Pełna pikanterii wystawa Zuzy Krajewskiej i Bartka Wieczorka przyciągnęła na wernisaż sporą grupę widzów, spragnionych wina i emocji. Dość mocno wyeksponowane na fotografiach męskie atrybuty biły po oczach, nie da się ukryć. Jak napisał Adam Mazur, kurator wystawy: "delikatna, lecz z pazurem aż do granic wytrzymałości(...)"

Zuza Krajewska (ur. 1975), fotograf i Bartek Wieczorek (ur. 1979), fotograf i projektant mody. Razem tworzą najgorętszy polski duet fotograficzny. Pracują i żyją razem od 2006 roku. Zajmują się głównie fotografią mody i kolorowego świata celebrytów. Współpracują z największymi polskimi magazynami mody i markami odzieżowymi. Mają talent i pomysł. Potrafili skłonić Joannę Brodzik, grzeczną filmową idolkę wielu młodych kobiet, do całkowitej przemiany - efektem pracy jest zdjęcie aktorki, ćwiartującej mechaniczną piłą dwie ofiary, które ukazało się w magazynie "Exklusiv". Dostali za nie poźniej wyróżnienie Izby Wydawców Prasy. Albo zdjęcia z Beatą Tyszkiewicz, którą namówili, by włożyła na głowę but - jako kapelusz. Fotografowali także m.in.: Hannę Lis, Aleksandrę Kwaśniewską, Edytę Górniak, Bogusława Lindę, a także Katarzynę Figurę jako 'Tank Girl'.
Prywatnie natomiast, ich zdjęcia zupełnie odcinają się od świetlistych gwiazdeczek show biznesu. Autorski projekt, zatytuowany "Urazy", pokazuje zdjęcia bez retuszu, bez głaskania. Przedstawia osoby noszące na ciele rany, blizny, okaleczenia. Tutaj znów Krajewska i Wieczorek prezentują coś, co inni ukrywają, jak w przypadku "I just want to see the boy happy". Wydobywają na światło dzienne ludzką naturalność, jednakże zdecydowanie robią to w sposób przyciągający uwagę.
Czy w sztuce współczesnej jest wogóle jakaś granica przyzwoitości? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Wiadomo, to kwestia bardzo indywidualna. W BWA Design mamy doczynienia z aktem męskim, gdzie pozytywny odbiór uzależniony jest od poziomu tolerancji widza, sposobu dostrzegania w fotografii sztuki aktu, czy już pornografii? Granica może okazać się bardzo cienka.
Seksualność mężczyzn zostaje tu przykryta damskimi akcentami. Kolorowe pończochy, szpilki, makijaż, otoczenie przyrody. Czy aby to nie pogłębia perwersji? Młodzi mężczyźni, śmiało eksponujacy swoją naturę, do tego elementy damskiej garderoby - wyglądają dość ostentacyjnie. Niewątpliwie, jest to fotografia dla dorosłych. Dla tych, dla których homoseksualizm nie stanowi tematu tabu. Na zdjęciach z cyklu "Backstage stories" prowokacyjność przebija aż do bólu. Ujęcia niczym z kawalerskiej imprezy w blokowisku. Męskie nogi w kolorowych rajstopach wierzgają w powietrzu, nagi Ryszard wkłada głowę do piekarnika kuchenki gazowej, Kacper w rozciągniętym podkoszulku zastyga, wznosząc toast butelką piwa. Jest tu nawet sam Bartek Wieczorek w kobiecej pozie - ze złożonymi ramionami na piersiach i w damskich sandałkach na nogach. Mężczyzna w czarnej skórzanej masce sika na plaży. Czyste imprezowe szaleństwo, czy już orgia?
Do tego wszystkiego potrzeba naprawdę dużego dystansu, akceptacji i odpowiedniego podejścia do sztuki, w której autorzy zdecydowanie i świadomie łamią zasady estetyki, poglądów, prowokują odbiorcę, zmuszają do wypowiedzi. Opuszczenie wystawy bez jakichkolwiek odczuć i komentarza wydaje się nie być możliwe.
Na Słowacji, gdzie ekspozycja miała swoją wcześniejszą odsłonę, komentarze i opinie były zdecydowanie negatywne. Wywołała sporo zamieszania w Bratysławie. Fotografie nie spotkały się ze zrozumieniem i akceptacją tamtejszej publiczności. We Wrocławiu natomiast, wystawa - mimo dość cienkiej granicy obyczajowej i artystycznej - została przyjęta pozytywnie. Może nie na próżno mówi się, że Wrocław to przyjazne i tolerancyjne miasto, otwarte na młodą sztuke współczesną, nawet tak prowokacyjną.
Zgłodniałych wrażeń zachęcam do obejrzenia wystawy, która będzie otwarta jeszcze do 13 czerwca.
Tekst: Joanna Kubat
Foto: Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek