Tych miasteczek nie ma już/Okrył niepamięci kurz/ Te uliczki, lisie czapy, kupców rój/ Płotek z kozą żywicielką/Krawca Szmula z brodą wielką/Co jak nikt umiał szyć ślubny strój…- napisał kiedyś Wojciech Młynarski w swoim teście pt. „Tak, jak malował pan Chagall”, do którego dodano muzykę Leopolda Kozłowskiego, a artyści piosenki mogli interpretować utwór na wielu scenach i w wielu aranżacjach budząc refleksję i wzruszenie u odbiorców. Dla tych, którzy wolą urok i tragedię żydowskim miasteczek poznawać oddając się lekturze powstała książka Andrzeja Krawczyka.
Autor opowieści „Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj – sztetl utracony” jest historykiem i dyplomatą, wieloletnim ambasadorem Rzeczpospolitej Polskiej.
We wstępie wyjaśnia ze słowo „sztelt” pochodzi z jidysz i jest zdrobnieniem od terminu „sztot”, czyli miasto i oznacza tyle co „małe miasto”. Pod koniec XIX wieku słowo staje się pojęciem metaforycznym, opisuje tradycyjny, konserwatywny sposób życia Żydów środkowo i wschodnioeuropejskich.
Jak w sztetlu Biłgoraj toczy się życie?
Biedni Żydzi, którzy swoim dzieciom mogą zapewnić jedynie ziemniaki i od czasu do czasu śledzie, pochylają się nad księgami w modlitewnych izbach niczym intelektualni książęta.
Bogaci Żydzi, którzy prowadzą dochodowe biznesy, żyją niemalże jak magnaci.
Nimi wszystkimi próbuje zarządzać państwo w różnych odsłonach – Rzeczpospolita, Rosja, znowu Polska – chcąc na nich zarobić, a czasem skłócić z chłopskim sąsiadem.
Nad głowami jednych i drugich zbierają się czarne chmury…
„Nie ma historii Polski bez dziejów Żydów i nie ma historii Żydów bez dziejów Polski. Dlatego tę książkę warto przeczytać” – napiszę- za dr hab. Jolantą Żyndul, historyczką i badaczką.
Znajdujemy tutaj opis historii Biłgoraju, zarys życia religijnego, politycznego i kulturalnego miasta, mamy także wspomnienie jego zagłady.
Andrzej Krawczyk funduje czytelnikom mentalną wycieczkę, czasem jedyną z możliwych do urzeczywistnienia. Warto to docenić i pochylić się choć na moment nad esencja życia Żydów i świata, który się rozmywa, ginie w mrokach niepamięci.
Oprac. i fot. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.












