Dla każdego coś dobrego - relacja z KAN-u [dzień 2.]

piątek 23 kwietnia 2010




Sześć bloków filmowych Kina Zagranicznego za nami. Dużo więcej emocji niż w środę, dużo więcej widzów i na pewno dużo więcej radości dla organizatorów. Atmosfera, jaka panowała w czwartek w Kinie Warszawa to właśnie to, na co czekałam! KAN to nie tylko projekcje, ale spotkanie ludzi, których łączy jedna pasja, jaką jest ambitne kino. To, co różni ten festiwal od innych, to atmosfera, jaką tworzą organizatorzy, ale również ta, jaką tworzymy my – widzowie. To dopiero drugi dzień festiwalu, a już towarzyszy nam tyle emocji.


   W czwartek zakończył się pokaz Filmów Zagranicznych. Publiczność będzie miała nie lada problem, bo wybierać najlepszych jest z czego, a wyniki konkursu poznamy podczas niedzielnej gali. Więcej animacji i dokumentów niż dnia poprzedniego, ale znowu przeważała fabuła. Filmy z ostatnich trzech bloków były dużo lepsze w porównaniu z dniem poprzednim. Oczywiście znalazła się garstka, a nawet garść pokazów, które nie zaskoczyły, nie poruszyły – były po prostu „jałowe”. Te filmy na pewno nie zapiszą się w pamięci widzów na długo.
 
   Muszę przyznać, że animacje ze wszystkich sześciu bloków, jakie miałam okazję zobaczyć, to strzał w dziesiątkę. Naprawdę ciężko od nich oderwać wzrok, trudno się nie uśmiechać. Wyjątkiem był film „Diary Of A Book Of Records” (Portugalia) – trwał tylko 12 minut, ale miałam wrażenie, że wieczność! Obraz mówił o kobiecie, która odpowiadała za weryfikację rekordów Księgi Guinessa. Temat może wydaje się być ciekawy, ale reżyser nie przedstawił go w interesujący sposób. Całe 12 minut zastanawiałam się, co dzisiaj zaserwuje KANowy bufet, który, swoją drogą, serwuje pyszne potrawy. W przerwie między blokami nie pozostaje nam nic innego, jak delektować się ich kuchnią. Zwłaszcza, że kuszące zapachy przyciągają nawet przysłowiowych biednych studentów.

   Dokumenty, które mogliśmy zobaczyć podczas trzech ostatnich bloków, wyrównały dawkę emocji i dostarczyły refleksji. Mogliśmy się dowiedzieć, jak radzą sobie w tradycyjnych męskich zawodach palestyńskie kobiety („Thorns And Silk”, Wielka Brytania), które sprzeciwiają się islamskim stereotypom płciowym. Autor przedstawił ten trudny temat w bardzo niekonwencjonalny sposób. Przerażający świat pokazała autorka filmu „House Of Dead” (Brazylia). Przerażający, a może fascynujący? Z pewnością nikt nie chciałby się znaleźć w świecie zbrodniarzy z więziennego szpitala dla psychicznie chorych w Salwadorze.

   Myślę, że ciepłe słowa należą się również „Un Juego Absurdo” (Argentyna). Film opowiada o miłości nastolatków. Javier jest zakochany w Rominii, którą usiłuje zdobyć. Autor obrazu w przezabawny sposób przedstawia nam rozumowanie nastolatka oraz pokazuje, jak ciężko jest pokonać swoją nieśmiałość i przezwyciężyć strach.

   Ambitne kino dostarczyło nam zarówno dobrej zabawy, jak i chwili refleksji. Niektóre filmy na pewno pozostaną tematem dyskusji przez długi czas i chociażby dla nich warto było odwiedzić Kino Warszawa. Pokaz Filmów Zagranicznych już za nami, ale już w piątek pierwszy dzień pokazów Filmów Polskich. Czy młodzi twórcy polskiego kina zaskoczą nas pomysłowością i świeżym spojrzeniem? Oby to była wyselekcjonowana dawka filmów wartych uwagi…


Tekst: Anna Marcinkowska

Foto: Maciej Zadrożny

 

KAN: Kino wśród betoniarek - fotorelacja [dzień 2.]

 

Uwaga! Remont! - XI Festiwal Kina Amatorskiego i Niezależnego [dzień 1.]

 

więcej artykułów




Dodaj do:







Komentarze


Brak komentarzy.


Dodaj komentarz

Nick:
Treść:




© 2008 - Punkt Informacji Kulturalnej - Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Projekt i Wykonanie: BetterSite.pl
email marketing