Jedna z najgłośniejszych i najbardziej intrygujących powieści Michała Witkowskiego powróciła w nowym, odświeżonym wydaniu. I choć jej tytuł niewiele ma wspólnego ze ścinaniem drzew to skojarzenie z bujną zielonością i zapachem żywicy działa kojąco. Czy lektura „Drwala” wywoła podobny efekt? Trzeba spróbować, żeby się przekonać.
Ja ruszyłam do „Drwala” na fali „Lubiewa” przedstawienia Wrocławskiego Teatru Współczesnego inspirowanego równie popularna powieścią Witkowskiego o tym samym tytule. Szybko okazało się, że konwencja i sposób narracji „Drwala” i książkowego „Lubiewa” są zbieżne. Trzymają się charakterystycznej dla jego autora stylistyki opartej na ekstrawagancji, ironii, dystansie, humorze i soczystym języku
Zatem „Drwa” stał się świetnym wspomnieniem dawnej Michaśki, Międzyzdrojów i czytanej w odwrotnej kolejności do jej powstania „Zbrodniarza i dziewczyny” Witkowskiego.
„Drwal” – czarna komedia z morderstwem, śledztwem i autoironicznym portretem pisarza w tle – to książka, która pozwala w pełni docenić wyjątkowy styl autora. Michał Witkowski, laureat Nagrody Nike Czytelników, łączy tu kryminał i groteskę w sposób, który stał się jego znakiem rozpoznawczym.
Zmęczony warszawskim światkiem literat Michał wyjeżdża poza sezonem do leśniczówki w Międzyzdrojach. Z walizką na kółkach pełną strojów nieprzydatnych w lesie jedzie odwiedzić Roberta, którego właściwie nie zna. Ma nadzieję, że przy okazji zacznie pracę nad kryminałem. Niestety, mroczna przeszłość leśniczówki i jej właściciela, Drwala, sprawia, że kryminałem staje się samo życie pisarza, a dawne, skrywane tajemnice domagają się ujawnienia.
Oprac. i fot. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.
„Lubiewo” w WTW | groteskowo- dramatyczna historia niegdysiejszych „ciot”















