Banda dorosłych, przebranych pajacy – rozmowa z perkusistą Łąki Łan

piątek 23 października 2009




Disco-funkrock'n'shock-style – tak niezwykła mieszanka dźwięków nie zdarza się w muzyce zbyt często. Dla zespołu Łąki Łan nawet tak bogaty opis wydaje się jednak o wiele zbyt ograniczony. Z perkusistą tego niezwykłego miksu, Megamotylem, rozmawiał Jakub Belina Brzozowski.


Jakub Belina Brzozowski: Łąki Łan to grupa muzyków, udzielających się instrumentalnie w największych zespołach naszej sceny muzycznej. Instrumentalnie – tymczasem na waszej ostatniej płycie, dominują zupełnie inne dźwięki. Skąd wzięła się u was fascynacja elektroniką? Na pierwszym albumie, proporcje muzyczne były zupełnie inne.

Piotr Koźbielski (Megamotyl): Fascynacja to chyba za duże słowo. Te brzmienia znalazły się na płycie dlatego, że są miłe dla ucha. Postanowiliśmy brać do naszych utworów wszystko co jest pod ręką, każde narzędzie, które jest zdolne do robienia muzyki. Co do premierowego „Łąki Łan” – racja, jeżeli chodzi o elektronikę, było tam jedynie kilka analogowych dźwięków, klawiszy, ale cała reszta grana była „na żywca”. Cóż, każdy ewoluuje.

W która stronę będziecie więc ewoluować? Często mówicie, że muzyka Łąki Łan jest tworzona z myślą o zabawie i tańcu. Czy wyobrażacie sobie sytuację, w której na klubowej imprezie, po – dajmy na to – Madonnie, usłyszeć będzie można zremisowane Łąki Łan?

Bardzo byśmy tego chcieli, naszym celem jest dotarcie do jak najszerszej liczby odbiorców. Sukcesem byłoby zarażenie tą muzyką ludzi w Polsce i poza jej granicami. Jeżeli chodzi o remiksy to poszły już „ślady” do DJów, którzy zajęli się przerabianiem naszych utworów. Przytoczona przez ciebie, hipotetyczna sytuacja, może stać się niedługo rzeczywistością.

Wspomniałeś o „zarażeniu” waszą muzyką zagranicy. Myślicie o nagraniu całkowicie anglojęzycznej płyty i zaatakowaniu światowych rynków?

Całkowicie anglojęzycznej płyty nie będzie, gdyż nie jest  to do końca zgodne z naszą koncepcją zespołu. Paprociak pisze bardzo ładne, polskie teksty i szkoda byłoby ten kapitał marnować. Część numerów na płycie jest natomiast po angielsku i wszystko to razem tworzy pewną całość. Mamy już za sobą zresztą zagraniczne koncerty: graliśmy Amsterdamie, Barcelonie czy na Open Air w Tbilisi. Obecnej tam publiczności nie robiło różnicy, w jakim języku śpiewamy – liczyła się dobra zabawa. To jest tak, jak z serbskimi, ludowymi piosenkami: nie wiesz o czym ci ludzie śpiewają, ale ważna jest rytmika, warstwa muzyczna i barwa głosu, które razem tworzą coś fajnego. Na tekst piosenki ludzie patrzą dopiero w drugim rzucie, kiedy zainteresują się nią ze względu na brzmienie. Tym bardziej, że jeżeli chodzi o emisję radiową, bogate tekstowo utwory są często przez kompresję radiową zupełnie zniekształcane. Przykładem tego jest nowy singiel zespołu Hey, którego tekst znam i uważam za piękny. Niestety, słuchając tej piosenki tylko w radiu, nie byłbym w stanie powiedzieć, o czym ona jest.

A co z waszymi tekstami? Wielu ludzi po przesłuchaniu płyt Łąki Łan twierdzi, że jest to muzyka ciekawa, nastrajająca pozytywnie do świata, ale w słowach piosenek nie ma żadnego większego przekazu. Czy rzeczywiście tak jest?

Wielokrotnie słyszymy, że nasze teksty to bezsensowna abstrakcja. Utwory, które są na obu płytach, są na tyle zawiłe i trudne dla ucha, że trudno „wycedzić” ich treść przy pierwszym przesłuchaniu – stąd zapewne ta krzywdzące dla nas opinie. Jeżeli weźmie się do ręki okładkę płyty, gdzie zamieszczone są wszystkie teksty, masz szansę poznać zupełnie inne Łąki Łan. Łąki Łan, które wbrew pozorom nie śpiewa kompletnie przypadkowego zlepku słów. Myślę, że warto to nasze drugie oblicze poznać.

O „bezsens” oskarżał was również jeden z dziennikarzy, którego tekst cytujecie na waszym MySpace. Gdy próbowałem jednak znaleźć tę recenzję gdziekolwiek indziej, wyszukiwarka nie dawała żadnych odpowiedzi…

Recenzja, o której mówisz, pojawiła się na jednym z portali, który objął naszą płytę medialnym patronatem. Po proteście naszej wytwórni, tekst został zdjęty, a sam delikwent napisał coś zupełnie odwrotnego, tym razem „sprzyjając systemowi”. My w tym czasie przemyśleliśmy sprawę i doszliśmy do wniosku, że śmieszność krytyki, jakiej poddał nas w tym pierwszym wariancie, promuje nas lepiej niż najbardziej wyszukane pochlebstwa. Zachęcam do przeczytania oryginalnej wersji na naszym koncie MySpace.

Czy negatywne reakcje na z natury pozytywną i wesołą muzykę zdarzają się często?

Był taki króciutki komentarz do naszego teledysku na Youtube, który szczególnie zapadł mi w pamięć. Brzmiał on mniej więcej tak: „Banda dorosłych pajacy przebrała się, a my miesiącami musimy ciężko pracować na to, co oni zarabiają w jeden koncert”. Wiem, że nie zawsze los na to pozwala, ale myślę, że najlepiej jest w życiu robić to, co się lubi. Dla nas, czyli bandy dorosłych, przebranych pajacy, tą rzeczą jest właśnie występowanie na scenie.


Rozmawiał: Jakub Belina Brzozowski

Foto: Maciej Zadrożny

 

więcej artykułów


Dodaj do:




Komentarze


Brak komentarzy.


Dodaj komentarz

Nick:
Treść:




© 2008 - Punkt Informacji Kulturalnej - Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Projekt i Wykonanie: BetterSite.pl
email marketing