To, co Małgorzata Dzierżon, kierownik baletu Opery Wrocławskiej, robi z młodymi tancerzami, woła o pomstę do nieba. I nie chodzi bynajmniej o artystyczne przewinienia. Wręcz przeciwnie. Projekt „Żywioły” po raz kolejny udowodnił, że od piękna, młodości, muzyki i emocji można się niebezpiecznie uzależnić.
Jest tylko jeden problem: tego uzależnienia nie sposób leczyć.
Projekt „Żywioły”, realizowany od kilku sezonów na wrocławskiej scenie operowej, z każdą kolejną odsłoną wzbija się na coraz wyższy poziom artystycznych uniesień. Młodzi tancerze dostają przestrzeń, by przestać być wyłącznie wykonawcami i stać się twórcami. A widz? Widz dostaje coś znacznie bardziej niebezpiecznego – pokusę, by oglądać ich coraz więcej.
A przecież uzależnienia nie są zdrowe.
Medycy, szczególnie w sezonie grypowym, apelują o unikanie skupisk ludzkich. Tymczasem Opera Wrocławska funduje publiczności zupełnie inne „zarażenie”. „Żywioły” rozpalają wyobraźnię, uruchamiają emocje i wywołują niebezpieczną chęć powrotu. Raz zobaczysz – chcesz więcej.
I właśnie na tym polega siła tego projektu.
Tancerze wychodzą z cienia
„Żywioły” to artystyczna platforma Opery Wrocławskiej, która daje tancerzom baletu i zaproszonym gościom przestrzeń do tworzenia własnych choreografii. Tancerze stają się twórcami, autorami ruchu i własnych opowieści.
To ważne, bo pozwala spojrzeć na artystę baletu nie tylko jak na perfekcyjnego wykonawcę choreograficznych poleceń, ale także jak na osobę, która ma coś własnego do powiedzenia.
Do tego dochodzi muzyka wykonywana na żywo. W projekt angażują się również młodzi kompozytorzy, w tym studenci Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu.
Taniec i muzyka spotykają się więc w jednym miejscu, a ich dialog za każdym razem przybiera inną formę.
Jedenaście historii, jedenaście światów
Czwarta edycja „Żywiołów” miała swoją premierę w piątek, 2 października 2026 roku. W ramach Festiwalu Opery Współczesnej publiczność zobaczyła wieczór młodych choreografów, kompozytorów i tancerzy.
Na scenie pojawiło się jedenaście oryginalnych choreografii. Każda z nich była osobnym światem, własnym językiem ruchu i muzyki.
Była kreatywność, odwaga, eksperyment i – co najważniejsze – autentyczna pasja do tańca.
Młodzi artyści nie bali się korzystać z różnych środków wyrazu. Jedne choreografie prowadziły widza w stronę abstrakcji, inne budowały bardziej czytelne opowieści. Raz najważniejszy stawał się ruch, innym razem relacja pomiędzy ruchem a muzyką.
Nie było jednej recepty na współczesny taniec. I bardzo dobrze.
„Żywioły” po raz czwarty zostały wzbogacone o kompozycje studentów Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Muzykę wykonała Orkiestra Opery Wrocławskiej pod batutą Jakuba Grzybowskiego.
Najpierw rozmowa, potem taniec
Piątkowy wieczór rozpoczął się jeszcze przed spektaklem. O godz. 18.00 w foyer Opery Wrocławskiej odbyła się prelekcja poświęcona tańcowi współczesnemu, którą poprowadziła Katarzyna Gardzina – krytyk baletowy, dziennikarka i popularyzatorka tańca.
To dobre uzupełnienie wieczoru, w którym współczesny taniec nie był jedynie widowiskiem, ale także zaproszeniem do rozmowy o jego języku, możliwościach i miejscu we współczesnej sztuce.
„Żywioły IV” – program
I CZĘŚĆ
Perpetui legami – chor. Alessandro Ciotta; muz. Maciej Domański
The Dinner – chor. Agata Załuska; muz. Damian Dziweńka
Illusory – chor. Sava Cebanu; muz. Amelia Mleczko; wiolonczela solo: Anna Rodak
(dis)connected? – chor. Shantana Hull-Jurkovic; muz. Oleś Kulczewicz
Café Affairs – chor. Carola Minardo; muz. Hanna Ciupak
II CZĘŚĆ
White Noise – chor. Javier Gutiérrez Cuervo; muz. Magdalena Gorwa
Dysydencja i dewiacja – chor. Oliver Hornby; muz. Maria Miazga
Dynamics – chor. Riccardo Persico; muz. Olgierd Juzala-Deprati
Sztudu – chor. Duarte Barros; muz. Marcel Frąckowiak
Shape of Voices – chor. Davide Piccoli; muz. Karolina Kułaga
D&D – chor. David Oscar Blat; muz. Dawid Dorożyński
Kiedy tradycja spotyka nowoczesność
W „Żywiołach IV” tradycja i nowoczesność – zarówno w choreografii, jak i w muzyce – spotykały się, przenikały i zderzały. Z tych spotkań powstawały historie o relacjach, emocjach, napięciach i ludzkich doświadczeniach.
I właśnie ta różnorodność była jedną z największych sił wieczoru.
Jedenaście choreografii. Jedenaście muzycznych światów. Dziesiątki artystycznych pomysłów. A nad wszystkim – młodość, energia i odwaga, by próbować własnego języka.
Lepszego zakończenia 6. Festiwalu Opery Współczesnej „Operowe Odkrycia” trudno byłoby sobie wymarzyć.
To było spotkanie z ruchem, muzyką i wyobraźnią. A przede wszystkim – z artystami, którzy dopiero piszą własne sceniczne historie.
Uwaga, to może uzależniać!
Czy od piękna, młodości i emocji ukrytych w ruchu i muzyce można się uzależnić?
Po „Żywiołach IV” odpowiedź wydaje się podejrzanie prosta.
Jeśli więc nie chcecie wpaść w nałóg, lepiej nie idźcie do Opery Wrocławskiej.
Bo jeśli już raz zobaczycie, co młodzi tancerze potrafią zrobić ze sceną, muzyką i własną wyobraźnią, istnieje poważne ryzyko, że będziecie chcieli wrócić.
A przecież ostrzegaliśmy.
Oprac. i fot. z próby do


















































