Andrzejki z Andrzejem Poniedzielskim to wyśmienita okazja na zamianę tradycyjnego wróżenia z fusów i lania wosku na uzdrawiającą parapsychologię spotkania i przyjmowanie prezentów utkanych z metaforycznych fraz i słów. Mistrz słowa i wirtuozi interpretacji piosenki – na jeden scenie, subtelni i czuli na słowo – muzycy, stęsknieni za wartościowym słowem – widzowie… te trzy elementy (pozwolę sobie zapożyczyć frazę od Wojciecha Młynarskiego) złożyły się na wyjątkowy wieczór w Imparcie. Zawdzięczamy go także organizatorom – Strefie Kultury Wrocław. To tutaj planują i zapraszają do Wrocławia wybitnych artystów piosenki, a my w kalendarium wydarzeń kulturalnych na długo przed planowanym wydarzeniem czytamy„bilety wyprzedane”. Sukces frekwencyjny nie jest oczywiście najważniejszy dla widzów. Publiczność ogrzewa się w cieple wydarzeń, żeby nie „zlistopadzieć”, żeby przylgnąć do mądrej piosenki, żeby zanucić „Trzymaj się swoich chmur, mieszkaj tam bywaj tu…”, żeby pośmiać się z subtelnej satyry i nienachalnego żartu typu, „pada, ale tylko z góry”, jak to było 29 listopada, podczas andrzejkowego zdarzenia.
Sobotni wieczór w Imparcie był spotkaniem z wybitnym poetą piosenki, Andrzejem Poniedzielskim i gośćmi specjalnymi. Andrzejki z Andrzejem Poniedzielskim „50 lat na scenie & 70 lat życia” to program, o którym już pisaliśmy na łamach PIK-a – https://pik.wroclaw.pl/andrzejki-z-andrzejem-poniedzielskim-jubileuszowy-koncert-w-imparcie/ Tym razem imieninowo- artystyczno- urodzinowa okazja do świętowania przybrała niecą inną formę. Andrzej Poniedzielski wystąpił z aktorką Sylwią Różycką oraz aktorem i wokalistą Marcinem Januszkiewiczem (fenomenalnym interpretatorem piosenki). Warstwę muzyczną wieczoru zapewnił zespół w składzie: Paweł Jabłoński, Jakub Chmielarski i Tomasz Piątek.
Andrzej Poniedzielski – poeta, satyryk, autor piosenek i niepowtarzalny komentator codzienności – zaprezentował swój autorski program, w którym ironia spotyka się z melancholią, a dowcip z poetycką refleksją. W programie wieczoru znalazły się piosenki i teksty napisane przez jubilata. Publiczność słuchała znanych i lubianych utworów zagranych i zaśpiewanych w klasycznych aranżacjach i nowych interpretacjach, a wszystko w eleganckiej i subtelnej oprawie scenicznej.
Andrzej Poniedzielski ironię podszywał melancholią, żart otulał nutą nostalgii i autoironii, cytował wytrychy słowne typu – „Jeżeli się czegoś bardzo, bardzo chce, to – to się na pewno ziści” i zabawnie je pointował „szkoda, że to tylko siku dotyczy”. Wieczór prowadził drogą wiary, miłości, umiarkowanej nadziei, by na koniec natchnąć widzów optymizmem lub choćby dać jego dyskretne sugestie. Recytował fragmenty swoich wierszy – „Życie – stary sposób na zbieranie zdziwień/ Kończy się dość jednak nieszczęśliwie- bowiem śmiercią”. Nienachalny optymizm zawoalował w oryginalnym tekście do utworu Leonarda Cohena „Tęsknij za kolejnym dniem”.
„To już drugie regionalne powstanie” – tak podziękował za owacje na stojąco, które nie pozwalały artystom zejść ze sceny bez obietnicy bisów.
Z Impartu wychodziliśmy z bagażem wypełnionym okruchami inteligentnego humoru i życiowej mądrości. Będziemy je wypakowywać stosownie do okazji i okoliczności. Jest z czego czerpać.
Oprac. i fot. do
























