„Twój Vincent” w kinach

o wrażliwym introwertyku techniką malarską postimpresjonistów


„Twój Vincent” wszedł na duże ekrany i przyciąga do kin wielu widzów. Na ogół wzbudza fale zachwytów, malkontenci zarzucają mu ocieranie się o kicz w scenach retrospektywnych. Dla mnie to poetycka opowieść o wrażliwym introwertyku prowadzona techniką malarską postimpresjonistów.

Film w reżyserii Doroty Kobieli i Hugh Welchmana jest pierwszą, w historii kina, pełnometrażową animacją malarską. Każda z 65 000 klatek „Twojego Vincenta” została ręcznie namalowana, w projekcie wzięło udział 125 zawodowych malarzy z całego świata, którzy świat znany z obrazów van Gogha ożywili na ekranie. Technicznie i formalnie to majstersztyk. Fabularnie – to dobrze poprowadzona opowieść z wątkiem kryminalnym, podczas której bohaterowie obrazów Vincenta van Gogha przedstawiają historię jego życia oraz tajemniczej śmierci.

Przez 135 minut przed oczami widzów mienią się plamy olejnych maźnięć i światłocieni  charakterystycznych dla techniki van Gogha. Poznajemy artystę jako wrażliwego introwertyka, a nie furiata, który odciął sobie ucho w przypływie szaleństwa i podarował je kurtyzanie.

Wędrując z bohaterami filmu pozostajemy jednocześnie w świecie postimpresjonistycznych autoportretów, pejzaży, martwych natur, najbardziej rozpoznawalnych dzieł sztuki na świecie.

tekst: Dorota Olearczyk

Tekst powstał dzięki uprzejmości Dolnośląskiego Centrum Filmowego.