Lubicie słodycze? Pamiętajcie jak Grzegorz Turnau marzył o bombonierce śpiewając z jej autorką:
„Niby nic, a jednak zerkam,
Jak się dostać do pudełka.
Odkryć tajemnicę słodką,
Delikatnie zdjąć.
Choć papierków po cukierkach,
Ślad i tam i tu.
Marzy Ci się bombonierka,
Istny cud!”
A może nie możecie jeść słodyczy i jedyną formą zbliżenia się do upragnionego cukru jest wypełnianie nim uszu? Niezależnie od odpowiedzi mam dziś dla Was rarytas. Nowa płyta Basi Stępniak-Wilk, tej od słynnej „Dyrygentki” (autorskiego utworu, który przyniósł artystce sławę i popularność w kręgu piosenki literackiej blisko 20 lat temu), tej która jest związana z krakowskim Teatrem Loch Camelot i Piwnicą pod Baranami, tej, która w Radiu Kraków prowadzi audycję „Muzyczna Bombonierka”, tej której można śmiało dopisać w krótkiej notce biograficznej – poetka, kompozytorka, pieśniarka – jest na rynku fonograficznym.
Zaimek wskazujący „tej” wypadałoby tu napisać wielką literą, ale nie popadajmy w rozhisteryzowanie i nadmierną hiperbolizację treści, i tak jest ryzyko, że sztuczna inteligencja, która sprawdzi ten tekst pod względem przydatności w wirtualnej przestrzeni pewnie zasugeruje szereg zmian, które należałoby wprowadzić, żeby zyskał on lepszą formę. Zatem wbrew logice i poprawności stylistycznej ChataGPT pozostanę przy swojej niepoprawności i krzyknę szeptem: mam ją.
Mam. I nie zamierzam rozstawać się z nią przez najbliższe tygodnie, miesiące, a może nawet lata, podążając śladem wcześniej wydanych albumów, m.in. „O obrotach”, „Słodka chwila zmian” i „Obce kraje”. To, co znalazłam na płycie „Coś słodkiego”, stanowi dojrzałe rozwinięcie wcześniejszych muzyczno-literacko-wykonawczych poszukiwań artystki.
Szlachetne dźwięki, wybitne aranżacje, poetyckie metafory, niebanalne wykonanie dają poczucie sensu i pewność, że „Coś słodkiego” Basi Stępniak- Wilk to płyta na lata.
Słychać tu kulturę wykonawczą i interpretacyjną rodem z Kabaretu Starszych Panów oraz Piwnicy pod Baranami, szlachetne zjednoczenie treści z formą, a także harmonijne połączenie talentu realizatorów dźwięku z instrumentalistami i wykonawcami Loch Camelot.
Basia przytula słuchacza słowem i wykonaniem, bawi i dyskretnie uwodzi. Zaprasza w objęcia wiosny, spaceruje niezbyt śpiesznie, czasem chodzi za nią coś słodkiego, poleca pokłonić się łące, polom i ogrodom. Próbuje dostrzec drogowskazu cień, śpiewa satyryczną balladę o „Zimowej dziewczynie”. W każdej odsłonie – lirycznej, zdystansowanej, humorystycznej i sentymentalnej – brzmi prawdziwie i wyjątkowo ponętnie literacko.
Kiedyś autorce piosenki „Futerko” (z albumu „Obce kraje”) marzły końcówki słów, teraz mamy jakże zacną kontynuację zimowego wątku zaśpiewaną w rytmie tanga jak z nut Astora Piazzolii.
„Nogi…nogi wystają mi spod kołdry
(…)
I chociaż bliskaś mi istota –
żebyś tak w grudniu się rozkopał!
Za me cierpienie, za mą krzywdę
za termoforu posępną wizję
Klnę, nawet się już nie rumienię
Za me globalne oziębienie!
Za to, że stygnę, a ty cóż?…
Ty śpisz przykryty obunóż”.
(fragment tekstu „Piosenka spod kołdry” z albumu „Coś słodkiego”)
Architektura dźwięku albumu „Coś słodkiego” to osobne zjawisko. Piosenki- jest ich dwanaście (plus ciekawa improwizacja na wibrafonie)- domagają się odsłuchu na dobrym sprzęcie muzycznym. Wtedy przed słuchaczem otwiera się bogata przestrzeń planów i ścieżek, nakładających się i przenikających obok siebie muzycznych barw i kolorów. Brzmi tu cała orkiestra. Za tę warstwę albumu odpowiada Aleksander Wilk oraz Jasiek Kusek (często widywany także we Wrocławiu w różnych muzycznych projektach np. w ramach cyklu „Przed premierą”). Biegłość w doborze metafor, interpretacji piosenek i kompozytorskiej myśli przewodniej to zasługa Basi Stępniak- Wilk (z wyjątkiem ostatniej piosenki, do której muzykę napisała Ewa Kornecka).
Okładkę płyty zdobią rysunki Władysława Pampla Szyszki.
Po przesłuchaniu albumu Basi Stępniak- Wilk „Coś słodkiego” wnoszę postulat wznowienia programu inspirowanego Kabaretem Starszych Panów w wydaniu i opracowaniu krakowskich artystów z Basią na czele. To, co dzieje się tu w warstwie tekstowej i interpretacyjnej spokojnie wystarczy na kilka twórczych wieczorów i inspirujących spotkań z piosenką, która ma sens.
Oprac. i fot. do
Wykonawca / Organizator:
Punkt Informacji Kulturalnej














