Ciepły pensjonat - Wywiad z Pensao Listopad

niedziela 30 listopada 2008




W swoim profilu na MySpace wśród inspiracji wymienili Dona Cherry’ego i Autechre. Dodałbym do tego Tortoise, Steve’a Reicha i Beirut. Joao Teixeira de Sousa (gitara, wokal), Kamil Radek (perkusja, akordeon, tongue drum) i Kasia Wrona (wiolonczela, cenzula), czyli wrocławskie trio Pensao Listopad, grają razem od wiosny, łącząc ładne, czasem melancholijne, czasem transowe melodie z tradycją muzyki improwizowanej. Już niedługo ich płyta ukaże się nakładem portugalskiej wytwórni Merzbau.


W słowniku portugalsko-polskim wyszło mi, że "pensao" to renta, emerytura.

João T. de Sousa: Też. Ale tu chodzi o "pensjonat". Pensjonat Listopad. Mieliśmy z Kamilem duet Joao e Camii, ale Tiago Sousa z wytwórni Merzbau powiedział, że w Polsce może to brzmi egzotycznie, ale w Portugalii raczej nie. Siedziałem nad nową nazwą tydzień, dwa. Myślałem: jesień, smutek, melancholia, która jest podobna w Portugalii i w Polsce. Bardzo podoba mi się słowo "listopad" (jest nawet portugalski krytyk, który się nazywa Listopad). Pensao... hotel, pensjonat, ciepły zakątek, dobrze jest być tam w środku, kiedy na zewnątrz pada deszcz.


Jak się poznaliście?

Kamil Radek: Mieliśmy skład, który miał być improwizowany, taki trochę okołojazzowy. Była trąbka, saksofon, bas, bęben. Różnymi kanałami, przez różne znajomości pojawił się Joao. Zaczęliśmy razem. Ten kwintet nie za bardzo miał możliwość istnienia, dlatego, że charakterami się bardzo ścieraliśmy. W końcu przyszedł okres wakacyjny, wszystko się rozpadło. Zaczęliśmy grać we dwójkę z Joao i stwierdziliśmy, że nie ma sensu reaktywować tamtego składu, że lepiej się sprawdza duet. Po roku grania we dwójkę dostaliśmy propozycję wydania płyty dla wytwórni Merzbau. Zaczęliśmy grać w trochę innym stylu. Joao zamienił gitarę elektryczną na akustyczną. Chcieliśmy trochę ocieplić brzmienie, wygładzić je, żeby nie było takie chropowate. Ja coraz częściej zacząłem brać akordeon do ręki.


João T. de Sousa:
Kiedy kupiłem gitarę akustyczną, która ma inne strojenie, to otworzyło mnie  na inne sposoby komponowania. Kamil miał jakieś numery, ja też, bardzo szybko wszystko szło.

Kamil Radek:
Wpadliśmy na pomysł, że przydałby się jakiś instrument smyczkowy, ale kontrabas i skrzypce odpadały, ze względu na nie ten rejestr. Najbardziej nostalgicznym instrumentem, najlepiej pasującym, wydawała się wiolonczela. Poszedłem na Akademię Muzyczną i zapytałem znajomych, czy jest jakaś wiolonczelistka albo wiolonczelista, i tak trafiliśmy na Kasię.

Kasia Wrona:
Na początku miałam grać gościnnie tylko w jednym numerze, ale jak zagraliśmy pierwszą próbę, okazało się, że gram we wszystkich.


W tym składzie wydajecie płytę.


João T. de Sousa:
Maerzbau znaleźli nas przez Myspace'a. Tiago Sousa słuchał utworów umieszczonych na naszym profilu i myślał, że mieszkamy w Portugalii. Zaprosił mnie na kawę. Odpowiedziałem, że bardzo chętnie, tylko do Lizbony mam 3000 kilometrów. Mimo to, zaproponował nam wydanie płyty. Teraz jesteśmy w trakcie mixu.

Jak komponujecie?


Kasia Wrona: To wygląda tak: wchodzi któryś z chłopaków i mówi "słuchajcie, mam nowy numer, to leci tak mniej więcej"- gra kilka dźwięków - "zróbmy coś z tym". Myślimy, myślimy i coś z tego wychodzi (śmiech).


Kamil Radek:
Jesteśmy bardzo płodni. Jak spotkaliśmy się po wakacjach przed koncertem, to zrobiliśmy w 3 dni siedem nowych numerów. Wszystkim się kumulowały te pomysły i nastąpił wysyp.

Używacie też nietypowych instrumentów, jak tongue drum, caznula...

João T. de Sousa: Na wakacjach byłem na festiwalu folkowym w Portugalii. Był tam taki namiot z instrumentami portugalskimi, afrykańskimi, azjatyckimi. Kupiłem tam canzulę, bardzo podobało mi się jej brzmienie, pasowało do brzmienia zespołu.

Kasia Wrona:
Większość numer z tongue drumem i canzulą powstało już, kiedy mieliśmy te instrumenty, ale był jeden taki, który graliśmy wcześniej i był zupełnie inaczej zaaranżowany. Przyszła ceanzula i okazało się, że to brzmi zupełnie inaczej, ale ciekawiej. Przearanżowaliśmy to zupełnie, i teraz jest lepsze.


Jako Jaoa e Camii graliście w Rurze support przed Peterem Brotzmannem i Paal Nillsen-Lovem. miesiąc później, też w Rurze, zaprezentowaliście się jako Pensao Listopad. Jak doszło do tych koncertów?


João T. de Sousa:
Grałem kiedyś koncert dla znajomych. Był tam facet, który organizuje koncert we Wrocławiu i ma kontakt z Paal Nillsen-Lovem. Zaproponował nam ten support. Dałem Wojtkowi Kiesielowi z Rury nasz materiał, powiedział, że jest bardzo ciekawy i dostaliśmy też propozycję zagrania jako Pensao.



Jak określilibyście muzykę Pensao Listopad w dwóch, trzech zdaniach?


João T. de Sousa:
Dla mnie to jest semi-improwizacja, ale z z konkretną strukturą. Wszystko jest tradycyjnie zaaranżowane, ale jest dużo wolności. Jest też łączenie tonalizmu i atonalizmu - cały czas jest jakiś niepokój w tej muzyce. Przede wszystkim jednak to, jak gramy i tworzymy, jest bardzo naturalne.


Kamil Radek: Kiedy gramy w duecie, nie ma mowy, żeby mieć jakiś skomponowany utwór, jest czysta improwizacja. Punktem wyjścia dla tego, co się dzieje teraz, był taki numer, który był trochę zaaranżowany, miał jakiś temat, z którego wychodziła improwizacja. W Pensao też tak to wygląda: najpierw jest jakiś ładny, piosenkowy temat, który później jest rozwinięty w bardzo niekonwencjonalną improwizację, to daje duże urozmaicenie. Gdyby tego nie było, to, moim zdaniem, utwory byłyby nudne.

Kasia Wrona: Nie ogranicza nas jakaś forma. Nie jest tak, że coś musi brzmieć tak, czy inaczej. Nigdy żadnego numeru nie zagraliśmy od początku do końca w ten sam sposób, to zawsze zależy od danego dnia, od emocji, od tego, czy ktoś nas wkurzył, czy jest wesoło. W tym wszystkim jest takie fajne porozumienie. Bardzo odpoczywam przy tym, co robimy.


Joao, jak trafiłeś do Wrocławia?



João T. de Sousa:
Spotykałem się Polką. Studiowała w Porto, z którego pochodzę. Potem byliśmy w Hiszpanii, Londynie, ale szukałem czegoś nowego. I znalazłem to tutaj...


Co robiliście przed Pensao Listopad?


Kasia Wrona: 14 lat z klasyką, którą wciąż studiuję. Co nie znaczy, że grałam tylko to. W liceum były jakieś pierwsze improwizacje z innym muzykami, to były moje pierwsze spotkania z czymś innym. Teraz to się bardzo przydaje.


Kamil Radek:
Najpierw uczyłem się w Szkole Muzycznej I stopnia na instrumentach perkusyjnych. Potem byłem w Szkole II stopnia. Potem studiowałem jazz na Akademii Muzycznej. Zawsze pojawiał się taki problem, że były napisane utwory i nie było możliwości ich interpretowania. Zdarzało się, że nauczyciele karcili mnie, za to, że nadinterpretowałem te utwory, w sensie emocjonalnym i stylistycznym. Właściwie to tyle, jeśli chodzi o klasykę, bo dosyć dawno się od tego odciąłem. Potem miałem epizod z jazzem na Akademii Muzycznej - przez 3 lata. Zawsze najważniejsze dla mnie było, żeby grać z ludźmi muzykę żywą, improwizowaną. Wszystkie zespoły, w których grałem, kończyły się wtedy, gdy ludzie chcieli mieć za bardzo poukładane utwory, co kto ma zrobić, że ten pierdnie, a tamten beknie. Mam osobowość, która nie pozwala mi zrobić dwa razy tego samego w ten sam sposób.


João T. de Sousa: Zaczynałem grać, jak miałem 16 lat. Mieliśmy zespół i graliśmy indie rocka. Potem próbowałem grac bardziej eksperymentalne rzeczy. Z kolejnym zespołem graliśmy koncerty, wygraliśmy ogólnoportugalski konkurs. Nasz numer przez miesiąc leciał w radio. We Wrocławiu też grałem w różnych kapelach. Aktualnie mam 3 projekty.


A co będzie się z Pensao w przyszłości?



Kamil Radek:
Marzenia są takie, żeby sprzedać 10 milionów płyt (śmiech).


João T. de Sousa:
W marcu planujemy trasę po Portugalii. Mamy też plan, żeby zagrać w Madrycie i Berlinie. Chcemy koncertować, wydawać płyty. Próbujemy też ustawić trasę po Polsce.


Kamil Radek:
Chcemy też nagrać kolejną płytę, bo patrząc na to, jak jesteśmy płodni, to będzie nam się nudziło, grając cały czas to samo. 

 

rozmawiał: Adrian Podgórny

 

więcej artykułów


Dodaj do:




Komentarze


Brak komentarzy.


Dodaj komentarz

Nick:
Treść:




© 2008 - Punkt Informacji Kulturalnej - Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Projekt i Wykonanie: BetterSite.pl
email marketing