Rozpoczynający się 22 lipca 10. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty to nie tylko ruchome obrazy. Jego nieodłączną częścią jest scena muzyczna, czyli muzyczny klub festiwalowy w Arsenale oraz projekty specjalne. Największym wydarzeniem tegorocznej muzycznej części imprezy będzie bez wątpienia otwierający festiwal koncert Mike'a Pattona zatytułowany „Mondo Cane”.
O artyście tym pisał m.in. Roman Gutek, Dyrektor Naczelny Festiwalu, w jednym ze swoich felietonów:
Mniej więcej półtora roku temu Kostas Georgakopulos, wrocławski muzyk odpowiedzialny za część muzyczną festiwalu Era Nowe Horyzonty, z entuzjazmem opowiadał mi o nowym wcieleniu amerykańskiego wokalisty, kompozytora i multiinstrumentalisty Mike'a Pattona. Chodziło o projekt „Mondo Cane” („Pieski świat”), który w opowieści Kostasa wyglądał dość specyficznie. Artysta – co rzadkie w jego dorobku – nie wykonywał autorskiego materiału, ale śpiewał włoskie popowe przeboje – i to w dodatku po włosku. Początkowo
nie podzielałem zachwytów Kostasa, gdyż Patton był dla mnie przede wszystkim wokalistą słynnego Faith No More oraz twórcą kilku formacji, m.in. Mr. Bungle, Fantomas, Tomahawk czy Peeping Tom. Imponował mi wszechstronnością i rozrzutem stylistycznym swoich projektów, ale przede wszystkim ceniłem go za wieloletnią współpracę z Johnem Zornem, guru nowojorskiej awangardy, z którym nagrał 16 albumów. Zupełnie nie rozumiałem, dlaczego wziął się za włoskie przeboje Drupiego czy Adriano Celentano, które w młodości kaleczyły mi uszy i kojarzyły się z totalnym kiczem. Zastanawiałem się, po co mu to? Ale zmieniłem zdanie, kiedy zobaczyłem na DVD zapis koncertu „Mondo Cane” na Holland Festival 2008, a w Internecie znalazłem długi wywiad, w którym artysta mówił o swojej miłości do Włoch. Miał żonę Włoszkę i sześć lat mieszkał w Bolonii. Nie mówił po włosku, ale postanowił, że nauczy się języka z radia. Słuchając audycji, uczył się słówek, akcentu, brzmienia. To właśnie wtedy odkrył włoską muzykę. Po rozstaniu z żoną i powrocie do Stanów, postanowił zagrać i zaśpiewać te piosenki.
Kiedy rozmawiałem z wrocławskimi muzykami o tym koncercie, to wyrażali ogromne zadowolenie z faktu możliwości usłyszenia Mike'a Pattona na żywo, 22 lipca na wrocławskiej Wyspie Słodowej. Jednocześnie jednak, podobnie jak Roman Gutek, wyrażali zdumienie repertuarem. Sam artysta w jednym z wywiadów tłumaczył to następująco:
Właśnie o taki przegięty image mi chodziło. O totalną zgrywę i dobrą zabawę, nie tylko z dźwiękami, ale z całym włoskim stereotypem macho z brylantyną na włosach. W kategorii nagrywania nowych wersji cudzych utworów to było jedno z największych wyzwań, przed jakimi stanąłem. Ponowna aranżacja tych brzmień to nie gloryfikowanie przeszłości, a raczej szansa na ukazanie istoty i wagi tamtej muzyki, tyle że w nowych aranżacjach.
Przyznać trzeba, że to ogromne zaskoczenie fanów Pattona ma swoje uzasadnienie. Oni znają go i lubią z zupełnie innej strony, a we Wrocławiu usłyszymy specjalnie dla potrzeb tego projektu wyselekcjonowany repertuar, składający się z ponad 20 piosenek: od manifestu włoskiej muzyki pop – „Urlo negro” – aż po piosenki miłosne takie, jak „Senza fine” czy zabawowe przyśpiewki typu „Pinne, fucile ed occhiali”. Patton śpiewać też będzie utwory Nino Roty, Domenico Modugno, Adriano Celentano czy Ennio Morricone. Obok niego wystąpi zespół składający się z siedmiu muzyków, trzyosobowy chórek oraz dwunastu polskich muzyków z wrocławskiej The Film Harmony Orchestra.
Wieczór otwierający festiwal zapowiada się więc niezwykle interesująco, a Kostas Georgakopulos, odpowiedzialny za część muzyczną festiwalu Era Nowe Horyzonty, zna chyba regułę Alfreda Hitchcocka –najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie powoli rośnie... Zresztą sami sprawdźcie jakie jeszcze muzyczne atrakcje czekać będą w klubie festiwalowym i nie tylko.
Tekst: Lech Basel (użyte fragmenty pochodzą z materiałów prasowych festiwalu)