Zapowiadana jako gwiazda 39. Przeglądu Piosenki Aktorskiej, paryżanka, z przygotowaniem filologicznym, pieśniarka, zakorzeniona we francuskiej kulturze muzycznej odwiedziła Wrocław. W niedzielę wystąpiła na Dużej Scenie TM Capitol, a jej gwiazdorstwo było pięknie rozmieszczone na drodze mlecznej przy święcącym księżycu.
Koncert Camille rozpoczął się od stopniowego ujawniania, tego co ukryto na scenie pod niebieskimi tkaninami. Powoli odkrywaliśmy świat, który stwarzała Camille wykluwająca się z kokonu. Olbrzymi księżyc – bęben wielki, basowy – zawisł nad sceną i wybijał miarowy rytm, tętno koncertu. Jego puls publiczność przyjęła za swój i nie trzeba było długo czekać na reakcję. Pod koniec niezapomnianego wieczoru widzowie już tańczyli i śpiewali z zespołem, jedni na scenie inni przy swoich fotelach.
A Camille czarowała światłem i cieniem, dźwiękiem i ciszą, rytmem i pauzą, zwiewną tkaniną i zgrzebnym płótnem. Czasem miało się wrażenie, jakby konsultowała wizualną oprawę koncertu z Leszkiem Mądzikiem. Do utworów wprowadzała teatr cieni i ciekawą choreografię. Skakała boso po scenie, zrobiła świecę gimnastyczną, oblała widzów wodą dla ochłody. Szałem tańca, podskoków, rytmu i pulsu zaraziła widzów. Elektryzowała naturalnością, swobodą, wdziękiem, muzykalnością. Jej naturalny, łagodny głos brzmiał świetnie. Bisom nie było końca.
Niedawno wydała album „OUÏ”, zarejestrowany w XIV-wiecznym klasztorze w Awinionie. Podczas niedzielnego koncertu uraczyła nas tą olśniewająca mozaiką folkowych piosenek, hymnów, ballad, kołysanek i popisów a capella.
Wraz z Kamilą wystąpili: Gisela Razanatovo, Maddly Mendy Sylva, Christelle Lassort: chór; Clément Ducol: bębny, chór; Martin Gamet: gitara basowa, bębny, chór; Johan Dalgaard: inst. klawiszowe, fortepian, chór.
Gdyby 39. PPA miał się skończyć już dziś, to i tak uznałabym tegoroczną edycję za wyśmienitą.
tekst: Dorota Olearczyk
foto: Julian Olearczyk i Dorota Olearczyk
























