Rozpocząć drugie ćwierćwiecze 2000 roku z żartem rodem ze Studenckiego Teatru Satyryków to chyba niezły pomysł. A spotkanie ze Stanisławem Tymem, słynnym instruktorem kulturalno- oświatowym z kultowego filmu Marka Piwowskiego „Rejs” może wróżyć tylko poprawę humoru.
Nakładem oficyny Znak ukazała się książka Ryszarda Abrahama „Tym. Wolałbym być psem”. Już sam tytuł osadza czytelnika w przestrzeni żartu, ironii i drwiny. Pobłażliwość nieagresywnego dowcipu przyjemnie ujawnia się na kartach książki opatrzonej archiwalnymi zdjęciami tytułowego bohatera.
W ramach dyskretnej zachęty do sięgnięcia po nowość Znaku zacytuję kilka fragmentów z książki o satyryku. Na początek ten, który dotyczy przejedzenia (jesteśmy w okresie poświątecznym obfitującym w tego typu rewelacje gastryczne).
Ryszard Abraham pisze, że w pierwszych dniach pracy Stanisław Tym „wrąbał pół kilo chałwy za jednym zamachem”. Trzy dni ją trawił.
Jerzy Derfel robił obiad koledze i ostatecznie podał ziemniaki bez mięsa, bo okazało się, że galaretka na patelni mu znikała. W innym miejscu czytamy, że trzeba mieć w życiu szczęście. Himilsbach dodałby jeszcze: „I, niestety, trzeba umieć z tego skorzystać” – zgrabnie podsumował myśl.
Więcej o środowiskowej anegdocie, która mówi, że to Tym napisał Wajdzie oskarowe przemówienie „Będę mówił po polsku, ponieważ myślę po polsku” znajdziemy w kolejnym rozdziale.
Potem tematy i wątki rodzinno-towarzysko-obyczajowe przeplatają się tworząc przyjemną w odbiorze sumę anegdot i wspomnień.
Czytamy o tym, jak Stanisław Tym został rolnikiem, jak przenosił żaby na drugą stronę jezdni, żeby nie zostały rozjechane przez samochody. „Co taka żaba winna, że drogę na skróty wybrała…”.
O psach, w opinii Tyma, czytamy: „Ich wiara, że człowiek nie zrobi im niczego złego, bardzo uspokaja”.
Autor książki opisuje spotkanie przyjaciół ( Stanisława Tyma i Jerzego Derfla) zamieniając je w zabawną historię. Okazuje się, że omyłkowa zamiana frazeologizmów „puścić pawia” i „zapuścić żurawia” jest w stanie zbudować humorystyczną puentę.
Książkę „Tym. Wolałbym być psem” Ryszard Abraham kończy wspomnieniem niezwykłości chwili pogrzebu satyryka, aktora i felietonisty.
Oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.














