Teatr PO KOLEI to wrocławski projekt artystyczny łączący teatr, performans, słuchowisko na żywo i muzykę akustyczną. Jego letnia scena gości w zabytkowej Sali Sesyjnej Dworca Głównego PKP we Wrocławiu. Spektakle reżyseruje Tomasz Man, a muzykę na żywo tworzy Paweł Romańczuk. Współorganizatorami wydarzenia są BWA Wrocław i PKP S.A.
Podczas tegorocznej edycji mogliśmy zobaczyć trzy, nazwijmy to umownie, spektakle. Były to subtelne w formie popisy aktorskie par: Justyny Szafran i Jacka Braciaka („Maszynista”), Olgi Sarzyńskiej i Adama Woronowicza („Historia pewnej miłości”) oraz Mai Ostaszewskiej i Andrzeja Chyry („Wyspa”).
Teksty do jednoaktówek napisał Tomasz Man, muzykę na żywo tworzył Paweł Romańczuk, we współpracy z Tomaszem Manem, zaś za scenografię odpowiadała Anetta Piekarska-Man.
Artyści i twórcy zafundowali widzom mistrzowską ucztę w stylu minimum środków – maksimum treści. Dramatyczne historie par były czytane przez aktorów siedzących na niewielkim podeście przed pulpitami, w zaciemnionej przestrzeni zabytkowej sali. Obok aktorów, ze swoimi niezwykłymi, małymi i większymi instrumentami, siedział muzyk. Paweł Romańczuk, czasem z pomocą reżysera i dramaturga oraz aktorów, wyczarowywał niezwykłe tło dźwiękowe dla warstwy słów wypowiadanych przez wykonawców. Przestrzeń spotkania tych dwóch światów przynosiła nadzwyczajne doznania.
Minimalizm formy i treści dobitnie trafiał do trzewi, niezagłuszany nadmiarem bodźców. Skondensowane do dialogu kobiety i mężczyzny tragiczne historie przynosiły oczyszczające doświadczenie teatralne. Muzyka na żywo i nieoczywiste dźwięki kierowały wyobraźnię słuchaczy i widzów w zaskakujące rejony. Wszystko razem, w wersji na żywo, miało walor dzieła wybitnego – sensualno-metaforycznego przeżycia, które wyzwalało w wyobraźni widza jego własne lęki, doświadczenia i tęsknoty.
Kameralne spektakle psychologiczne, słuchowiska, wydarzenia artystyczne, performansy – tutaj pewnie każdy wybierze słowo odpowiednie dla własnego, subiektywnego przeżycia – stworzone na podstawie tekstów Tomasza Mana drapały skórę widzów i słuchaczy wstrząsającymi, bezkompromisowymi historiami. Czasem rozdrapywały rany, czasem naklejały plaster na osobiste skaleczenia, ale na pewno nie pozostawiały odbiorców w stanie beznamiętnej obojętności. Opowiadały o niemożności porozumienia, samotności w dwuznacznej relacji, o tym, jak destrukcyjna może stać się miłość, o chorobie, miłości…
To, co udało się wyczarować twórcom widowisk, domaga się powtórzeń, bo widzów spragnionych tego typu sztuki jest więcej, niż może pomieścić kameralna przestrzeń sali podczas kilku okazjonalnych spotkań.
oprac. i fot. z „Historii pewnej miłości” i z „Wyspy”: do
Wykonawca / Organizator:
Punkt Informacji Kulturalnej




























