Historia ubioru z perspektywy przesady i kiczu? Czemu nie. Autorka cienkiej encyklopedii brzydkiej mody proponuje czytelnikom i oglądaczom albumów subiektywną podróż przez zmienność estetyk. Doprawia ją humorem i ironią. Kilka chwil z zabawnym spojrzeniem na odzieżowe trendy dobrze wpisuje się w lekką, czytelniczą majówkę między grillowaną kaszankę i spieczoną marchewkę.
Najnowsza propozycja Karoliny Żebrowskiej „UGLY. Encyklopedia brzydkiej mody” prowadzi czytelnika przez epoki, opowiadając nie tylko o stylizacyjnych wpadkach, ale też o społecznych obsesjach, aspiracjach i granicach wyobraźni.
Ta książka to błyskotliwa i bezlitosna podróż przez najdziwniejsze, najbardziej kuriozalne i zwyczajnie zaskakujące trendy w historii ubioru. Udowadnia, że moda potrafi być równie zachwycająca, co kompletnie niezrozumiała, może też wymykać się wszelkim definicjom dobrego smaku – czytamy w zapowiedzi publikacji.
Czasem tytuły rozdziałów wydają mi się lepsze od lakonicznej treści, a konwencja pisania o- historycznie udokumentowanych zdjęciami- modowych ciekawostkach z poczuciem braku dla nich zrozumienia trochę męczy. Ale może to efekt mojej nierzetelności i niefrasobliwości w podejściu do mody.
Jednak na dziergane koszmarki, bzdurne kołnierzyki, regencyjne budki, okropne czepki, czy zaskakujące saczki warto rzucić okiem.
Oprac. i fot. do.
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.

















