Lubelska Federacja Bardów w kameralnym, ale jakże mistrzowskim składzie, wystąpiła w Sali Witrażowej Starego Klasztoru przy ul. Purkyniego 1 we Wrocławiu czwartego września. Koncert przełożony z wiosny na koniec lata zabrzmiał z siłą podszytą tęskną (chyba nie tylko zakorzenioną w publiczności, ale także w artystach) za brzmieniem i metaforą utworów zespołu.
Potęga głosów, wyjątkowa dbałość o stronę muzyczną i tekstową, komentarz do pieśni, czyli pełny wizerunek sceniczny złożyły się na spójny, wartościowy, towarzyski wieczór w kameralnym towarzystwie.
Koncert można byłoby określać mianem wieczoru z mistrzami, bo każdy z panów – Marek Andrzejewski, Jan Kondrak i Piotr Selim – przedstawiał swoje utwory i obdarowywał słuchaczy swoją muzyczno- literacko-interpretacyjną wrażliwością.
Niepowtarzalne wydarzenia opasane literacką metaforyką i prawdą płynącą ze sceny i z ciepłych reakcji publiczności zbudowało pozytywne i czułe wspomnienie chwili, którą mogliśmy przeżyć z trzema bardami Lubelskiej Federacji Bardów w Sali Witrażowej i z jego niesłabnącym echem pójść swoją ścieżką w kolejne dni września.
Ale zanim poszliśmy to już w pierwszych minutach wieczoru, bez zbędnych ceregieli, wspólnie śpiewaliśmy: „Wstań przyjaciółko moja…”, „Ja nie jestem dogłębnie zielony…”, „Co blisko to w sercu, co w sercu to blisko…”.
Koncert opatrzono tytułem „Nasze najlepsze”. Zapowiadano, że usłyszymy solidną dawkę utworów najlepiej odbieranych przez publiczność, które wykona męski skład Federacji: Marek Andrzejewski – śpiew, kompozycje, teksty, gitara, Jan Kondrak – śpiew, kompozycje, teksty, Piotr Selim – śpiew, kompozycje, fortepian, instrumenty klawiszowe.
Jak było i czy się sprawdziło? Popatrzcie na zdjęcia i idźcie na koncert tej grupy. Piosenka literacka w wykonaniu LFB przyniesie Wam poczucie sensu, wspólnoty i wykonawczej jakości. A co jeszcze, to już sprawa Waszej wyobraźni, doświadczenia i niepowtarzalności chwili.
Oprac. i fot. do





























