można tylko we Wrocławiu. Została ona praktycznie wyrwana Francji, którą całe szczęście udało nam się ubiec. Prosto z Polski ekspozycja pojedzie do Rygi, Estonii, a potem - o ile się nie mylę - do Budapesztu. Ponieważ 95% eksponatów wystawy jest wypożyczone z muzeów Europejskich, prędzej czy później będą musiały one wrócić do pierwotnych placówek. Ale myślę, że zanim to nastąpi, będą jeszcze krążyć po kilku krajach europejskich. Ciekawym rekwizytem z polskiego muzeum są sukienki, uszyte przez więźniów Oświęcimia z flag państw Europejskich, które walczyły w czasie wojny. Był to jedyny wówczas dostępny dla mieszkańców Oświęcimia materiał. Ubrania są bardzo ładne - dziecięce, kolorowe, śliczne sukienki... o dramatycznej wymowie...
Jak pan myśli, ile czasu może zająć obejrzenie wystawy?
Żeby obejrzeć wszystkie filmy i prezentacje, należy zarezerwować sobie co najmniej 2 godziny. Może to zająć oczywiście trochę krócej, ale przy pobieżnej obserwacji.
Jakie inicjatywy promocyjne towarzyszą wystawie?
Przede wszystkim wystawa jest naszym wkładem w obchody 20-lecia upadku komunizmu w Polsce, które mają miejsce 4 czerwca. 1 maja, w dniu otwarcia wystawy, mija także rocznica wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. 2 czerwca, czyli na dwa dni przed właściwą rocznicą, otwieramy drugą część wystawy – „20 lat na okrągło”. Będzie ona dosyć kontrowersyjna, przez pokazanie problemów, które nękały Polskę w ciągu tych dwudziestu lat. Nie poprzez eksponaty muzealne, lecz poprzez dzieła sztuki polskich artystów tego okresu. 4 czerwca zapraszam wszystkich na Rynek Wrocławski. Odbędzie się tam szczyt wszystkich uroczystości o wymowie patriotycznej. Na Rynku stanie okrągły stół, na którym pojawią się potrawy z 27 krajów Unii Europejskiej. Akcja ta nosi nazwę „Europa na Widelcu”. Podczas imprezy wszyscy będą mogli obejrzeć pokazy kulinarne pod wodzą Roberta Makłowicza i spróbować za darmo zupy orkiszowej z ogromnego garnka. Potrawy innych kuchni będą dostępne za niewielką opłatą. Na koniec zagra Big Band Wrocławski. Jest to zespół, który nie istnieje - powstanie tylko i wyłącznie na potrzeby obchodów. Będzie to pierwszy taki występ, kiedy wszyscy jazzowi muzycy wrocławscy połączą się i zagrają wspólny koncert scenie wrocławskiego rynku. Tego dnia, o zmierzchu, otwarta też będzie nowa fontanna na Placu Pergoli. Chcieliśmy, żeby obchody pozostawiły po sobie także jakąś stałą pamiątkę, coś co będzie przypominać wrocławianom tak ważne zdarzenie, jakim było obalenie komunizmu w 1989 roku. Fontanna ma być ukoronowaniem tego wielkiego święta i naprawdę, uwierzcie, nie będzie ona byle jaka...
Rozmawiała: Małgorzata Kwiecień
więcej informacji o wystawie : "Europa - to nasza historia"