W piątek trzynastego lutego 2026 roku na scenie Impartu przy Piłsudskiego (dawna Filharmonia Wrocławska) artyści estrady zbudowali mały, pogodny i wzruszający świat. Okazało się, że wielu z nas za nim tęskni, a owacyjna reakcja publiczności była wyrazem entuzjazmu i uznania dla twórców widowiska.
Spektakl „Zbudujmy świat – utwory Wodeckiego w nowym świetle” przeniósł widzów w magiczny świat niezapomnianych przebojów Zbigniewa Wodeckiego. Znane utwory w nowych aranżacjach Mateusza Walacha, wykonanych z towarzyszeniem Orkiestry Kameralnej Silesian Art Collective zabrzmiały zjawiskowo.
O przygotowanie wokalne zadbała Magdalena Zawartko, artystka znana z wielu projektów muzycznych (mnie zauroczyła – blisko dziesięć lat temu – jazową płytą Zawartko/Piasecki „Leć głosie”) wraz z Arturem Caturianem znakomitym artystą Capitolu – stworzyli nieprzeciętny duet sceniczny. Zabawnie prowadzili narrację, dialogowali z widzami, zapowiadali kolejne piosenki śpiewane nie tylko przez siebie. Na scenie, obok Magdaleny Zawartko i Artura Caturiana – wystąpili także soliści Wroclove Musical Choir, artyści Everest Production oraz chór Studium Musicalowego Capitol.
Widowisko miało ciepły i pogodny charakter. Historia o budowaniu domu z dobrych relacji, a nie tylko z nieczułych mebli i zbyt szybkiej codzienności wzruszała i bawiła. Piosenki Zbigniewa Wodeckiego, ewolucje taneczne i akrobatyczne, odpowiednie oświetlenie widowiska wpływało na przyjemność z oglądania i słuchania historii, której mottem mogłaby być fraza z utworu „Nauczmy się żyć obok siebie”.
Spektakl i budowę metaforycznego domu Artur Caturian rozpoczął brawurowo od Bacha, wcześniej nostalgicznie wprowadziła nas w temat spektaklu Magdalena Zawartko zjawiskowo śpiewając, jeszcze przed uniesieniem kurtyny, „Zbudujmy świat/ Z niewielu słów/ Z wybranych nut/I barw”. W spektaklu zabrzmiały m.in. takie hity jak: „Z tobą chcę oglądać świat”, „Panny mego dziadka”, „Szczęście lubi tłok”, „Pszczółka Maja”, „Odjechałeś”, „Tak bardzo wierzę w nas”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, „Zabiorę Cię dziś na bal”, „Znajdziesz mnie znowu”, „Nauczmy się żyć obok siebie”, czy „Szczęście jest we mnie”.
Śpiew, taniec, pokazy akrobatyczne, scenki rodzajowe, dialogi między postaciami i widownią, orkiestra, chór na scenie… można było się obawiać, że różnorodność estetyk i gatunków oraz ich ilość rozmyje walor artystyczny widowiska. Szybko okazało się, że wszystko to, co działo się na scenie i nad sceną znakomicie do siebie pasowało, tworzyło spójną historię o budowaniu domu z relacji, wspomnień, zapachów, mebli…
Przedstawienie oczarowało widzów pozytywną energią podrywając ich z miejsc do owacji na stojąco, do tańca i wspólnego śpiewu.
Nie można zapomnieć, że całość wyreżyserował Kamil J. Przyboś, znany wrocławskiej publiczności z „Prometeusza” i „Pinokia” . I tym razem stworzył piękne widowisko pełne światła, energii i wzruszeń – opowieść o marzeniach i wspólnym budowaniu świata, zarówno tego prawdziwego, jak i muzycznego.
Za choreografię odpowiadała Dominika Garbacz, która nadała przedstawieniu dynamikę, spójność i taneczny charakter.
Produkcję zrealizował Everest Production – agencja artystyczno-produkcyjna z wieloletnim doświadczeniem w tworzeniu autorskich spektakli teatralnych i widowisk scenicznych prezentowanych w Polsce i za granicą. W dorobku agencji znajdują się m.in. spektakle „Prometeusz”, obchodzący niedawno 10-lecie obecności na scenach, oraz familijne widowisko „Pinokio”. Everest Production jest również współodpowiedzialna za realizację wielu dużych projektów artystycznych dla miasta Wrocław, w tym widowisk „75 – powojenna Historia Wrocławia” oraz „Gwiazdozbiór Aniołów”, przygotowanego z okazji 20-lecia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Oprac. i fot. Do










































