Wiera i Michał, czyli historia „czarnej”
miłości w Małej Moskwie
Akcja filmu Waldemara Krzystka dzieje się w Polsce w 1968r., kiedy to stacjonowała tu ogromna liczba radzieckich wojsk. Ludność rosyjska przewyższała liczbą rdzennych mieszkańców, dlatego polskie miasteczko nazywano wówczas Małą Moskwą.
Dwie narodowości żyły ze sobą pod ciągłą kontrolą Związku Radzieckiego. Zakazywano prywatnych kontaktów polsko-radzieckich, zwłaszcza tworzenia związków i małżeństw. W takich warunkach narodziła się miłość polskiego oficera [Lesław Żurek] i żony radzieckiego pilota, Wiery (Swietłana Chodczenkowa). Romans „kwitł na czarno”- w ukryciu, pod wielkim napięciem.
W końcu tajemnica wyszła na jaw. Przyczyniła się do tego gra w kolory, której Wiera nauczyła Miszę. Żółty kolor- miał oznaczać rozstanie, zielony- pocałunek, czerwony- uścisk, a czarny… (nazwa wypowiedziana jednocześnie przez oboje bohaterów) „sprawił”, że kobieta zaszła w ciążę. .. Sytuacja była od razu jasna, bo mąż Wiery był bezpłodnym, niespełnionym kosmonautą, który z tegoż powodu nie mógł tworzyć historii wraz ze swoim przyjacielem Gagarinem… Miłość trzyma się na włosku, w końcu siły polityczne rozdzielają kochanków. Owa czerń była więc tutaj wymowna- oznaczała koniec szczęścia.
Piękne zdjęcia Tomasza Dobrowolskiego i liryczna muzyka autorstwa Zbigniewa Karneckiego (stworzył muzykę także do „Mistrza i Małgorzaty”) w tle, podkreślają romantyczny charakter filmu. To melodramat, w którym kładzie się nacisk na duchowy wymiar miłości.
Mała Moskwa jest filmem przeznaczonym przede wszystkim dla widzów nie obawiających się sentymentów, i dla wielbicieli ekranowego piękna w klasycznym tego słowa znaczeniu.
***
Zjawiskową urodę Swietłany można było zobaczyć na żywo podczas prapremiery Małej Moskwy w Kinie Warszawa 25go listopada. Ponadto z tłumu odróżniały ją także żółte buty- może aktorka wybrała ten kolor ze względu na absencję Lesława Żurka? Obecnością swą zaszczycili publiczność także sami twórcy filmu- reżyser, montażyści, autorzy zdjęć oraz polscy i rosyjscy aktorzy, którym młodzież wręczyła kwiaty.
tekst: Marta Lara