Ostatni dzień festiwalu był swoistym podsumowaniem dwóch poprzednich, ale również stanowił kontynuację i można go nazwać wieczorem wielu atrakcji.
Licznych zgromadzonych z pewnością przyciągnęły gwiazdy festiwalu, czyli zaproszeni goście - Barbara Dzikowska, Krystyna Czubówna oraz Jerzy Szkamruk. Ale ciekawość mógł wzbudzić także koncert gongów i mis tybetańskich.
W krąg impresji tybetańskich wprowadzili uczestników wrocławscy mistrzowie Feng-shui Irma Szymańska - Pyszniak,
Janusz Zagórski oraz Tomasz Wall. Koncerty jedyne w swoim rodzaju, już po raz piąty we Wrocławiu, cieszą się dużym zainteresowaniem. Dźwięk gongów i mis mają bowiem zbawienny wpływ na psychikę oraz różne dolegliwości. Nie mają jednak nic wspólnego z melodią. Najlepszą pozycją do słuchania jest z pewnością leżąca, chociaż wygodne fotele kinowe całkiem dobrze się sprawdziły. Kojący i delikatny szum wydobywający się z wielkich okręgów, ustawionych na scenie odsyłał przede wszystkim w krainę snu. Dźwiękom towarzyszyły różnorodne slajdy z Tybetu, przedstawiające świątynie, miasta, krajobrazy oraz życie codzienne Tybetańczyków, autorstwa Tomasza Walla, z lat 2000 - 2007 roku.
Wyróżnienie w konkursie dla podróżników przyznano Damianowi
Żurawskiemu, autorowi ,,Rowerem i autem przez pół świata, by spełnić marzenia Papieża". Pedałował z Rzymu do Pekinu, pokonując pustynię Gobi - to nie lada wyczyn. Trzecie miejsce otrzymała Monika Kołodziejczak, która samotnie postanowiła zobaczyć Meksyk, Peru i Kubę ("Samotnie w nieznane Meksyk. Kuba. Peru"). Drugie miejsce powędrowało do Joanny Klimy i Rafała Wodana za ciepłą opowieść ,,Umba czyli we dwoje za Kołem Polarnym". Zwycięscy pierwszego konkursu im. Benedykta Polaka to Grzegorz Szczygieł, Piotr Biernacki i Wojciech Maciejewski, którzy ,,za grosze" wyruszyli oplem kadetem na dach świata Himalaje, odwiedzając po drodze Turcję, Iran i Pakistan. Słusznie przyznane pierwsze miejsce, w głównej mierze za odwagę, ale też za interesującą, dowcipną oraz mrożącą krew w żyłach prezentację, opatrzoną zdjęciami i krótkim filmikiem z miłym, zabawnym akcentem na koniec. Ci którzy nie widzieli jej podczas drugiego dnia WFP mogli zobaczyć ją dzisiaj.
Po przystawkach przyszła pora na główne danie, czyli występ zaproszonych sławnych gości. Pierwszej oddano głos Elżbiecie Dzikowskiej. Znanej przede wszystkim ze słynnych programów podróżniczych ,,Pieprz i Wanilia", które
prowadziła razem z mężem, również podróżnikiem Tonym Halikiem. Pełna entuzjazmu opowiedziała wszystkim zgromadzonym o tym, jak zaczęła się jej przygoda z podróżowaniem po świecie. Elżbieta Dzikowska to nie tylko globtroterka. To również świetny fotograf i to zajęcie obecnie bardzo ją pochłania. Albumy z jej zdjęciami oraz krótką prezentację multimedialną składającą się ze zdjęć z kraju Dżingis-chana, czyli Mongolii można było również zobaczyć na miejscu. O Mongolii przez chwilę opowiadali również Krystyna Czubówna i Jerzy Szkamruk, autorzy reportażu ,,Benedykt Polak - Wielcy odkrywcy". Zamiast jednak ciekawych opowieści o samej wyprawie śladami mnicha, w większym stopniu mogliśmy wysłuchać długich dygresji i kąśliwych uwag na temat TVP, które tylko niepotrzebnie wydłużyły imprezę, a niektórych również znużyły. Znacznie lepiej wypadły prezentacje amatorów.
,,Powolnie umiera ten, kto nie podróżuje, ten kto nie czyta, ten kto nie słucha muzyki, ten kto nie obserwuje (...) kto nie podejmuje ryzyka spełnienia swoich marzeń" - wiersz Pablo Nerudy ,,Kto powolnie umiera?", wyrecytowała publiczności Elżbieta Dzikowska na zakończenie.
Festiwal Podróżników jest nie tylko kolejną ciekawą imprezą Wrocławia. To również okazja do spotkania z wielokulturowym wymiarem świata.
tekst: Iza Śliwkiewicz