Przedpremierowy pokaz filmu „Hot Spot” i spotkanie z reżyserką Agnieszką Smoczyńską oraz aktorem Andrzejem Konopką odbyły się w Sali Lwów Dolnośląskiego Centrum Filmowego w niedzielę, 20 września 2026 roku. Tego dnia w Operze Wrocławskiej, niemal równolegle, można było także oglądać i słuchać „Głosu potwora” – spektaklu operowego wystawianego w ramach Festiwalu Opery Współczesnej. Oba wydarzenia – jedno poprzedzone spotkaniem z reżyserką, drugie zakończone rozmową z artystką – dawały szansę na pogłębienie rozumienia dwóch nieokiełznanych dzieł sztuki: operowego i filmowego.
Oba naznaczone były siłą nieokiełznanej wyobraźni ich twórców i realizatorów.
Tandem Smoczyńska i Bolesto od dłuższego już czasu jest gwarantem zdziwienia, zaskoczenia i bezkompromisowości w świecie kultury. Ona reżyseruje, on pisze. Jeśli do tego dołożymy aktora o charakterystycznym emploi, nie dającego się jednoznacznie zaklasyfikować, wzbudzającego w odbiorcy rodzaj niejednoznacznego napięcia – Andrzeja Konopkę – to efekt artystycznego przeżycia mamy zagwarantowany.
Spotkanie z Agnieszką Smoczyńską i Andrzejem Konopką po przedpremierowym pokazie „Hot Spotu” w DCF-ie.
O najnowszym filmie Smoczyńskiej pisałam już przy okazji jego pokazu podczas 26. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TAURON Nowe Horyzonty. „Głos potwora”, spektakl operowy, udało mi się zobaczyć w ramach 6. Festiwalu Opery Współczesnej.
Wrażenia spisane – okiem obiektywu i lakonicznością pióra – publikowaliśmy na łamach PIK-a.
„Głos Potwora” w Operze Wrocławskiej, czyli potwornie dobre przedstawienie
„Głos potwora” w ramach 6. Festiwalu Opery Współczesnej | przed premierą
„Hot Spot” poza gatunkami i wszelkimi klasyfikacjami. Smoczyńska rozsadza nasze wyobrażenie o kinie
Teraz przyszła pora na lapidarne podsumowanie.
Idźcie, zobaczcie, przeżyjcie.
To, co proponuje zespół twórców współpracujących z Agnieszką Smoczyńską, gwarantuje nietuzinkowe, głębokie, oniryczne i potwornie dobre przeżycia. Ożywia zakrzepłą w starych koleinach wyobraźnię, daje impuls do myślenia, pobudza do refleksji osadzonej w źródłach kultury i sztuki, wychodzi poza granice aktualnej wiedzy o świecie.
Wizjonersko stymuluje, a głębię ostrości uzyskuje dzięki dystansowi, ironii i grotesce, odczuwalnym podskórnie we fragmentach scen, detalach scenografii i wyrazie twarzy bohatera.
Można oglądać i słuchać po wielokroć i za każdym razem odkrywać nowe warstwy tej niejednoznacznej operowej i filmowej twórczości.
I żeby nie było wątpliwości – to nie jest twórczość, która nie stawia wymagań. Przeciwnie. Często męczy, przeraża, pozostawia z poczuciem niezrozumienia. Nie daje się łatwo polubić – raczej drażni, szczypie, rozdrapuje. Nie oferuje gotowych odpowiedzi ani prostego ukojenia. Każdy musi znaleźć je sam, podążając własną ścieżką odkryć, mierząc się z tym, co nieoczywiste, niewygodne i niejednoznaczne.
Oprac. i fot. do

















