Nie Bursztynowy Słowik i nie Superjedynka, ale koncert na Asymmetry Festiwal jako support jednej z gwiazd i sesja nagraniowa, są nagrodami w Międzynarodowym Konkursie Neuro Music Asymmetry Festival. Jeszcze do 4. lutego kapele mogą nadsyłać zgłoszenia.
„(…) zespoły muzyczne uprawiające tzw. 'muzykę ciężkich brzmień', które w swojej twórczości przekraczają granice stylistyczne, budują własną tożsamość artystyczną, inspirując się dokonaniami zespołów awangardy metalu, rocka i elektroniki ostatnich lat”.
Od 5 lutego wszystkie zakwalifikowane kapele będą prezentowane na www.myspace.com/asymmetrypl i właśnie tam będzie można głosować na wykonawców. Do drugiego etapu zostanie zakwalifikowanych pięć zespołów z największą liczbą głosów. Wystąpią one w Firleju 21 marca. W ostatecznej rozgrywce o zwycięstwie zdecydują już nie widzowie, ale jury. W jego skład wejdą Bartek Chaciński (dziennikarz, Przekrój, TVP Kultura), Jarosław Szubrycht (dziennikarz, Przekrój), Igor Pudło (muzyk, Skalpel), Mateusz Śmierzchalski (muzyk, Blindead) oraz dyrektor Firleja i Assymetry Festival – Robert Chmielewski. O konkursie i festiwalu opowiada ten ostatni.
Adrian Podgórny: Skąd pomysł, żeby zrobić konkurs przy okazji Asymmetry?
Robert Chmielewski: To jest tak, że porządny festiwal powinien mieć
porządny konkurs.
A.P.:Ale np. Avant Music Festiwal nie miał…
Robert Chmielewski: Avant nie miał, ponieważ nie był najwyraźniej porządnym festiwalem. Avant miał mieć konkurs rok później, ale w tym roku w Firleju go nie będzie, więc nie będzie konkursu przy okazji Avantu. Skupmy się na Asymmetry. Pomysł bierze się stąd, że dzisiaj festiwal może być festiwalem wszystkiego: festiwalem naleśników, pierogów, wchodzenia do tramwaju, festiwalem drapania się po głowie.
Wystarczy, żeby w jeden dzień, w jednym miejscu wystąpiły więcej niż dwa zespoły i już może być festiwal. To słowo się zdewaluowało, tak jak słowo „galeria”, „kultowy” itp. Twierdzę, że festiwal powinien być odświętny, a więc zawierać elementy wyjątkowości i szczególnej niekomercyjnej atmosfery, chociaż hmm… trudno zabronić ludziom codziennie robić święto, jeśli chcą. Firlej także ma w swojej misji takie sformułowanie: "robić święto każdego dnia". To oczywiście dosyć umowna sytuacja, bo nie codziennie jest kawior i nie codziennie powinien być. We Wrocławiu jest kilkadziesiąt festiwali, ponieważ Wrocław nie stosuje ręcznego sterowania. A tak naprawdę to kto wie, czy nie należy albo – jak z tytułem szlacheckim – z festiwalem się rodzić, albo dostawać ten tytuł od autorytetu, jak tytuł lordowski od króla. Może Prezydent Miasta powinien po prostu jednym przyznawać prawo do organizowania miejskich festiwali, a drugim nie. Nie wiem. Tak tylko głośno myślę. Może i tu „rynek znaczeń” działa swoją niewidzialna ręką.
Robert Chmielewski:W Asymmetry, żeby festiwalowa formuła nabrała pewnej rangi, powołaliśmy konkurs. Nazwaliśmy go międzynarodowym nie ze względu na to, żeby dodać sobie splendoru, tylko dlatego, że informacja o konkursie rzeczywiście dociera kilkaset kilometrów wokół Wrocławia.
A.P.:Jaki jest odzew?
Robert Chmielewski: Na razie zgłosił się jeden czeski zespół. W każdy razie próbujemy. Ten konkurs jest integralną częścią Asymmetry, jest on potrzebny ze względów, powiedziałbym seminaryjnych. Potrzebujemy praktykujących studentów, którzy przyjadą zobaczyć nasz festiwal. Śmiem twierdzić, że będą działy się tu ciekawe rzeczy dla rozwoju muzyki, dla rozwoju specyficznego, niszowego gatunku. Oczywiście liczymy też na fanów ciężkich odmian rocka, bo Asymmetry to jest święto fanów.
A.P.:Jakimi kanałami odbywa się promocja festiwalu?
Robert Chmielewski: Przede wszystkim za pośrednictwem internetu: głównie Last.fm, MySpace, strony Firleja i osobnej Festiwalu. Jak tylko pojawiła się nazwa i koncepcja Asymmetry, oraz że Firlej to robi, natychmiast uruchomili się fani tej muzyki, którzy zaczęli nam podrzucać zespoły, które chcą zobaczyć. W tej edycji Tomek Jurek z agencji Assymetry jest takim spiritus movens tego festiwalu. On proponuje zespoły, które mogłyby wystąpić. Pełni rolę kuratora tego wydarzenia. Firlej zajmuje się organizacją, produkcją oraz promocją. Tutaj nic się nie dzieje, po to, żeby sprzedać więcej piwa na barze, albo żeby zarobić na danym wykonawcy. My mamy prezentować Wrocławianom, Dolnoślązakom, Polakom i wszechpolakom dobrą muzykę. Czy to jest awangardowy jazz, czy to jest elektronika, pokręcona mniej lub bardziej, czy to jest rock, który od kilku lat robimy tutaj sukcesywnie, to zawsze staramy się, żeby to było jak najlepsze.
rozmawiał: Adrian Podgórny