Giulia y los Tellarini

środa 1 lutego 2012




Ostatni dzień stycznia 2012 roku był zarazem ostatnim dniem mojej - jedynie wirtualnej -  znajomości z Giulią y los Tellarini. We wrocławskim Imparcie artystka dała pokaz swoich barwnych umiejętności. Otoczyła się muzycznymi gadżetami (głównie tymi z gatunku  perkusyjnych) i  zgrabnie nimi wywijała dostarczając pozytywnych emocji. Oczywiście występ byłby dość jednostajny i ubogi, gdyby tylko na wdzięcznym podgrywaniu poprzestała. Damsko – męski,   międzynarodowy zespół muzyków towarzyszący  Giulii na scenie oddał, m.in. klimat latynoskich pubów zarówno brzmieniem instrumentów, wglądem, jak i zachowaniem.

Trzeba przyznać, że ich muzyka stanowiła niebanalną fuzję elementów muzycznych z całego świata. Różnorodna mieszanka  hiszpańskiego folku, francuskich ballad i jazzu  była  największym atutem występu. W utworach Giulii y los Tellarini pobrzmiewały gitary klasyczne o silnej, flamencowej barwie,  perkusja, saksofon, trąbka, kontrabas, gitara elektryczna, akordeon, bandoneon, tamburyn i dzwonki.
Oczywiście na koncercie w Imparcie nie zabrakło utworów: „Barcelona” (znany motyw przewodni filmu Woody’ego Allena „Vicky, Cristina, Barcelona”) i  „Warszawa” ( przygotowany  specjalnie z okazji koncertów w Polsce).  I to ich melodie  nuciłam wracając  wieczorem po koncercie do domu wspominając nowojorskiego mistrza absurdu filmowego, dzięki któremu Giulia y Los Tellarini stali się rozpoznawalni na całym świecie.


tekst: Dorota Olearczyk, dzięki uprzejmości radiojazz.fm
foto: Andrzej Olechnowski i Waldemar Szuchnik

 





Dodaj do:







Komentarze


zz57, IP 89.73.45.151
2012-02-02 23:47:11

Koncert był wspaniały. Wrażenia niesamowite - temperament i żywioł. Dla mnie rewelacja - zwłaszcza "No quiero crecer".



Dodaj komentarz

Nick:
Treść:




© 2008 - Punkt Informacji Kulturalnej - Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Projekt i Wykonanie: BetterSite.pl
email marketing