Niezwykłe spotkanie z Marcinem Januszkiewiczem i twórczością Jacka Cygana. W Imparcie artysta zaproponował wieczór, który wymyka się prostym definicjom. Ni to koncert, ni spektakl, ni filmowy seans – raczej osobista podróż przez słowa, obrazy, wspomnienia i emocje, w której dobrze znane piosenki zyskują zupełnie nowe życie.
Januszkiewicz zaskakuje już samą formą. Ukryty w mroku, za kurtyną, na której pojawiają się wizualizacje i świetlne efekty, przez większość wieczoru pozostaje niemal niewidoczny. W płaszczu i czapce z daszkiem odsuwa własną osobowość na dalszy plan, pozwalając wybrzmieć przede wszystkim słowom. Nie chodzi tu o efektowną prezentację artysty, lecz o uważne spotkanie z tekstem i wydobycie z niego znaczeń, które umykają pod warstwą melodii i utrwalonych przyzwyczajeń.
To niemałe zaskoczenie dla tych, którzy cenią Januszkiewicza za jego niezwykłą ekspresję sceniczną: przenikliwe spojrzenie, najdrobniejszy grymas, napięcie ciała i taneczną swobodę. Tym razem niemal wszystko zostaje ograniczone do minimum. Artysta udowadnia, że prawdziwa siła interpretacji nie potrzebuje reflektorów. Potrafi wydobywać sensy z mroku, a emocje budować głosem, ciszą i precyzją słowa. To kolejny dowód na jego artystyczną wszechstronność.
Januszkiewicz nie tyle śpiewa znane piosenki, ile odkrywa je na nowo. Utwory, które przez lata funkcjonowały w naszej pamięci w określonych interpretacjach, nabierają literackiej głębi, stają się poetycką metaforą, a czasem filozoficznym pytaniem. Znane melodie odsłaniają ukryte znaczenia i nieoczywiste emocje.
W repertuarze pojawiają się m.in. „Pokolenie” Kombi, „Wszystko ma swój czas” i „Zło” zespołu Perfect, „Stan pogody”, „C’est la vie – Paryż z pocztówki”, „Wypijmy za błędy”, „Czas nas uczy pogody”, „La Isla Bonita” oraz „Belle” z musicalu „Notre Dame de Paris”. Jest też nowa piosenka „Bez spinki”.
Między utworami rozbrzmiewają wiersze, refleksje i wspomnienia – o przemijaniu, pamięci, bliskości i codzienności. Surrealistyczne obrazy miękkich zegarów Dalego, melancholia polskiej bossanovy, paryskie zaułki i górskie wędrówki tworzą poetycki kolaż, w którym ironia przeplata się z czułością, a lekkość z filozoficzną zadumą.
Wieczór nie pozostaje jednak wyłącznie w tonacji refleksyjnej. Na finał przychodzi chwila rozluźnienia: żyj luźno, przyjemnie, bez spinki… i jedz mandarynki! A potem jeszcze rap na bis – energetyczny akcent, który pokazuje, że Januszkiewicz nie zamierza zamykać się w żadnej artystycznej formule.
„Pokolenie Y” to spotkanie zaskakujące, głębokie i niezwykle oryginalne. Januszkiewicz potrafi być ekspresyjny i niemal niewidoczny, widowiskowy i oszczędny, liryczny i ironiczny. W każdej odsłonie odnajduje własny, przekonujący język.
Trzeba to zobaczyć i usłyszeć – nie tylko dla piosenek, ale przede wszystkim dla tego, co Marcin Januszkiewicz potrafi z nimi zrobić. To wieczór, po którym znane utwory zostają z nami na dłużej, już nie całkiem takie same.
Obsada i twórcy:
- Marcin Januszkiewicz – wokal, everyman
· Jacek Kita – instrumenty klawiszowe
· Piotr Mazurek – samplery, instrumenty elektroniczne - Scenariusz i teksty piosenek – Jacek Cygan
· Reżyseria – Marcin Januszkiewicz
· Aranżacje – Marcin Januszkiewicz, Jacek Kita, Piotr Mazurek, Łukasz Czekała
· Koncepcja i oprawa wizualna – Ola Knedler
· Scenografia i kostiumy – Ola Knedler
· Reżyseria światła – Alina Dolzhikova
· Kierownictwo muzyczne – Jacek Kita
· Asystent reżysera – Marta Jachnik
· Producent – PiArt Studio Marta Jachnik
Oprac. i fot. do



















































