W środę Kayah podzieliła się z Wrocławiem swoim „dziennikiem rozedrgań” – jak sama określa piosenki swojego autorstwa. Projekt nagrania płyty (i koncertów ją promujących) powstał w 2008 roku podczas Festiwalu Kwartesencji, kiedy to po raz pierwszy połączone siły Kayah i gospodarza Festiwalu – Royal Quartetu –wywołały entuzjastyczne reakcje widowni.
Już sama atmosfera na scenie w Wytwórni Filmów Fabularnych wprowadzała w wyjątkowy, uszlachetniony nastrój oscylujący gdzieś pomiędzy filharmonią a wielkimi gwiazdami piosenki, jak Edith Piaf. Stylistyka – raczej klasyczna. Tym nie mniej zarówno czarny strój artystki, nawiązujący niejako do kimona, choć bardziej seksowny, jak i już początkowy utwór wprowadziły do koncertu klimat inności, w danym momencie – Orientu. Z egzotycznych elementów wykorzystana została również tradycyjna piosenka cygańska, śpiewana w języku rumuńskim oraz angielsko-francuskie słowa Libertango. Znaczna większość była jednak polska i po polsku.

Całość rozwijała się w wyjątkowe przeżycie dzielenia się światem wzruszeń Kayah za pośrednictwem jej słów, którym nadany został nowy, ciekawy i uszlachetniony obraz dźwiękowy kwartetu smyczkowego tworzonego przez Izabellę Szałas-Zimak, Elwirę Przybyłowską, Marka Czecha i Michała Pepola. Wrocław przekonał się, jak bardzo istotnym elementem odbioru jest nowa aranżacja, która nadaje świeży charakter oraz kształt formalny i brzmieniowy. Ostateczny efekt jest taki, jak gdyby znane wcześniej utwory już nie istniały.
W interpretacji Kayah zachwycało operowanie głosem, poetyczny śpiew w różnych odcieniach i rytmach, przerywany, a czasami przechodzący w recytację, czy okrzyki. Efektowny nastrój dramatyczny akompaniowały dość oszczędne, choć wystudiowane ruchy artystki. Przerwy pomiędzy kolejnymi utworami, mające w zamyśle odciążyć poważny charakter koncertu, zapełniane były zwykłymi, codziennymi żartami, anegdotami i przekomarzaniami się artystki z Iwoną Zasuwą, jak i muzykami kwartetu. Powracało zwłaszcza żartobliwe nawiązywanie do nagrody muzycznej Fryderyka, który otrzymał w tym roku kwartet, a artystka jeszcze nie.
Na bis natomiast mogliśmy zobaczyć i usłyszeć Kayah prowokacyjną – jako czarnego cherubinka w stylistyce Matrixa. Cały zespół miał po koncercie swoje owacje na stojąco. Parafrazując słowa artystki z zapowiedzi do płyty można powiedzieć, że właściwie zgrały się ze sobą temperamenty artystów i pozwoliły rozedrgać się liryzmowi, drzemiącemu w duszach słuchaczy.
Tekst: Anna Karin