Po tym spektaklu z nostalgią patrzymy na puszkę paprykarza szczecińskiego na sklepowej półce. Z rozrzewnieniem kupujemy też pasztet podlaski i zachwycamy się jego smakiem, jak urokiem noworodka w kołysce.
Marcin Liber na 46. PPA przyjechał ze spektaklem Teatru Współczesnego ze Szczecina. Morskie zakotwiczenie historii w nizinnym Wrocławiu zostało przyjęte z wielkim entuzjazmem publiczności. Historia, kostiumy, dialogi tworzyły spójną gorzko- słodką opowieść o sensie życia, o smutkach, radościach, zdradach, miłości, lekarzach, kosmitach, narodzinach, kryzysie twórczym, umieraniu…
W zapowiedzi spektaklu czytamy: Ktoś dzwoni. Ktoś nie odbiera. Ktoś ma urodziny. Ktoś chodzi do lekarza. Ktoś jest lekarzem. Ktoś jest chory. Ktoś ma termin. Ktoś się rodzi. Ktoś jest po terminie. Ktoś umiera. Ktoś został porwany przez kosmitów. Ktoś uderzył się w głowę i przyśniło mu się, że jest człowiekiem.
Antropomorfizacja konserwowego, zmielone mięsa rybiego z dodatkiem ryżu, cebuli, koncentratu pomidorowym, oleju roślinnego soli i przypraw zamkniętego w puszcze była zabawnym zabiegiem stylistycznym. Postacie żyły w granicach swoi aluminiowo- stalowych puszkowatych krągłości, w których dochodziło do przeobrażeń. Zjawiskowe, bajkowe kostiumy Mirka Kaczmarka przyciągały wzrok i były miękkim zaprzeczeniem twardej i trudnej do otwarcia puszki.
Teatralny „Paprykarz szczeciński” mocno koresponduje z tym spożywczym, jest dobrze wymieszany, przyprawiony piosenką, żartem, układami tanecznymi, aluzją i refleksją. I podobnie jak ten do zjedzenia może nasycić, jest ciekawą odmianą teatralnej diety, ale jedzenie go codziennie raczej nie przynosi korzyści zdrowotnych, co wydaje się być celową intencją twórców zapisaną w prześmiewczym tytule.
Istnieje ryzyko, że po tym spektaklu zamiast np. diagnozy raka będziemy mogli spokojnie przyjąć od lekarza wiadomość o bombażu. A czytając powieść Noblistki pomyślimy o Oldze Paprykarczuk.
Na pewno poszerzy się nasza wyobraźnia, zakotwiczą się w głowie neologizmy, a może podejmiemy nawet próbę zmiany swojego zapuszkowanego życia?
46. PPA sieje twórczy ferment jeszcze tylko do niedzieli, do 29 marca. Potem z Wrocławia odlecą statuetki Tukana i zostaną pozytywne wspomnienia nie tylko po paprykarzu.
Oprac. i fot. do
Teatr Współczesny w Szczecinie
miejsce: Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67
data: 24 marca (wtorek) 2026, godz. 18:00
czas: 1 godz. 40 min. (bez przerwy)
bilety: 60, 70 i 80 zł
wulgaryzmy, stroboskop, dym papierosowy, bardzo głośne dźwięki
Produkcja PPA: Renata Majewska
reżyseria: Marcin Liber
tekst i piosenki: Michał Kmiecik
scenografia, kostiumy i światło: Mirek Kaczmarek
choreografia: HASHIMOTOWIKSA
muzyka: Marcin Macuk
przygotowanie wokalne: Sandra Klara Januszewska
asystent reżysera: Wojciech Sandach
inspicjentka: Jolanta Szadkowska
Występują: Julia Gadzina, Maria Dąbrowska, Magdalena Wrani-Stachowska, Maria Wójtowicz, Konrad Beta, Adam Kuzycz-Berezowski, Arkadiusz Buszko, Kacper Kujawa, Maciej Litkowski, Wojciech Sandach, Konrad Pawicki




































