Spektakl „Lubiewo” wystawiony we Wrocławskim Teatrze Współczesnym to z całą pewnością przedstawienie dobre, warto je zobaczyć, choć trzy godziny wyjęte z życia widza można byłoby zamienić na dwie bez uszczerbku dla zdrowia: sztuki, realizatorów, aktorów i publiczności.
Teatralne „Lubiewo” twórczo odtwarza konwencję i styl autora słynnej „powieści przygodowo-obyczajowej z życia ciot” Michała Witkowskiego. To na podstawie literackiego „Lubiewa” Hubert Sulima stworzył test dramatu ociekającego groteską, archaicznością i współczesnymi dygresjami. Jędrzej Piaskowski – reżyser spektaklu – odświeżył świat Witkowskiego i powstała ciekawa inscenizacja, o której reżyser Jędrzej Piaskowski mówi tak:
… do tej książki przylgnęła taka łatka, że to jest fajna, śmieszna książka o starych ciotach z Wrocławia. A to, co nas teraz uderzyło, to to, że ta książka jest bardzo smutna, wręcz tragiczna, że tak naprawdę jest to bardzo przenikliwy, bolesny komentarz do polskiego społeczeństwa. Że jest to uniwersalna opowieść o Polsce, jej realiach, o polskiej mentalności i ludziach, którzy w niej próbują ulokować jakieś swoje nienormatywne tożsamości, którzy w tych polskich warunkach szukają miłości. Dlatego też jasnym było dla mnie od początku, że gejów z Lubiewa w naszym spektaklu muszą grać także kobiety. Dzięki temu ten materiał rozszerza się znaczeniowo, uniwersalizuje się. Nie budujemy na scenie sentymentalnego gejowsko-peerelowskiego skansenu, chociaż i takie nutki pojawiają się w spektaklu, interesuje nas przede wszystkim wymiar ludzki i społeczny tego materiału literackiego. Tutaj zgadzamy się z Michałem Witkowskim, który wielokrotnie mówił nam: „szukajcie pod tą śmiesznością tragedii i dramatu”.
Ważnym bohaterem „Lubiewa” jest w spektaklu Wrocław. Mapa miejsc, którą wraz z programem otrzymujemy przy wejściu do teatru jednoznacznie wskazuje i nazywa kawiarnię przy Świdnickiej, hotel przy Placu Dominikańskim, Park Słowackiego czy ulicę Gwarną, czyli przestrzenie związane z przeszłością kultury LGBTQ+ w stolicy Dolnego Śląska. I to właśnie wrocławskość przedstawienia jest jego dużym atutem, podobnie jak i dwuaktowa konstrukcja tragifarsy. To dzięki pomysłowi twórców, aktorów i realizatorów po przerwie zupełnie zmienia się dramaturgia i świat postaci zyskuje tragiczny wymiar.
Bohaterowie – wszelkiej maści „cioty”, „luje”, babcie klozetowe i barmanki używając brokatu i soczystego języka kreują na scenie świat wolności. W ciałach starzejących się, ubogich mężczyzn i całego „ciotowskiego uniwersum” widzimy heroizm bycia sobą w brutalnym świecie złośliwego losu i pogmatwanej ideologicznie historii.
Spektakl zawiera sceny nagości, perwersji, przemocy seksualnej i gwałtu, jest rekomendowany dla widzów powyżej 18 roku życia – czytamy w zapowiedzi i o tym warto pamiętać decydując się na spędzenie 200 minut na widowni WTW.
„Lubiewo” Michał Witkowski
reżyseria Jędrzej Piaskowski
adaptacja, dramaturgia Hubert Sulima
koncepcja Jędrzej Piaskowski, Hubert Sulima
scenografia Anna Maria Karczmarska, Mikołaj Małek
asystent scenografów Kacper Łyszczarz
kostiumy Rafał Domagała
światło Klaudia Kasperska
muzyka Jacek Sotomski
asystentka reżysera Anna Kieca
inspicjentka Katarzyna Krajewit
realizacja światła Jan Sławkowski
realizacja dzwięku Piotr Postemski, Maciej Rzońca
realizacja video Agnieszka Piesiewicz, Marek Hajduk
charakteryzacja Iwona Barlik-Grech
obsada:
Mariusz Bąkowski
Krzysztof Boczkowski
Rafał Cieluch
Anna Kieca
Ewelina Paszke-Lowitzsch
Miłosz Pietruski
Dominika Probachta
Tadeusz Ratuszniak
Jolanta Solarz-Szwed
Magdalena Taranta
Krzysztof Zych
Oprac. do
zdj. z archiwum WTW / Filip Wierzbicki









