Znam dwóch takich, co ukradli księżyc. I znam dwóch takich, co jak tyko mogą, lecą do Japonii. Nie nazywają się oni Jacek i Placek i nie zabierają swojej matce ostatniego bochenka chleba w podróż. Rozważnie planują pobyt i przywożą z wycieczki japońskie nowinki odżywcze i ciekawostki obyczajowe. O życiu w szeregach japońskiej mafii jeszcze nie opowiadali. Myślę, że po lekturze książki Martiny Baradel ich wiedza i obycie towarzyskie poszybuje i szybko nie opadnie lądując w szeregach organizacji przestępczej.
Widząc autentyczny entuzjazm i zafascynowanie Krajem Kwitnącej Wiśni postanowiłam przyjąć do recenzji książkę „Yakuza blues. Życie i śmierć w szeregach japońskiej mafii”, autorstwa Martiny Baradel, zapowiadanej jako jedna z najbardziej poruszających książek tego roku.
Włoskiej badaczce- jako jednej z nielicznych- udało się dotrzeć do bossów yakuzy – brutalnego gangu.
Pisze ona, o tym, że Japonia uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych krajów na świecie, a równocześnie jest ojczyzną jednej z najpotężniejszej, rozległej i wyjątkowo brutalnej mafii. Yakuza – bo o niej mowa – jest ściśle związana z życiem Japonii i odwrotnie – to yakuza zajmuje się obywatelami zapomnianymi przez państwo, uczestniczy w życiu gospodarczym, reguluje świat przestępczy i wchodzi w interakcje z polityką.
Dla Martiny Baradel yakuza od lat była przedmiotem badań naukowych. W końcu, dzięki wykorzystaniu serii zaufanych kontaktów, udaje jej się spotkać z bossami yakuzy. Kolejne, często wielogodzinne wywiady, pozwalają Baradel przeniknąć do jądra świata japońskiej mafii i odkryć nieznane dotąd zasady, rytuały i struktury organizacji.
Choć Japonia bywa dla zachodniego turysty synonimem rozwoju technologicznego i nowoczesności, yakuza nie ucieka od tradycji i rytuałów, bo chce być organizacją, która chanto shite iru, czyli „robi wszystko, jak należy”. Członkowie mafii kierują się ninkyō, tradycyjnym kodeksem honorowym. Za nieposłuszeństwo może ich spotkać dotkliwa kara – na przykład ceremonia yubitsume, podczas której winowajca musi obciąć sobie krótkim mieczem fragment palca.
„Może się zdarzyć, że członek yakuzy będzie zmuszony kajać się wielokrotnie – wówczas kieruje się określoną kolejnością, według której dokonuje amputacji: przy pierwszym wykroczeniu obcina się paliczek małego palca lewej ręki, przy drugim – analogiczny paliczek w prawej ręce, następnie drugi paliczek małego palca lewej ręki i tak dalej, zmieniając dłonie, od małego palca aż do kciuka. W przeszłości do amputacji używano tantō albo wakizashi, broni siecznej będącej w posiadaniu każdego wojownika. W dzisiejszych czasach sięga się po cokolwiek, byle było jak najostrzejsze. I jest to bardzo istotny aspekt.” – czytamy w jednym z rozdziałów.
Martinie Baradel udaje się umówić na spotkania z bossami yakuzy. Zdobywa także zaufanie policjantów i nielicznych dziennikarzy zajmujących się tematem japońskiej mafii.
Jun’ichiro Tanaka, główny bohater, choć jest postacią fikcyjną, opowiada o rzeczywistych wydarzeniach i przekazuje prawdziwe świadectwa osób związanych z yakuzą, zachowując ich anonimowość i tym samym chroniąc ich bezpieczeństwo.
Książka to gratka dla zafascynowanych kulturą Japonii. Baradel, opowiadając o yakuzie, rekonstruuje powojenną historię Kraju Kwitnącej Wiśni i pokazuje wzajemne przenikanie się państwa i mafii, a także jej wpływu na codzienne życie zwykłych ludzi.
Reporterskie śledztwo Martiny Baradel okazuje się wciągającą lekturą.
Książkę oddaję teraz w dobre ręce entuzjastów Japonii, oni wyczytają z niej dużo więcej.
Oprac. i fot. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.














