Mam ostatnio słabość do biografii i dzienników. Rozsmakowuję się w ich języku i sposobie kreślenia postaci oraz biję pokłony wybitnym reportażystom, dziennikarzom, pisarzom, którzy potrafią z fragmentów wspomnień zbudować fabularny majstersztyk. Nie wszyscy trafiają do mojej wyobrażali z tym samym efektem, ale Dorota Karaś trafiła efektownie i efektywnie. Stworzony przez nią portret Zbigniewa Cybulskiego, który doczekał się, po blisko dziesięciu latach wznowienia, zasługuje na szczególna uwagę.
„Cybulski. Podwójne salto” Doroty Karaś to udana biografia niejednoznacznego człowieka. Rozpoczyna się od przeczucia śmierci, która wskoczyła do brzucha Sławomira Mrożka, a kończy budzikiem na nagrobku. Wszystko to, co dzieje się pomiędzy to równie nieprzewidywalne połączenia fragmentów wspomnień i dokumentów, archiwalnych fotografii i listów.
Język biografii jest żywą, wartką stylistycznie, bardzo ciekawą formą opisywania życia gwiazdora i zakompleksionego chłopaka.
Dorota Karaś pisze o chlebaku Cybulskiego i jego zawartości, by po chwili wspomnieć o koneksjach rodzinnych gwiazdora ze znanym generałem, który ogłosił stan wojenny.
Biografistyka prowadzi czytelnika drogą życia Cybulskiego od jego wczesnego dzieciństwa do tragicznej śmierci na wrocławskim dworcu.
Pisze także o spawach, wydawało się błahych, ale mówiących wiele o charakterze i usposobieniu Zbyszka. Czytamy o „zastrzyku optymizmu”, który wymyślił bohater książki po to, żeby nie martwić rodziców, nie wspominać o problemach ze zdrowiem, chybionymi rolami, o tym, że dzieje się coś niedobrego.
Przed każdym rozdziałem umieszczony jest fragment listu adresowanego do polskiego Jamesa Deana, w którym fanki, adoratorzy, miłośnicy i fanatycy proszą aktora o poradę lub pożyczkę.
Dostajemy także opis słynnej sceny z filmu Wajdy „Popiołu i diament”, serię zdjęć ze ślubu z Elżbietą Chwalibóg i z synem Maćkiem. Towarzyszymy bohaterowi w jego włóczęgowskim stylu życia. „Starenia, przestań spać, tylko żyj” – mówi kolegom i znajomym. Sam nie śpi prawie wcale. Czasem zapada w krótkie drzemki w ciągu dnia.
Biografistka interesująco pokazuje dwoistość artysty. Opowieści o jego pasji i nałogu, pracowitości i niepunktualności, poświęceniu dla roli i nieznajomości tekstu słyszymy od kolegów, znajomych, rodziny Zbyszka Cybulskiego. Opisuje dzieciństwo, odsłania kulisy działalności legendarnego teatrzyku Bim-Bom i powstawania najsłynniejszych filmów tamtej epoki, pyta o cenę sławy i o to, co naprawdę go zabiło.
W książce znajdujemy wątki wrocławskie- pozostawienie prywatnej kurtki czy swetra w Wytwórni Filmów Fabularnych, spotkanie z Marleną Dietrich w Hotelu Monopol, kradzież motocyklu i jego zwrot następnego dnia z karteczką, że przepraszamy, nie wiedzieliśmy, że to pana.
Poznajemy młodego Cybulskiego jako charyzmatycznego działacza harcerskiego z Dzierżoniowa, potem jako niestrudzonego animatora teatralnego.
„Podwójne salto. Cybulski” Doroty Karaś to lektura, z którą warto spędzić kilka wieczorów, by potem patrzeć na chłopaka w ciemnych okularach przez bogatszy w odcienie pryzmat kolorów.
Oprac. i fot. Do
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.














