O sztuce celebrowania codzienności i umiejętności dostrzegania piękna w prostych chwilach – filiżance dobrej kawy, spotkaniach z przyjaciółmi czy niespiesznym relaksie – podobno nigdy nie warto zapominać. Dolce vita (włoskie „słodkie życie”), a w swojskim, przewrotnym wydaniu Leszka Talki – „Dolcze wita” – to już od okładki, przyciągającej uwagę soczystą zielenią, zapowiedź czytelniczej przygody. Książka bawi, umila wakacyjny czas i aż prosi się o przekazanie kolejnym czytelnikom.
Zanim reportaż Leszka Talki „Dolcze wita” trafi w ręce następnej osoby, by zachwycić lekkością, ironią i charakterystycznym humorem, warto powiedzieć kilka słów o jego walorach poznawczych, rozrywkowych i – pozwolę sobie na neologizm – „dolczewitowskich”. (Proszę wybaczyć to słowotwórcze szaleństwo, ale trudno się nim nie zarazić pod wpływem autora, którego językowa inwencja jest wyjątkowo zaraźliwa).
Włosi, chcąc kupić dom, najpierw pytają: jak daleko stąd do baru? Jeśli okazuje się, że daleko, a co gorsza – baru w pobliżu w ogóle nie ma – nie zadają już kolejnych pytań. Bo przecież trudno wyobrazić sobie życie bez porannego espresso za jedno euro.
Leszek Talko, pisarz i ceniony felietonista, kilka lat temu rzucił wszystko i kupił starą willę na toskańskiej prowincji. Jak wyglądała przeprowadzka? Co robi, by we Włoszech poczuć się naprawdę po włosku? Czy zakup domu wystarczy, by przestać być dla miejscowych straniero – obcym?
„Dolcze wita” to pełna humoru opowieść o zmianie życia i przeprowadzce do Toskanii. To także barwny zapis spotkania z włoską codziennością – pełną absurdów, krętych dróg, kontrolowanego i niekontrolowanego chaosu oraz stereotypów, które… niekiedy okazują się zaskakująco prawdziwe.
„O tym, jak wygrać w kapsle”, „O tym, jak się ostrzyc”, „O tym, że najpiękniejsze bywają zadupia” – to tylko niektóre z tytułów krótkich rozdziałów, które nie przytłaczają objętością, za to skutecznie podsycają ciekawość i wywołują uśmiech.
To książka, którą czyta się lekko i z przyjemnością, zwłaszcza podczas letnich, upalnych dni. Nie warto jednak doszukiwać się w niej nawiązań do „Słodkiego życia” Federico Felliniego. Choć tytuł przywołuje oczywiste skojarzenia, reportaż Talki opowiada zupełnie inną historię – bardziej codzienną, bliższą zwykłemu życiu, a przez to niezwykle autentyczną i pełną uroku.
Oprac. i fot. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.
Wykonawca / Organizator:
Punkt Informacji Kulturalnej

















