Mistrzów dwóch- Młynarski i Machalica

wtorek 4 lipca 2017




W niedzielę, 2 lipca rozpoczęły się Wieczory w Arsenale. Na inauguracji Festiwalu Muzyki Kameralnej odbywającego się na Dziedzińcu Muzeum Militariów przy ul. Cieszyńskiego wystąpił Piotr Machalica z zespołem. Bohaterem wieczoru był Wojciech Młynarski. To jego genialne piosenki i teksty interpretował aktor.

W 2016 roku Piotr Machalica wraz z muzykami, którzy towarzyszą mu w projektach od wielu lat rozpoczął przygotowania do nowego koncertu, który zatytułował później „Mój ulubiony Młynarski”. Oprócz Krzysztofa Niedźwieckiego (gitara) i Michała Walczaka( gitara i aranżacje), do współpracy zaproszony został Paweł Surman (trąbka, instrumenty perkusyjne, akordeon). Koncert przedpremierowo został zagrany w marcu 2017 roku, Wojciech Młynarski nie mógł już być na recitalu, zmarł kilka dni później. Premiera warszawska odbyła się w OCH- Teatrze w maju, a 2 lipca w niezwykłym miejscu, w otoczeniu zieleni, kwitnącej lipy, bluszczu otulającego scenę, przy aromacie kawy i w powiewie wiatru wrocławianie i turyści mogli wysłuchać koncertu będącego hołdem składanym przez Piotra Machalicę mistrzowi słowa.

Nieoczywiste aranżacje, znakomite słowa i niedoścignione interpretacje piosenek Młynarskiego i wierszy-felietonów poety i tekściarza umiejscowione w przestrzeni dziedzińca Arsenału wywoływały gromkie brawa, śmiechy uznania dla trafności puent i wspólne nucenie znanych piosenek. Przy „Róbmy swoje” i „Jeszcze w zielone gramy” oprócz śpiewu publiczność pozwalała sobie na rytmiczne brawa. Interakcje aktora z muzykami wnosiły do prezentacji utworów nowe sensy. Trębacz znakomicie poszedł swoją ścieżką improwizacji w piosence Sinatry kongenialnie przetłumaczonej przez Młynarskiego jako „Idź swoją drogą”. Gitarzysta nabił nietypowy rytm utworowi „Jeszcze w zielone gramy” i zgodnie z nim wypowiadaliśmy słowa:
„Wiec nie martwmy się, bo w końcu nie nam jednym się nie klei
Ważne, by choć raz w miesiącu mieć dyktando u nadziei...” 
A inteligentna wymiana myśli wciągnęła nas do cna. Z rozrzewnieniem słuchaliśmy piosenki o eleganckim, niegdysiejszym kondukcie żałobnym ze spektaklu poświęconemu Brassensowi. Czasami w sposobie wykonania słyszało się charakterystyczny styl samego Wojciecha Młynarskiego.

Okazało się, że potrzeba kontaktu z twórczością Młynarskiego jest przeogromna. Organizatorzy Wieczorów w Arsenale trafili w punkt. Zaprosili znakomitego interpretatora piosenek mistrza słowa i załatali dziurę  po stracie szlachetnym tworzywem. Co prawda dziura będzie już zawsze widoczna, ale ważne, żeby co jakiś czas wyrosła przy niej leszczyna i usiadła wrona, ktoś znalazł cichy kąt i ciepły piec, a walec nie wyrównał wszystkiego, co inteligentne i bezcenne.

Recital Piotra Machalicy (przeplatany osobistą opowieścią) składał się wyłącznie z utworów, które wyszły spod pióra mistrza. Były to piosenki zarówno autorskie, jak i znakomite przekłady Brassensa.

„Mój Ulubiony Młynarski” był koncertem na głos, dwie gitary, trąbkę, instrumenty perkusyjne i akordeon. W programie znalazły się  m.in. „Jeszcze w zielone gramy”, „Tango desperado”, „Nie ma jak u mamy”, „Moje ulubione drzewo”, „Idź swoją drogą” , czy „Blue Tango”.

tekst: Dorota Olearczyk
foto: Julian Olearczyk i Dorota Olearczyk





Dodaj do:







Komentarze


Brak komentarzy.


Dodaj komentarz

Nick:
Treść:




© 2008 - 2013 - Punkt Informacji Kulturalnej - Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Projekt i Wykonanie: BetterSite.pl, Utrzymanie i Rozwój: Stermedia
email marketing