Biografie przyciągają ostatnio moją uwagę szczególnie często. Może ich wysyp jest tak duży, że rzucają się w oczy jak grzyby po deszczu, a ich ponętne zewnętrza upominają się o szczególną atencję. Teraz, prześwietla mnie swoimi ciemnymi źrenicami i pewnym wzrokiem dojrzewająca do otwarcia biografia, na okładce której umieszczono fotografię, primadonny stulecia.

„Maria Callas. Primadonna stulecia” Anne Edwards, Wydawnictwo Znak.
Nakładem Wydawnictwa Znak ukazała się biografia słynnej śpiewaczki operowej Marii Callas. Równolegle to premiery książkowej na ekrany kin wszedł film Maria Callas w reżyserii Pabla Larraina. Zatem z powodzeniem można czytać, oglądać, słuchać i porównywać. Jeśli ktoś woli pozostać tylko na lekturowym szlaku to „Maria Callas. Primadonna stulecia” Anne Edwards w przekładzie Mieczysława Godynia daje szansę na rozsmakowanie się w czytelniczych przyjemnościach.
Szybko okazuje się, że „Maria Callas. Primadonna stulecia” Anne Edwards to wznowienie biografii wydanej przez Znak w 2015 roku, wzbogacone innymi zdjęciami i zmienioną grafiką. Zatem przyjemność podwójna albo czas na nadrobienie braków.
Czytanie wielokrotne tych samych książek daje okazję przyjrzenia się, jak czas zmienia nasze postrzeganie, jak zmienia się nasza percepcja, jak faluje zainteresowanie, jak tematy – kiedyś ważne -teraz ustępują niegdyś nieistotnym.
To ciekawe doświadczenie czytelnicze, które polecam wszystkim, nawet najbardziej zabieganym, a może przede wszystkim tym. Zatem niezależnie, czy czytana pierwszy raz czy drugi biografia Marii Callas otwiera nowe przestrzenie zainteresowań, zwraca uwagę na inne obszary bujnego życia śpiewaczki.

„Maria Callas. Primadonna stulecia” Anne Edwards, Wydawnictwo Znak.
Otyła, z obgryzionymi paznokciami, z trądzikiem na twarzy, gdy wychodziła na scenę- podczas przesłuchać- stawała się inną osobą. Uchodziła za nieprzystępną, choć twierdzono, że to był wyraz lęku przed odrzuceniem. Jej krótkowzroczność była powodem wielu zabawnych i dramatycznych sytuacji. Czas wojny przyniósł braki w wyżywieniu, przez całe lato jadła pomidory i kapustę. Recenzenci zachwycali się głosem niespełna osiemnastoletniej Marii.
Gdy w latach pięćdziesiątych zobaczyła Audrey Hepburn w filmie „Rzymskie wakacje”, zauroczona jej urodą, przeszła na dietę. W ciągu niespełna roku schudła trzydzieści kilogramów. Stała się inną osobą.
Mało kto wiedział, że mimo tak wielkich sukcesów i niesamowitych znajomości legendarna diwa zmagała się z odrzuceniem, balansując między sławą a osobistymi tragediami.
Książka jest ciekawym zapisem prywatnych i zawodowych chwil z życia Callas. Lekturowy szlak widzie nas krętymi i wyboistymi ścieżkami katorżniczej pracy śpiewaczki, nocnych bankietów, problemów zdrowotnych, zachwytu publiczności, kontaktami towarzyskimi, niespełnieniem w małżeństwie, romantycznymi uniesieniami… Poznajemy strzępy życia artystki, z których możemy wybudować pomnik ikony lub kruchej samotnej kobiety.
„Maria Callas. Primadonna stulecia” Anne Edwards to biografia niejednoznacznej kobiety zmagającej się z radościami i tragediami życia. Czyta się ją dobrze. Obszerne fragmenty poświęcone znajomości z najbogatszym Grekiem można traktować jak okruchy z romansów, fragmenty poświęcone rolom operowym, jak wyimki z recenzji prasowych.
Oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.