W „Sublimacji” muzyka spotkała się z ruchem, obrazem i teatralną ekspresją – takie zapowiedzi programowe można było znaleźć w sieci na temat koncertu Julii Kamińskiej zaproszonej na 46. PPA. A co było? Zobaczcie w galerii zdjęć i przeczytajcie.
Mieszanka obrazów, fuzja dźwięków, masa słów, przestrzeni, stylistyk, konwencji, symboli, metafor, sprzętu multimedialnego… Julia Kamińska w Piekarni upiekła widzom 46. PPA artystyczny performers przyprawiony obrazoburczym pazurem.
Śpiewała ukryta za kratką w zabytkowym konfesjonale, śpiewała na platformie i na chwiejnym rusztowaniu. Oddawała też przestrzeń innym artystom sceny m.in. tańczącym studentom AST, duetowi IKARVS, Pomadce Teresie oraz Panu Savyanowi.
Manifest z offu puszczony na koniec koncertu był mocnym komentarzem do współczesnej profesji internetowego hejtera.
„To taka moja spowiedź” – mówiła Julia Kamińska zapowiadając piosenkę o wstydzie, jedną z pierwszych zaprezentowanych podczas wieczoru. Utwór o nieudanym partnerstwie brzmiał z intensywnością niewybrednych słów: „uważnie posłuchaj, mamy się nie rucha”. Potem było jeszcze mocniej i wulgarniej: pierdolnę tekstem, by zabić/ Nie będzie ładnych piosenek/ Kurtuazję pieprzę/ nie mam żadnych granic, nic mnie nie ogranicza/ dziękuję tym, co mnie deptali do dzisiaj…
Julia Kamińska w „Sublimacji” udowodniła, że agresja może przerodzić się w artystyczny performers i stać się uwolnieniem od traumy. Psycholodzy pewnie nazwaliby to zjawisko mechanizmem obronnym.
Przyznaję, że nie jest to moja ulubiona forma przyswajania interpretacji piosenki, bo łatwo wpadam w stan zeza odbiorczego (za dużo, za głośno…nazywam to stanem za, za za), jednak trzeba przyznać, że „Sublimacja” Julii Kamińskiej to widowisko trafiające do wyobraźni dużej grupy widzów i poruszające ważne tematy ubierając je w obrazoburcze kostiumy. Okazuje się, że w widzach żyje bardzo silna potrzeba kontaktu z tego rodzaju formą, stylem i konwencją, a „Sublimacja” Julii Kamińskiej zaspokaja tę potrzebę.
„Straciłam wiarę”, „hoduję różową energię”, „twoja prawdziwa dziewczyna kwadratowa maszyna”, „bursztynowe koraliki” m.in. takie frazy mogą zostać w głowie widza po performansie Julii Kamińskiej.
46. PPA zaskakuje i zadziwia. Buzuje, rozpala, wypala, ale nie pozostawia obojętnym.
Oprac. i fot. do
miejsce: Centrum Sztuk Performatywnych Instytutu Grotowskiego, ul. Księcia Witolda 62
data: 27 marca (piątek) 2026, godz. 20:00
czas:1 godz. 30 min.
bilety: 80 zł
18+, wulgaryzmy, nagość, stroboskop, bardzo głośne dźwięki
Realizatorzy:
reżyserka: Martyna Majewska
dźwięk: Wojciech Burski
światło: Mateusz Krzuś
multimedia/ LED: Dariusz Licznerski
występuje: Julia Kamińska
muzycy: Paweł Odoszewski (instrumenty klawiszowe), Emil Wolski (perkusja)
gościnny udział: IKARVS, Pomadka Teresa, Pan Savyan














































