Czwartkowy wieczór w Arsenale to kolejna dawka muzyki tureckiej w wykonaniu zespółu Replikas i Tolga Baklacioglu. Na zakończenie wysłuchaliśmy polskiej formacji Gypsy Pill, zespołu jakiego na polskiej scenie muzycznej jeszcze ponoć nie było... .
"Stambuł to bardzo piękne miasto, a jednocześnie brudne i zaniedbane. Myślę, że nasza muzyka oddaje ten bałagan, chaos mieszających się ze sobą różnych kultur" - deklarują członkowie formacji Replikas. Inspirowani twórczością nowojorskiej formacji Sonic Youth tworzą własny, surowy, rzekłbym nawet: punkowy styl. Nie idą na łatwiznę tandetnego popu czy grania coverów. Komponują też muzykę do teatru i filmów, zostali wyróżnieni za ścieżkę dźwiękową do "Two Girls" Kutluga Atamana, wystąpili w dokumencie "Życie jest muzyką".
Trzy gitary, perkusja, elektroniczne wsparcie komputerowo-konsoletowe i ściana dźwięków: rockowych, kolorowych, tanecznych i ...okropnie głośnych! Jeżeli gdzieniegdzie ukuwa się termin "pokolenie enh", to mocno prawdopodobna jest jedna tego pokolenia cecha: głuchota. Rozumiem, że taka muzyka wymaga decybeli, że ona taka własnie być musi. Na szczęście zawsze można wyjść, odsapnąć i wrócić - wczorajszy turecki desant mocno przeciągał się w czasie, zarówno ten zespołowy, jak i ten DJ-ski.

Tolga Baklacioglu też znalazł sporą grupę młodzieży, którą rozruszał swoimi setami. Przydała się znajomość jazzu i bluesa oraz umiejętność grania na gitarze i trąbce. Ta reguła sprawdziła się również w wypadku występu Deadelusa. Jeżeli za konsoletą stają twórcy z muzycznym wykształceniem, to różnicę słychać natychmiast. Co jednakowoż nie zmienia pogłębiającej się z mojej strony z każdym dniem krytycznej oceny tego gatunku. Ale ... skoro znajduje to spore grono zwolenników, to zapewne tak już pozostanie. A ja i mi podobni zawsze mamy możliwość wyboru i przejścia do strefy ciszy.
Chętnych do słuchania i tańczenia było sporo. Występujaca po nim formacja Gypsy Pill nieomal na siłę dokonywała instalacji swoich stołów, bowiem młody twórca turecki lekko zatracił się w swoich setach i mimo upływu limitu czasu, nie bardzo chciał zakończyć swój występ.
Ich produkcje były dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Czterech młodych dżentelmenów o chuligańsko-cygańskim wizerunku przedstawiło ciekawy program. Połączenie muzyki i efektownych wizualizacji, teatralna nieomal choreografia, efekty rodem z cyrku czy jarmarku, swoiste poczucie humoru - wszystko to dało tym razem klimat dobrej zabawy, w której uczestniczyli zarówno sami twórcy, jak i zgromadzona pod sceną publiczność. Występujaca po nim formacja Gypsy Pill nieomal na siłę dokonywała instalacji swoich stołów, bowiem młody twórca turecki lekko zatracił się w swoich setach i mimo upływu limitu czasu, nie bardzo chciał zakończyć swój występ.
Bardzo pozytywnym zaskoczeniem stał się dla mnie występ Replikas, czterech młodych dżentelmenów o chuligańsko-cygańskim wizerunku. Połączenie muzyki i ciekawych wizualizacji, teatralna nieomal choreografia, efekty rodem z cyrku czy jarmarku, swoiste poczucie humoru - wszystko to dało tym razem klimat dobrej zabawy, w której uczestniczyli zarówno sami twórcy, jak i zgromadzona pod sceną publiczność.
Brakowało tylko dobrej pogody. Tak jak szefowi Klubu Festiwalowego, Kostasowi Georgakopulosowi, który w krótkiej rozmowie przed czwartkowym koncertem wyraził zadowolenie z dotychczasowego przebiegu wydarzeń na tej scenie i zapraszał na najmocniejsze punkty programu festiwalowego: Konono No1, Gonjasufi, Kryzys , King Midas Sound czy też Hypnotic Brass Ensamble.
A ja dzisiaj krócej: przyznam, że jestem już trochę zmęczony. Muzyka Ery Nowe Horyzonty wciąga, ale całkowite przestawienie trybu życia na nocny i głośny robi swoje. Idę zresetować się: do kina na mocny film Gaspara Noe. Wkraczam w pustkę!
Tekst: Lech Basel
fot. Sławomir Bernaś
Relacje "na żywo" z festiwalu publikujemy na naszym profilu facebook Pełny progam 10. edycji ENH
Więcej o ENH