Piotr Damasiewicz reprezentuje Polskę w międzynarodowym projekcie muzycznym JazzPlaysEurope: Laboratory, który już 21 listopada zaprezentuje się podczas trwającego Jazztopadu. Z muzykiem rozmawiał Stanisław Stańczak.
Stanisław Stańczak: Projekt JazzPlaysEurope: Laboratory – jak to się zaczęło?
Piotr Damasiewicz: Piotrek Turkiewicz, dyrektor artystyczny festiwalu Jazztopad, spotkał się z organizatorami podobnych festiwali w kilku krajach europejskich. Zaczęli rozmawiać o stworzeniu wspólnie takiego projektu, który połączyłby młodych muzyków europejskich.
Piotr Turkiewicz (był obecny na początku naszej rozmowy – przyp. SS): Chodziło nam o stworzenie platformy muzycznej, która prezentowałaby osobowości muzyczne z różnych krajów europejskich. Wyszliśmy z założenia, że nie ma miejsca i ludzi, które zajmują się młodymi jazzmanami w Europie. Jeśli nie masz wielkiego nazwiska i kontraktu, jesteś praktycznie niewidzialny. Postanowiliśmy to zmienić. Zaczęło się od prostej współpracy – wymiany muzyków, zespołów. W tym roku wpadliśmy na pomysł, żeby stworzyć eksperymentalne laboratorium. Korzystając z faktu, że zagłębie Ruhry będzie w 2010 Europejską Stolicą Kultury, udało się wzbudzić zainteresowanie organizatorów, a co ważniejsze – zebrać fundusze na taki projekt. Każdy z nas (organizatorów festiwali jazzowych w Europie – przyp. SS) wyznaczył jedną osobę z młodej sceny jazzowej. W założeniu miała to być osoba kreatywna – jednocześnie kompozytor, świetny instrumentalista i aranżer. I faktycznie znalazło się 7 takich osób, Piotrek jest reprezentantem Polski. Wszyscy oni jadą za tydzień do Dortmundu, spędzą tam 4 dni w od rana do wieczora. Mają komfortowe warunki do pracy – sale, zaplecze techniczne.
Do tej pory nie widzieliście się jeszcze?
Piotr Damasiewicz: Nie, nie widzieliśmy się, nawet nie rozmawialiśmy ze sobą – kontaktowaliśmy się jedynie mailowo. Wymieniliśmy się też swoimi profilami na Myspace, gdzie każdy z nas umieścił jakieś swoje projekty.
Czyli jednego lidera zespołu nie ma.
Nie, każdy przyjeżdża ze swoim utworem, więc jest jakby jego liderem.
Zamierzacie wypracować jakiś jeden wspólny utwór, który będziecie potem prezentować?
Nie, każdy będzie miał swój pomysł na utwór i tych utworów będzie tyle, ilu nas. Plus jeszcze więcej, ponieważ każdy przygotował po dwa utwory. Będą to autorskie utwory powstałe specjalnie do tego projektu, nigdy wcześniej nieprezentowane.
Chciałbym teraz zapytać o inspiracje. Co Ciebie inspiruje, kiedy tworzysz muzykę?
Tak naprawdę to wszystko: najbardziej inspirujące jest życie samo w sobie. Życie i człowiek – jego rozwój i jego droga. Studiowałem plastykę, potem muzykę klasyczną, teraz jazz – tak więc czerpię z różnych źródeł. Jeśli chodzi o muzykę klasyczną – od baroku poprzez muzykę awangardową, muzykę XX. wieku, postmodernistów, a jeśli o jazz to od bop’erów, poprzez awangardę lat 60-tych, po obecne fuzje – Word Music czy fuzje Etno; lubię zwłaszcza muzykę indyjską i arabską.
Książka „Ja, Miles” zaczyna się słowami: „Posłuchaj. Najwspanialsze uczucie, jakie miałem w życiu – w ubraniu – to gdy po raz pierwszy słyszałem Diza i Birda w St. Louis w Missouri w 1944”. Czy Ty również masz takie wydarzenie, które wywarło na Ciebie mocny wpływ i kształtowało, to co robisz teraz?
Na pewno było ich wiele, ale z takich najbardziej pierwotnych pamiętam wrażenie, jakie zrobił na mnie „Amadeusz” Milosa Formana i film o Stradivariusie, które obejrzałem w wieku 8 lat. To one popchnęły moją wrażliwość w kierunku muzyki klasycznej. To były mocne momenty – serio. Później, kiedy miałem już 15 lat, koleżanka zabrała mnie na warsztaty jazzowe do Warszawy. Tam zobaczyłem na żywo gości, którzy nauczyli mnie skali bluesowej i powiedzieli, że mogę grać, improwizować. To niesamowite wrażenie, kiedy człowiek odkrywa nagle, że coś może robić i tworzyć samemu.
Plany na przyszłość?
Ćwiczyć, grać, komponować. Skończyć dobrze szkołę. Na pewno jeszcze więcej się uczyć.
Rozmawiał: Stanisław Stańczak
Foto: Sławomir Przerwa
Piotr Damasiewicz – wrocławianin, jazzman i kompozytor, utalentowany instrumentalista i aranżer, a przy okazji szalenie skromny i sympatyczny człowiek. Na co dzień student katowickiego Instytutu Jazzu na AM w klasie trąbki. Reprezentuje Polskę w międzynarodowym projekcie JazzPlaysEurope: Laboratory, który to będziemy mieli okazję zobaczyć i wysłuchać 21 listopada w Sali Filharmonii Wrocławskiej w ramach tegorocznej VI edycji festiwalu Jazztopad. Artysta wystąpi również w najbliższy piątek w towarzystwie słynnego norweskiego gitarzysty Terje Rypdala w eksperymentalnej fuzji muzycznej pt. Dwa Światy: Barok i Jazz. Na obydwa koncerty festiwalowe serdecznie zapraszamy – warto.