Czwarty dzień Festiwalu KAN zdominował jeden gatunek filmowy – dokumenty. Po ostatnich blokach filmowych Konkursu Kina Polskiego odbyły się otwarte obrady jury. Głównym tematem dyskusji było ogólne omówienie poziomu jaki reprezentowali tegoroczni twórcy. Aktywność publiczności była niezaprzeczalnie wyższa niż w poprzednich edycjach imprezy.
W sobotę wyświetlonych zostało aż 8 dokumentów, które w sumie stanowiły znaczną część czasu przeznaczonego na IV i V blok. Nie można jednak pominąć obecności filmów fabularnych oraz animacji, które mimo krótkiego czasu trwania, wystąpiły stosunkowo licznie. Najbardziej charakterystycznym filmem był obraz „Brzydkie słowa” (reż. Marcin Maziarzewski), który mimo wielkiego podobieństwa
do filmów dokumentalnych, jest fabułą. Główny bohater jest chory na zespół Touretta. Widzowie mogą poznać bliżej jego świat oraz zmagania z codziennością. U jego boku zagrała Magdalena Kumorek, która jest członkinią jury. Pani Magdalena na obradach zdradziła nam, że bohater filmu jest prawdziwym aktorem, co na pewno zaskoczyło większość KANowiczów. Jeśli chodzi o dokumenty to na szczególną uwagę zasługuje „10 lat do Nashville” (reż. Katarzyna Trzaska), który był głównym tematem sobotnich obrad oraz film „8 historii które nie zmieniły świata” (reż. Ivo Krankowski), który jest opowieścią o ośmiu, doświadczonych życiem ludziach w podeszłym wieku. Opowiadają oni o czasach przedwojennych, przekazując swoje wartości i doświadczenia. Według jury był to znakomity film pod względem merytorycznym (tj. scenariusz i treść) i byłby dobrą podstawą do stworzenia świetnej fabuły. Jury jednogłośnie stwierdziło, że zawiódł jednak warsztat filmowy oraz zbyt prosty i niefortunnie dobrany obraz.
Otwarte obrazy jury nie trwały zbyt długo, ponieważ ostatni blok filmów miał duże opóźnienie. Organizator musiał nawet przerwać dyskusję między jury a publiką. Podczas spotkania wyłapałam kilka naprawdę ważnych zdań, opisujących to co działo się w Kinie Warszawa przez ostatnie dwa dni – to co pokazali nam twórcy polskiego kina amatorskiego, i to co myśli na temat poziomu ambitnego kina w Polsce jury. Pozwolę sobie przytoczyć kilka opinii Jerzego Kapuścińskiego. Uważa on, że w polskim kinie od kilku lat wyłania się pewna tendencja. Twórcy studenckiego i offowego kina tworzą ciekawsze dokumenty, niż fabuły. Odrodzenie za to przeżywa animacja. Pozostali członkowie jury wykazali aprobatę dla słów Kapuścińskiego. Nasi znawcy kina wraz z publiką skarżyli się na grę aktorów, a raczej na brak poprowadzenia aktora – zwłaszcza w fabułach, nie czuli też pracy reżyserów z aktorami. Główni bohaterowie byli jak z papieru, nie identyfikujemy się z nimi, ich otoczenie to nie jest nasza rzeczywistość a przecież to życie pisze najlepsze scenariusze – jak stwierdziła pani Magdalena. Na temat tego, jakie filmy kręcą młodzi artyści, czym się inspirują – czy własnym otoczeniem czy po prosty jest to fikcja, wytoczyła się burzliwa dyskusja. Jeden z widzów zapytał o filmy science fiction, co sądzą o nich członkowie jury. Czy mieszcząc się w tak małym budżecie można nakręcić naprawdę dobry film sci-fi? Myślę, że każdego zaciekawiło to w jaki sposób odpowiedzą członkowie jury… Niestety ich wypowiedź była tak ogólna, że pewnie nawet nie zadowoliła pytającego.
Często słyszeliśmy, że dokumenty na tegorocznym KANie przebiły wszystkie filmy. Jury stwierdziło również, że gdyby mieli wręczać nagrodę Grand Prix, otrzymałby ją na pewno, któryś z dokumentów. Nie dowiedzieliśmy się jednak nic konkretnego o poszczególnych filmach, nic co mogłoby zdradzić nam niedzielny werdykt jury, nic co mogłoby nawet nakierunkować nas na laureatów tegorocznego Festiwalu.
Wyświetlanie Filmów Konkursowych dobiegło końca. Teraz wszyscy z niecierpliwością czekamy na werdykt zaproszonych znawców kina oraz wszystkich KANowiczów, którzy brali udział w głosowaniu. Wyniki poznamy podczas niedzielnej gali. Czeka nas wiele emocji.
Tekst: Anna Marcinkowska