W rytmie „Undergroundu” wyszedł charakterystycznym dla siebie krokiem na scenę otuloną dymem i ciepłym, niskim tembrem ściszonego głosu zaczął „Co narusza raz ustalony szyk…”, a po minucie jego muzyczne forte spotkało się z forte publiczności i już było jasne, że rozpoczyna się znakomity koncert Mariusza Lubomskiego.
Ze ściśniętym gardłem i wzruszeniem w głosie zadedykował występ Magdzie Umer, która zmarła dzień wcześniej. Niezwykłość wieczoru potęgował nastrój odejścia ikony piosenki literackiej, ale nie zdominował nas smutek. Wzruszenie i moc słowa ukrytego w piosence śpiewanej przez Mariusza Lubomskiego wspaniale i rygorystycznie zarazem wyznaczała amplituda skrajnych emocji: melancholii i radości, nadziei i smutku podszytego sceptycyzmem apetytu na życie. Dystans, pokora i ironia połączyły się ze sobą w energetyczny, rozbujany i poetycki wieczór.
W programie koncertu znalazły się m.in. „A teraz idę”, „Zegarek po starym”, „Popatrz Kochana”, „Spacerologia”, „Ambiwalencja (Złe towarzystwo)”, „Krótko o mnie”, „Lunonauta”, „Nie skreślaj mnie”, „Psychobójca”, „Jednakowi”, „Blok” i „Moje miejsce”.
Świetni muzycy, nieoczywiste aranżacje, zabawa formą i treścią, gitarowe solo i oprawa wizualna sprawiły, że wieczór zyskał walor niepowtarzalnego spotkania z artystami. Po blisko dwóch godzinach zostaliśmy z mądrymi frazami z piosenek, do których słowa napisali m.in. Sławek Wolski i Jan Wołek.
„A teraz idę ubrany w różowe nadzieje…”
„Popatrz, kochana tam pod lasem
Coś pędzi z wiatru wyciem
Chyba poznaję, tak to nasze, ucieka nasze życie
Przed czym? Do czego? Skąd i dokąd?
I czemu tak się spieszy?
Trudno zawiesić na nim oko i dłużej się nacieszyć
Może podąża na przystanek
Gdzie czeka kolej gwiezdna
[…]”.
„Szukam szczęścia na księżycu,
w pełnię wątpię coraz częściej,
lecz gdy okruch daje życie,
czuję, że mam duże szczęście
[…]”
„Wszyscy jesteśmy tacy sami
Każdy jest inny w ten sam sposób
Wiecznie żyjemy marzeniami
Czerpiemy je z jednego stosu
Chcemy podążać swoją drogą
Oryginalną mniej lub więcej
Każdy ma własny cel przed sobą
A docieramy w jedno miejsce
[…]”
Obyśmy jeszcze nauczyli się radzić sobie z emocjami tak, jak robił to właściwą sobie lekkością bytu Mariusz Lubomski na scenie. Postawił gdzieś kubek z kawą, zapomniał gdzie i szukał go kilka razy – tak opisywał swoje rozterki z dystansem pomiędzy utworami.
Koncert odbył się 13 grudnia we wrocławskim Firleju w ramach wydarzenia z cyklu „Męska strona piosenki”. Mariuszowi Lubomskiemu na scenie towarzyszyli: Michał Rybka – instrument klawiszowy, moog, kontrabas, Michał Dykban – gitary i Michał Szubert – perkusja (jeśli dobrze usłyszałam w lawinie braw, którymi publiczność nagrodziła artystów).
Oprac. o fot. Do
Publicystyka:
https://pik.wroclaw.pl/tag/meska-strona-piosenki/


















