Tekturowa niezwykłość „Prostej historii”

Aktorzy Wrocławskiego Teatru Lalek nawet z prostej historii potrafią wyczarować tekturową niezwykłość. Stawiają stół na środku sceny, kurtynę robią z czarnej folii, wichurę wzniecają suszarką, poruszają tekturowymi ludzikami, chmurkami, samochodzikami, krzaczkami, pagórkami, ptaszkiem i pieskiem. Rękę rewelacyjnie zamieniają w plastycznego ludka, który chodzi, biega, skacze, fruwa. Wykonują przy tym całą misterną choreografię przejść, wyjść, przesunięć dekoracji w tempie i rytmie nagranej muzyki. I robią z tego mały wielki teatr dla dzieci od 5 lat.

Tomasz Maśląkowski i Radosław Kasiukiewicz we współpracy z autorem muzyki Grzegorzem Mazoniem i scenografem Mateuszem Stępniakiem są twórcami „Prostej historii”– nowego przedstawienia wystawionego premierowo 18 września we Wrocławskim Teatrze Lalek na Scenie na Piętrze.

To urzekająca opowieść o tym, że na początku był Raj. Dom. Ogród. Tata, mama, dziecko. Świeciło słońce. Szczekał pies. Wszystko działało. Później pojawiła się chmura. Czarna chmura. Gdzieś daleko, nikt tego nie zauważył. Mijał czas. Chmur przybywało i nagle rozpętała się burza. Trzęsienie ziemi. Nastąpiła Zmiana. Wreszcie wszystko zniknęło. Nastało Nic. Pustka. Jak sobie z tym poradzić? Czy na niebie jeszcze kiedyś pojawi się słońce? A na twarzy dziecka – uśmiech?- czytamy w opisie spektaklu.

Trzeba to zobaczyć, najlepiej siedząc na poduszce w pierwszym, drugim lub trzecim rzędzie, a jeśli ktoś jest krótkowidzem, to najlepiej w pierwszym.

test: Dorota Olearczyk
foto: Julia Olearczyk