Jazztopadowe granie: Terje Rypdal

niedziela 15 listopada 2009




W miniony piątek, na półmetku festiwalu Jazztopad, publiczność zgromadzona w gmachu Filharmonii Wrocławskiej miała niepowtarzalną okazję wysłuchać dwóch koncertów z udziałem norweskiego wirtuoza gitary – Terje Rypdala.


   Pierwszy z nich zatytułowano Dwa światy – barok i jazz. Unikalny mariaż odległych w czasie, lecz – jak się okazało – jakże bliskich w wymowie gatunków muzyki, stworzyły dwa tria: barokowcy – Marta Dotkuś (klawesyn, pozytyw), Justyna Niżnik (skrzypce), Dominik Schneider (flet) oraz jazzmani – Terje Rypdal (gitara), Jon Fält (perkusja) i Maciej Garbowski (kontrabas). Chcąc opisać wrażenia z koncertu, staję przed nie lada zadaniem – to po prostu trzeba było usłyszeć! Zwykle w trakcie koncertu, z którego ma ukazać się relacja, staram się notować słowa-klucze, odczucia, obrazy i skojarzenia, które później są mi pomocne podczas pisania. Tym razem już po trzech minutach odłożyłem notes i pióro, aby nie uronić ani kropli z tego widowiska. Barok i jazz. Zderzenie dwóch światów? Nie, na pewno nie zderzenie. Synteza i synergia to odpowiednie słowa. Muzyka dwóch epok nie rywalizowała tu ze sobą, lecz przenikała się i dopełniała, zaś klamrą ją spinającą, z oczywistych względów, stał się kontrabas (Garbowski był fenomenalny). Barokowcy improwizowali, podążając za jazzmanami, ci zaś nadawali jazzowi zupełnie nowego, „archaicznego” brzmienia. Sześciu autentycznych wirtuozów zabrało widzów w podróż muzycznym wehikułem czasu, zaś solówki samego Terje przyprawiały o ciarki na plecach. Zasłużone, kilkuminutowe owacje na stojąco dla wszystkich muzyków!

Program festiwalu Jazztopad

   Maciej Garbowski, zapytany po koncercie o genezę takiej fuzji muzycznej oraz wrażenia ze współpracy, odpowiedział: „Inicjatywa projektu była po stronie organizatorów festiwalu. Chcieli stworzyć coś bez precedensu, czego nie proponują żadne inne festiwale. Wybór padł na muzykę baroku, która tylko z pozoru jest harmoniczna i pomimo swej archaiczności (w całym pozytywnym tego słowa znaczeniu) w budowie podobna  do jazzu, a Jan Sebastian Bach nie bez powodu nazywany został pierwszym improwizatorem. Ideą naszą było wypracowanie „tworu wspólnego”, opierającego się na syntezie i symbiozie, a widząc zaangażowanie i kunszt muzyczny zespołu, nie miałem wątpliwości, że pomysł „wypali”. Pamiętam, jak podczas pierwszych prób barokowcy mieli obawy, że się nie odnajdą w improwizacjach, ale kiedy otwarli się na ten pomysł, efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania, co mam nadzieję mogli Państwo zobaczyć i usłyszeć. Jeśli chodzi o Terje, to bez dwóch zdań wielka osobowość. Pełen obraz tego, kim jest, można ujrzeć dopiero na koncercie, kiedy w pełni oddaje emocje, dość oszczędnie dawkowane na próbach. Nie z lenistwa oczywiście –  wynika to z faktu, że Terje traktuje próby jako czas, kiedy mamy pokazać sobie tylko pewien kierunek, w którym będziemy podążać w trakcie koncertu. Dzięki temu występ staje się jedyny i niepowtarzalny, a my nie wychodzimy na scenę z myślą, że znowu musimy zagrać to, co tyle razy wałkowaliśmy na próbach. Dzisiejszy występ był w jakichś 40 procentach zupełnie inny od tego, co graliśmy na próbach i to było niesamowite przeżycie”.

   W drugiej części wieczoru byliśmy świadkami światowej premiery utworu na gitarę i orkiestrę symfoniczną, skomponowanego przez Terje Rypdala specjalnie na Jazztopad 2009. Pełny tytuł utworu brzmi „Waterfalls – And the Sky was colored with Waterfalls – and Angels – dancing gracefully with the Rising Moon while Rainbows Kissed the Night op. 97”.

   Opisując tę część wieczoru, skorzystam z pomocy i zacytuję ponownie Macieja Garbowskiego: „Do nowości trzeba się przyzwyczaić. Weźmy np. nowe kierunki w malarstwie: pierwsi impresjoniści, moderniści, kubiści odbijali się o mur niezrozumienia – dziś ich obrazy uważane są za dzieła sztuki. Być może Terje w swoim utworze wyprzedza epokę, a słuchając tej kompozycji należy pamiętać, że nie skomponował jej chłopiec w garażu, któremu wydaje się, że umie grać na gitarze. Ten utwór jest konsekwencją całego życia człowieka, który wyznaczał i wciąż wyznacza kierunki muzyki jazzowej. I ja tak właśnie na to parzę. Dla mnie to było WIELKIE.”

Tekst: Stanisław Stańczak

 

 

 


Terje Rypdal (ur. 1947) to norweski kompozytor i gitarzysta jazzowy. Już w wieku 5 lat rozpoczął naukę gry na pianinie i trąbce, a od 12. roku życia gra także na gitarze. Od ponad trzech dekad związany z wytwórnią ECM. Uznanie zyskał pod koniec lat 60-tych u boku Jana Garbarka. Innowator, wirtuoz i mistrz dla wielu muzyków.



Dodaj do:







Komentarze


qtonka, IP 79.110.8.53
2009-11-15 22:47:02

Maciej Garbowski, a nie Grabowski - ot, taka nieścisłość.



s.stańczak, IP 91.94.199.207
2009-11-19 17:52:36

mea culpa :(



Dodaj komentarz

Nick:
Treść:




© 2008 - Punkt Informacji Kulturalnej - Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Projekt i Wykonanie: BetterSite.pl
email marketing