Natalia Grosiak jest zdecydowanie jedną z ciekawszych wokalistek młodego pokolenia. Pisze teksty, gra w musicalach, jest prezenterką radiową i współzałożycielką zespołów Mikromusic i Digit All Love. Studiowała Prawo oraz Filologię Słowiańską. Już 27 lutego będzie można posluchać jej wyjątkowego głosu na koncercie w Klubie XO.
Paulina Supeł: Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Natalia Grosiak: Każdy ma w życiu jakąś pasję. Z muzyką byłam związana od wczesnego dzieciństwa. Rodzice wysłali mnie do szkoły muzycznej gdy miałam sześć lat. Pierwszy zespół założyłam już w podstawówce, w siódmej klasie zagraliśmy koncert w Teatrze Robotniczym w Bielawie. Jednak dopiero po studiach zrozumiałam, że to właśnie muzyka jest moją największą pasją.
P.S.: Jakiej muzyki słuchasz prywatnie i którzy wykonawcy wpłynęli na twoją twórczość?
N.G.: Na początku słuchałam płyt winylowych moich rodziców: Marka Grechuty, Ewy Demarczyk. Później nadeszła era poezji śpiewanej, czyli Stare Dobre Małżeństwo, Wolna Grupa Bukowina. Wtedy właśnie poznałam basistę naszego pierwszego zespołu, i za jego sprawą zaczęłam słuchać jazzu. Szczególnie zafascynował mnie jazz skandynawski i Pat Metheny. Inspiracją była również moja pierwsza sympatia i ludzie, z którymi się przyjaźniłam. Wtedy fascynowały mnie ciężkie melodyjne utwory, np. Soundgarden, Alice In Chains, Massive Attack. Teraz słucham różnej muzyki, od popularnej do alternatywnej.
P.S.: Czy muzykę, którą wykonujesz można przyporządkować do konkretnego gatunku muzycznego?
N.G.: Ciężko mówić tu o klasyfikacji. Mikromusic jest muzyką w stu procentach wykonywaną na żywo przez muzyków jazzowych, pełną improwizacji. W Digit All Love wszystkie funkcje są dokładnie rozpisane. Chociaż - obydwa zespoły mogą mieć wspólną cechę, ponieważ sama piszę do nich linie melodyczne...
P.S.: Niedawno ukazała się płyta Mikromusic „Sennik” - a co z reedycją waszej pierwszej płyty?
N.G.: Praca nad reedycją jest w toku, umieścimy na płycie teledysk z Sennika „Thank God I’m a Woman”, dodamy kila bonusów.
P.S.: Nagrywałaś płytę w Brazylii. Czy planujesz karierę za granicą?
N.G.: W moim zawodzie nie jestem w stanie niczego zaplanować. Nie wiem dokładnie, kiedy ta płyta zostanie wydana. Teraz trwają prace nad okładką. Jeden z utworów już został wykorzystany w reklamie brazylijskiej telefonii komórkowej.
P.S.: Czy nigdy nie kusiło Cię wydanie typowo popowego utworu, aby przypodobać się większej publiczności?
N.G.: Uważam, że każdy zespół powinien pozostać jak najbardziej wierny sobie. Wielu naszych fanów uważało, że bez potrzeby zgłosiliśmy się do konkursu Eurowizji. Zespół Renton wyszedł z tego obronną ręką, na pewno zyskał na popularności. Jak by było z Mikromusic – ciężko powiedzieć. Każdy musi być wierny sobie, bo takie granie pod publikę szybko zemści się na zespole. Wszystko trzeba robić tak, aby później się tego nie wstydzić.
P.S.: Mikromusic został zakwalifikowany do konkursu Eurowizji, jednak później zdyskwalifikowany...
N.G.: Piosenka „Kardamon i pieprz” nie była napisana z myślą o Eurowizji. Planowaliśmy, aby stała się drugim singlem naszej płyty. Fakt dostania się do tego konkursu był dla nas lekkim szokiem. Nasza menager pracuje dla nas od kilku miesięcy, więc nie zna przeszłości koncertowej i nie wiedziała, że utwór był już wcześniej wykonywany publicznie. A był - wiele razy.
P.S.: Występujesz również na deskach teatru, w 2007 r. Okrzyknięto cię objawieniem Gali Piosenki Aktorskiej. Czy wiążesz swoją przyszłość z aktorstwem?
N.G.: Nie jestem z wykształcenia aktorką, więc traktuje to jak przygodę. Chociaż, słysząc opowieści o szkołach aktorskich, mała zazdrość wdarła się do mojego serca. Oprócz pracy - mnóstwo przyjemności. Wystąpiłam w trzech spektaklach muzycznych. Nie wiąże swojej przyszłości wyłącznie z aktorstwem, ale zawsze chętnie będę występować na deskach teatru muzycznego.
P.S.: Prowadzisz program w Radiu RAM „Do grającej szafy grosiak wrzuć”. Podoba Ci się rola prezenterki radiowej?
N.G.: Bardzo! Chociaż gdy byłam gościem audycji, nigdy nie odczuwałam stresu. Teraz, będąc gospodarzem, walczę z tremą, która nie pozwala mi do końca być sobą przed mikrofonem. Ale to kwestia doświadczenia. Uważam, że poziom prowadzenia przeze mnie programu jeszcze nie jest idealny, ale mam z tego wielką frajdę. Na pewno będzie coraz lepiej.
P.S.: Z którego projektu jesteś najbardziej dumna?
N.G.: To jest tak jak z dziećmi. Nie można jedno kochać bardziej, drugie mniej. Chociaż zawsze podkreślam, że Mikromusic jest moim pierwszym projektem. Był czas, kiedy poświęcałam mu więcej czasu. Staram się nie oceniać, który jest lepszy, czy ważniejszy.
P.S.: Jaka jest według Ciebie wrocławska publiczność?
N.G.: Świetna! Gdy jadę na koncert do innego miasta, zawsze jestem ciekawa, nigdy nie wiadomo jak przyjmie nas publiczność, której jeszcze nie znamy. Jestem przyzwyczajona do naszej, zawsze przychodzi tłumnie na koncerty i rewelacyjnie się spisuje.
P.S.: Plany na przyszłość?
N.G.: Przede wszystkim reedycja pierwszej płyty Mikromusic. Maciek Zakrzewski obecnie przechodzi rehabilitację po ciężkiej operacji. Gdy wróci do zdrowia, zaczniemy pracę nad nowym materiałem z Digitall All Love.
Rozmawiała: Paulina Supeł