Wirtualka polsko-czeska

niedziela 17 czerwca 2012




Koncert Jaromira Nohavicy odbył się w przeddzień sobotniego meczu drużyny polskiej z czeską. Niezwykle ciepłe i entuzjastyczne  przyjęcie zgotowała artyście wrocławska publiczność. Atmosfera spotkania z bardem przypominała tę ze stref kibiców. Oczywiście było subtelniej niż na ulicach, czasem poetycko i liryczne.  Jednak, wspólne śpiewanie i motyw mistrzostw powracał niczym najlepiej napisany refren piosenki.

Już na początku koncertu  publiczność przygotowana do rozgrywki i zaczepnej rozmowy z artystą wręczyła Jaromirowi biało-czerwony szalik. Wtedy to kontekst spotkania został wyraziście zarysowany i nie było ucieczki od tematu, ale też nikt się nie spodziewał się dezercji od aktualnych wydarzeń sportowych.

W jednej z piosenek  z dużą sympatią i dbałością o formę artysta życzył Polakom remisu z Czechami. Choć –jak wszyscy wiedzieliśmy, żeby wyjść z grupy potrzebna nam była wygrana z Czechami. Nohavica podkreślał, że dobrze nam wychodzą remisy.  Innym razem zapewnił, że szalik, który otrzymał w prezencie położy w szafie obok koszulki z autografami reprezentacji Czech. Największy aplauz wzbudził piosenką o Kubie Błaszczykowskim. Balladą o Kubie, którego lubię, a nawet szanuję artysta zakończył swój występ. Zanim to jednak nastąpiło polecił on publiczności, by ją nagrała i nie reagowała zbyt głośno, bo tekst będzie zatarty śmiechem. Autorem finałowej ballady był, znany z przebojowej „Czarnej Heleny” i „Spałem w Pile, piłem w Spale”, dziennikarz Radiowej Trójki - Artur Andrus. Niepowtarzalne wykonanie Jaromira zabrzmiało wybornie i bardzo aktualnie. Pewnie już krąży koncertowy zapis piosenki w youtubie.

Na koncercie nie zabrakło także najsłynniejszych utworów m.in.  „Sarajewa”, „Gwiazdy”, „Kreciego metra” (z refrenem Rrrrrrrrrr...), czy „Pochodu  zdechlaków” Cyrhoza, tromboza, gruźliczy kaszel,
tuberkuloza, tak - to wszystko nasze
Neuroza, skleroza, skrzypienie w plerach,
paradontoza, nie!, no to już afera

Ale w głębi naszych ciał
duch niezłomny tkwił,
Żyliśmy na swał
- lecz nie stało sił


Podczas piątkowego koncertu Jaromir Nohavica akompaniował sobie na gitarze i heligonce (najstarszych typ akordeonu). Towarzyszył mu znakomity polski akordeonista Robert Kuśnierski. Rozkład sił na scenie był doskonale zharmonizowany. Sceniczny remis nie ziścił się dzień później na stadionie. Ale za to jak sympatycznie było w Sali Koncertowej Radia Wrocław w piątek.

tekst: Dorota Olearczyk
foto: Julian Olearczyk


Jaromír Nohavica- piosenkarz, autor tekstów, tłumacz, urodzony 7.06.1953 r. w Ostrawie.

W swoim mieście rodzinnym ukończył średnią szkołę ogólnokształcącą, później w Brnie średnią szkołę bibliotekarską, studia w Wyższej Szkole Górniczej w Ostrawie przerwał. 

Zatrudniony był w kilku miejscach pracy, pracował m.in. jako robotnik i bibliotekarz, a od 1981 r. uprawia wolny zawód artysty. Nie ma wykształcenia muzycznego, jest samoukiem w grze na gitarze, skrzypcach, flecie i heligonce.
W r. 2002 zagrał główną rolę w paradokumencie Petra Zelenki Rok diabła (film nagrodzony został kilkoma Czeskimi Lwami, w tym nagrodą za muzykę J. Nohavicy i grupy Čechomor).











Dodaj do:







Komentarze


Brak komentarzy.


Dodaj komentarz

Nick:
Treść:




© 2008 - 2013 - Punkt Informacji Kulturalnej - Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Projekt i Wykonanie: BetterSite.pl, Utrzymanie i Rozwój: Stermedia
email marketing