Japonia od dawna jest jednym z tych miejsc, które wyjątkowo mnie fascynują. Chyba właśnie dlatego, że trudno zamknąć ją w jednym obrazie. To kraj samurajów, gejsz, świątyń i starych legend, ale jednocześnie mangi, anime, nowoczesnych technologii i niezwykle oryginalnej sztuki. I właśnie ta różnorodność sprawiła, że z dużą ciekawością sięgnęłam po „Made in Japan” Francesco Moreny.
Nie jest to typowa książka o Japonii, którą można przeczytać od początku do końca i po prostu odłożyć. To raczej zaproszenie do podróży przez ponad dwa tysiące lat jej historii – podróży, w której przewodnikiem jest sztuka.
Autor zabiera nas w bardzo odległą przeszłość, pokazując między innymi prehistoryczne figurki dogū, a później prowadzi przez świat samurajów, gejsz i tajemniczych yōkai. Pojawiają się również słynne japońskie drzeworyty i Hokusai, a następnie współczesna sztuka, z Yayoi Kusamą na czele. I choć początkowo można odnieść wrażenie, że są to bardzo różne światy, z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej widać, jak wiele je łączy.
Japonia pokazana w „Made in Japan” nie jest krajem, który zostawił swoją tradycję w przeszłości. Wręcz przeciwnie. Dawne wierzenia, symbole, opowieści i motywy cały czas powracają – czasem w zupełnie nowej formie. Można je odnaleźć również w mandze, anime czy współczesnej popkulturze.
Czytając tę książkę, uważny czytelnik łapała się na tym, że rzeczy, które wcześniej wydawały mu się po prostu charakterystycznymi elementami japońskiej kultury, zaczynały nabierać zupełnie innego znaczenia. Nagle za konkretnym motywem czy dziełem pojawiała się historia, legenda albo wielowiekowa tradycja. I chyba właśnie takie momenty lubię w książkach najbardziej – kiedy po lekturze zaczynam patrzeć na coś, co już znam, trochę inaczej.
„Made in Japan” jest przy tym napisana w przystępny sposób. Nie trzeba być znawcą sztuki czy historii Japonii, żeby czerpać przyjemność z lektury. To książka zarówno dla osób, które od dawna interesują się Krajem Kwitnącej Wiśni, jak i dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z jego kulturą.
Dla mnie jest to przede wszystkim opowieść o tym, jak przeszłość potrafi przenikać do teraźniejszości. O tym, że tradycja wcale nie musi oznaczać czegoś zamkniętego i niezmiennego. W Japonii stare i nowe mogą istnieć obok siebie, wzajemnie się inspirować i tworzyć coś zupełnie nowego.
Jeśli więc Japonia od dawna Was ciekawi, ale nie wiecie, od czego zacząć jej poznawanie, „Made in Japan” może być naprawdę dobrym początkiem. A jeśli już ją znacie i lubicie – ta książka może sprawić, że na wiele jej elementów spojrzycie z jeszcze większą ciekawością.
Po tej lekturze ma się ochotę na więcej – nie tylko kolejnych książek o Japonii, ale przede wszystkim na ponowne odkrywanie jej sztuki, historii i tych wszystkich opowieści, które sprawiają, że ten kraj jest tak niezwykły.
oprac. i fot. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.

















