Mistrz w ciągłym ruchu
Claude Monet większości z nas kojarzy się statycznie – z ogrodem w Giverny i malowanymi nenufarami. Wydany przez Znak Koncept album Florence Gentner pt. „Monet. Podróże. W poszukiwaniu światła” całkowicie przełamuje ten schemat. Francuska historyczka sztuki proponuje nam fascynującą, trwającą pół wieku podróż śladami artysty, dla którego cała Europa była jedną wielką, otwartą pracownią.
Wizualny majstersztyk
Słowo „cudny” najlepiej oddaje poziom edytorski tej publikacji. Duży format (214 x 275 mm) pozwala w pełni docenić niuanse kolorystyczne niemal 300 reprodukcji. Wrażenie luksusu potęgują dopracowane detale, takie jak twarda oprawa i starannie barwione brzegi stron.
Największą siłą publikacji jest zestawienie malarstwa z intymną korespondencją Moneta. Zamiast suchego, akademickiego wykładu, czytamy o jego artystycznych rozterkach, walce ze zmienną pogodą i obsesyjnej próbie uchwycenia mgły czy zachodu słońca.
Książka idealnie balansuje na granicy albumu, biografii i przewodnika. Chronologiczny układ pozwala zobaczyć, jak podróże na wybrzeża Normandii, do Londynu czy Wenecji diametralnie zmieniały jego paletę barw i technikę.
„Monet. Podróże. W poszukiwaniu światła” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla zdeklarowanych miłośników impresjonizmu, ale dla każdego, kto ceni wybitną jakość edytorską. Książka w pełni uzasadnia zachwyty – pozwala odkryć Moneta na nowo: nie jako starszego pana z brodą pośród lilii wodnych, ale jako zdeterminowanego, dynamicznego wędrowca w wiecznej pogoni za ulotną chwilą.
Album leży już na moim biurku i przyciąga spojrzenia wszystkich, którzy obok niego przechodzą – zarówno bibliofilów, jak i miłośników piłki nożnej. Aż strach pomyśleć, co wydarzy się, gdy trafi na półki księgarń.
oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.
Wykonawca / Organizator:
Punkt Informacji Kulturalnej

















