8 września 2025 r. minęło 80 lat od inauguracji sceny operowej w powojennym Wrocławiu. „Halka” Stanisława Moniuszki, która zabrzmiała wtedy w murach teatru przy ul. Świdnickiej rozpoczęła polski rozdział w historii ważnej instytucji kultury i sztuki.
Punktem kulminacyjnym obchodów jubileuszu będzie premiera „Strasznego dworu” Stanisława Moniuszki w reżyserii Bruna Berger-Gorskiego i pod kierownictwem muzycznym Miriana Khukhunaishvili – zapowiadają organizatory. Inscenizacja nawiązująca do budowania polskiej kultury na gryzach Festung Breslau będzie miała swoją premierę12 września tego roku.
Zanim jednak wsłuchamy się w Moniuszkowskie frazy możemy obejrzeć specjalne wystawy w Rynku i w foyer Opery Wrocławskiej. Okolicznościowe publikacje, archiwalne opracowania, zdjęcia plakatów i afiszy, albumy, kostiumy, rekwizyty i fragmenty dekoracji przypominają nazwiska osób, które tworzyły historię wrocławskiej sceny operowej.
Wystawę na wrocławskim rynku można oglądać od 8 do 23 września. Na plenerowej ekspozycji zobaczymy oś czasu, na której przedstawiona jest historia ostatnich 80 lat z życia Opery. Bogata treść oraz liczne archiwalne fotografie powadzą widza przez najciekawsze momenty z dziejów teatru, wraz z ciekawostkami i grafikami, których nie można zobaczyć indziej zobaczyć- zapewniają organizatorzy.
Można już zacząć oficjalnie celebrować 80. urodziny Opery Wrocławskiej. Do czego Państwa zachęcam nucąc za Leonardem Andrzejem Mrozem (w roli Skołuby) „Ten zegar stary […] /Boisz się? Nie!? He, he! /Zażyj tabaki…”.
Oprac. i fot. do
Agnieszka Kozak „W poszukiwaniu siebie. Każdy ma swoją opowieść do odkrycia”, Wydawnictwo Literackie, książka w księgarniach od 27 sierpnia, a tu wrzesień rozhulał się na dobre, a wakacyjna lektura bije po oczach soczystą zielenią okładki. Nie, „bije”, to nie jest dobre słowo, ona koi oczy, leczy rany, porządkuje, daje nadzieję, bo takie jest wnętrze i zewnętrze najnowszej książki Agnieszka Kozak – psycholożki, psychoterapeutki i trenerki empatycznej komunikacji.
Autorka przygotowała dla czytelników zbiór opowiadań terapeutycznych. Stworzyła opowieści, które mogą leczyć i mogą pomóc znaleźć drogę do siebie i innych. Mogą, ale nie muszą, są możliwością, a nie nakazem, są wolnością, a nie przymusem.
Wydawnictwo Literackie tak zapowiadało publikację:

„W poszukiwaniu siebie. Każdy ma swoją opowieść do odkrycia” Agnieszka Kozak, Wydawnictwo Literackie
Marta wygląda jak milion dolarów, ale nadal oczekuje potwierdzenia, że dobrze się prezentuje. W jej domu stale brakowało pieniędzy. Patryk ma 48 lat, za bycie kochanym zrobi dużo, czasem za dużo. Jego ojciec odszedł, gdy syn miał 11 lat, rodzina się rozpadła. Iwona przez wiele lat ukrywała przemoc swojego męża alkoholika. Opowiadała, jaki jest zaradny i szarmancki, a jej koleżanki go uwielbiały.
Wsłuchując się w trudne i bolesne historie swoich pacjentów i pacjentek, Agnieszka Kozak zaczęła pisać opowiadania terapeutyczne. Poprzez opowieści, symbole oraz obrazy pomogła im odkryć siebie, odnaleźć spokój ducha. Być może, jak w lustrze, rozpoznasz tu własne problemy i niepokoje:

„W poszukiwaniu siebie. Każdy ma swoją opowieść do odkrycia” Agnieszka Kozak, Wydawnictwo Literackie
Ostryga – cierpienie i wyjątkowość
Ogrodnik – dziedzictwo i odpuszczenie
Piłeczka – przemoc i współuzależnienie
Gnom – ofiarność i zależność
Kryształ – narcyzm i perfekcjonizm
Szafa – lęk i milczenie
Sadzawka – samozniszczenie i masochizm
Mrówka – ciśnienie i niezadowolenie
Rytm – nadopiekuńczość i więzienie
Las – uznanie i samowspółczucie
Obraz – ramy i niezależność
Diament – wartość i poczucie sensu
Zima – nadzieja i wybór
A jeśli szukasz kogoś, kto czule i mądrze przeprowadzi cię przez chwile załamania i niewiary ku dojrzałości i psychicznemu dobrostanowi, dr Agnieszka Kozak to najlepsza przewodniczka.
Książka zawiera obrazy Aleksandry Wagi-Mizery.
dr Agnieszka Kozak – lubi być sobą i mówi, że na drugie ma Nadzieja. Wierzy, że każdy może mieć dobre życie. Pasjonuje ją to, jak słowa nas tworzą. Jest autorką i współautorka kilkunastu bestsellerowych książek.
Zanim trafiła w moje ręce ociekająca aksamitną zielonością, przyjemna w dotyku książka wysłuchałam kilku rozmów z Agnieszką Kozak zamieszczonych na YT. Już wtedy wiedziałam, że chcę przeczytać „W poszukiwaniu siebie. Każdy ma swoją opowieść do odkrycia”. A teraz czytam i nie mogę skończyć, bo rozsmakowałam się w jej metaforach, detalach… I jak tu polecać lub zniechęcać do lektury, skoro jest się w niej zatopionym. Nie, „zatopiony” to nie jest dobre słowo, bezpiecznie zanurzonym- to już lepsze okreśłenie. Polecam ten stan, nie jest zamknięty ramą skończoności, daje nadzieję i szansę na zmianę.
Czytelnicza satysfakcja gwarantowana.
Aha i jeszcze jedno – historie o Potworniaczku, Grzecznej, Gnomie, czy Michasiu mogą okazać się cudowną inspiracją dla rodziców w trudnych rozmowach z dziećmi. Lektura może być, w dużych jej fragmentach, znakomitą propozycją do wspólnego czytania z dziećmi.
Oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.
– Witam serdecznie w dniu dziesiątych urodzin Narodowego Forum Muzyki na koncercie inaugurującym sześćdziesiątą, jubileuszową edycję Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego- tymi słowami Olga Humeńczuk – dyrektorka NFM – rozpoczęła czwartkowy koncert pod tytułem „Pamięci wielkiego Człowieka” [pisownia oryginalna]. Muzyczny wieczór zakończył się wręczeniem srebrnego medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Odznaczenie przyjął 60 letni maestro Giovanni Antonini- dyrygent, flecista, założyciel zespołu instrumentalistów wykonującego muzykę dawną, dyrektor artystyczny festiwalu Wratislavia Cantans w latach 2013- 2024. Wiadomość melomani przyjęli owacjami na stojąco. A co było pomiędzy, to już artyzm i mistyka w czystej postaci.
W programie wieczoru znalazły się utwory Mozarta i Beethovena. Było wzniośle i szlachetnie, patetycznie i melancholijnie, delikatnie i gwałtownie. Urzekająco zabrzmiała Msza C- dur „Koronacyjna” Mozarta. Maestro Giovanni Antonini giętkimi ruchami konika polnego kreował wybitne wykonanie utworu. Artyści z czułością reagowali na jego gesty. Powolny rytm procesji żałobnej splatał się tego wieczoru z emocjonalnymi wariacjami i uroczystymi wielogłosowymi zawołaniami „Kyrie eleison”.
„Raj utracony[?]” – to motto tegorocznej edycji festiwalu inspirowane poematem Johna Miltona. Organizatorzy dają nam czas na refleksję nad jego sensem przy dźwiękach oratoryjno- kantatowych kompozycji do 14 września. Wtedy to zakończy się 60. edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans. Zatem śledźmy program i lećmy na skrzydłach do kas NFM-u po ostatnie bilety na festiwalowe koncerty.
Podczas koncertu „Pamięci wielkiego Człowieka” wystąpili:
Giovanni Antonini – dyrygent
Il Giardino Armonico
Anett Fritsch – sopran
Justyna Rapacz – mezzosopran
Dovlet Nurgeldiyev – tenor
Volodymyr Andrushchak – baryton
Chór NFM
Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
W programie wieczoru znalazły się następujące utwory:
Wolfgang Amadeus Mozart Uwertura do opery Idomeneusz, król Krety KV 366, Kyrie d-moll KV 341; Msza C-dur KV 317 „Koronacyjna”
***
Ludwig van Beethoven III Symfonia Es-dur op. 55 „Eroica”
Oprac. do
fot. organizatorów
Publicystyka:
60. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans | znamy program
„Ogród rozkoszy ziemskich”- tryptyk niderlandzkiego malarza Hieronima Boscha, zwykle, od pierwszego wejrzenia rozbudza wyobraźnię oglądacza. Jedni widzą w nim przedstawienie grzechów głównych inni aluzje do herezji. „Ogród rozpaczy ziemskich” to debiut prozatorski gwiazdy hiszpańskich mediów, dziennikarki i pisarki. Czy korespondencja sztuk okaże się atutem książki?
Gra słów, zamiana jednego słowa w podobnie brzmiące, ale o przeciwnym znaczeniu może wywrócić świat do góry nogami. Jak nie umiesz chodzić na rękach to upadasz, czołgasz się, „taki pejzaż trzeba pełzać” (napiszę za Jonaszem Koftą). Jak autorka powieści „Ogród rozpaczy ziemskich” każe chodzić swoim bohaterom- na rękach czy na głowie? Czy dodaje im otuchy i siły, żeby wstali w poniedziałek z łóżka? Przeczytacie? Jeśli nie chcecie- nie musicie. I to jest piękne.
Jeśli jednak zdecydujecie się na lekturę to dotkniecie świata Marisy, głównej bohaterki, która mieszka w modnej dzielnicy Madrytu, ma kreatywną pracę w agencji reklamowej. W dzień odwiedza Muzeum Prado, wieczorami sączy wino na balkonie. Z sąsiadem Pablem spotyka się na niezobowiązujący seks. Z Eleną wspomina szalone czasy studiów.
Gdy znika jej koleżanka, leki uspokajające i filmy na YouTubie przestają działać. Zakupy w Carrefourze nie przynoszą ulgi. I już tylko wizja rzucenia się pod samochód brzmi jak obietnica wiecznych wakacji.
Tak debiutancką powieść Beatrizy Serrano zapowiada wydawnictwo Znak:
Ogród rozpaczy ziemskich to opowieść o pustce, która potrafi rozgościć się w samym środku „idealnego” życia. O tym, co ukryte za filtrami Instagrama i sztucznymi uśmiechami. I o tym, jak blisko jest od perfekcyjności do kompletnego zagubienia.
Czy tytułowa zabawa słów i nawiązanie do malarstwa Hieronima Boscha jest w stanie uratować historię przed banalnością i naiwnością? Przeczytajcie i osądźcie sami. Czyta się szybko. Są fragmenty humorystyczne. To takie życie pokolenia Y w pigułce. Łykasz i jesteś w innym świecie.
Oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.
Tradycyjnie już festiwal połączy czołówkę rodzimej sceny muzycznej z uznanymi nazwiskami z zagranicy, serwując mieszankę alternatywy, ambitnego popu, elektroniki, dubu, indie, R&B i reggae. Gigantyczna scena, potężne nagłośnienie i spektakularna oprawa multimedialna w zabytkowej Hali Stulecia gwarantują muzyczne wrażenia, których nie znajdziesz nigdzie indziej.
Przed nami One Love Wrocław Music Festival – bilety już w sprzedaży! 21. odsłona festiwalu odbędzie się 22 listopada we wrocławskiej Hali Stulecia.
Line-up tworzą:
- Milky Chance
- Zalewski
- Kortez
- The Dumplings Orkiestra
- Dawid Tyszkowski
- LOR
- Sofia Kourtesis
- Daria Ze Śląska
- Krzysztof Zalewski
- Dawid Tyszkowski
- Daria ze Śląska
- Lor
- The Dumplings
Już sam tytuł książki Łukasza Staniszewskiego zadziałał na mnie jak lep na muchy. Jego metaforyka i plastyczność długo nie pozwalała mi zajrzeć do jej wnętrza. Pławiłam się w zewnętrzności okładki czytając trzy słowa na okładce jak mantrę. Może powinnam dać sobie czas na wyciszenie wyobraźni? Za chwilę miała się ukazać premiera książki, więc rażona piorunem obowiązkowości i zobowiązań recenzenckich otworzyłam „Pieśni łaciatych krów” i posłuchałam ich śpiewu. Czy nie rozbolała mnie głowa i czy nie potrzebowałam kamertonu do dostrojenia się? Czy narracja, język opowieści ukołysały mnie czy rozbudziły? Za chwilę wracam z wrażeniami. Teraz czas na interlinię.

„Pieśni łaciatych krów” Łukasza Staniszewskiego, Wydawnictwo Znak Literanova.
„Pieśni łaciatych krów” Łukasza Staniszewskiego ukazały się 13 sierpnia nakładem wydawnictwa Znak Literanova. Były zapowiadane przez autora jako mityczno- współczesna warmińsko-magiczna powieść, w której czarny humor, ironia i erotyzm wtórują pieśni o końcu i początku świata. Brzmi poważnie, a ja się zastanawiam, czy usłyszę śpiewające krowy, czy zobaczę ich wielkie oczy, czy poczuję zapach trawy, na której się pasą, czy dotknę ich wymion, czy spróbuję ciepłego mleka, czy cielę rozczuli mnie do łez…?
Otwieram i co widzę? Tytułowe łaty mienią się wielością nieoczywistości. Najpierw rzucają mi się w oczy podszyte tajemnicą opisy typu: „Noc była ciemna, chmury pozbawione słonecznego światła wypełniały się czarnym atramentem, który ściekał na Warmię i rozlewał się po ziemi. W powietrzu unosiło się coś, co warmińskie nosy bezbłędnie rozpoznawały jako zapowiedź jesieni. Nie był to chłód, lecz jakaś przenikliwość, która za parę tygodni przemieni się w mróz.”
Próbuję sobie wyobrazić jak Bernard – bohater powieści – „pijanym wzrokiem pieści podwórze”.
Językowa warstwa „Pieśni łaciatych krów” Łukasza Staniszewskiego wciąga mnie do świata przedstawionego i nie daje o sobie zapomnieć. To dobry znak. Lektura okazuje się niezwykła przygodą czytelniczą. Kusi aurą realizmu magicznego, jest pełna cieni i szeptów, czułości i ironii. Jej moc nieoczywistości i tajemnicy nie przystaje do moich uproszczonych oczekiwaniach, które zapisałam w drugim akapicie.
„Pieśni łaciatych krów” Łukasza Staniszewskiego to duża dawka tajemniczości i wyjątkowości. Może pogrążyć w lekturowej otchłani na długie wieczory i noce.
Oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.
Ewa Woydyłło, ceniona psycholożka i psychoterapeutka, autorka książek psychologicznych i poradników, od lat związana z Wydawnictwem Literackim, świętuje jubileusz. Jej nowa książka „Wszystkiego najlepszego! Jak dbać o własne szczęście” jest piętnastą wydaną przez krakowską oficynę.
Ewa Woydyłło jest specjalistką terapii uzależnienia i współuzależnienia, zajmuje się również pośrednictwem małżeńskim i rodzinnym oraz pomocą w rozwiązywaniu konfliktów w miejscu pracy. Za osiągnięcia w dziedzinie terapii i profilaktyki uzależnień otrzymała medal św. Jerzego i odznaczenie Ministra Sprawiedliwości.
Pisze też książki, w których uczy sztuki dobrego i mądrego życia. Dla Wydawnictwa Literackiego przygotowała m.in.: Sekrety kobiet, My rodzice dorosłych dzieci, W zgodzie ze sobą, Podnieś głowę, Rak duszy. O alkoholizmie, Buty szczęścia, Droga do siebie. O poczuciu wartości.
Wszystkiego najlepszego! Jak dbać o własne szczęście jest piętnastą, najintymniejszą książką Ewy Woydyłło w WL-u. Autorka, dzieląc się własnymi przeżyciami, opisuje w niej źródła, z których sama czerpie energię i poczucie szczęścia.
Wszystkiego najlepszego/ Radości, szczęścia moc/ Słoneczka wesołego/ Snów pięknych co noc!… – zanuciłam nieśmiało, gdy zobaczyłam okładkę książki terapeutki. Potem doczytałam tytuł: „Jak dbać o własne szczęście” i wesoła piosenka Danuty Rinn i Bogdana Czyżewskiego przeszła na drugi plan zainteresowań ustępując miejsca skupieniu na tekście poradnika. Jej pogodny refren powracał między rozdziałami. A było ich tyle- ile trzeba, żeby zainteresować, zmobilizować myśli do refleksji.
Szczęście samo nie przyjdzie. Ale możesz mu wyjść naprzeciw – pisze autorka. Dostrzeganie w sobie szczęścia to proces. Na początku tej drogi są negatywne emocje i równie przykre zachowania, takie jak: gniew, złość, wstyd, poczucie winy, krytykanctwo, czy narzekanie. To one blokują doświadczanie szczęścia. Na końcu drogi znajdujemy pozytywne mechanizmy, dzięki którym możemy spojrzeć na życie zupełnie inaczej. Akceptacja, wdzięczność, zaufanie, przebaczanie, radość i śmiech przynoszą satysfakcję życiową. Autorka „Wszystkiego najlepszego! Jak dbać o własne szczęście” Ewa Woydyłło pisze, jak ją osiągnąć bez konieczności wydawania milionów na wizyty prywatne u lekarzy wszelkich specjalności.
Poradnik czyta się dobrze, można go wziąć do torby czy plecaka wychodząc do pracy lub na spacer, można wrzucić do walizki wyjeżdżając na wakacje, a wszystko to bez ryzyka nadwyrężenia kręgosłupa. Książka jest poręczna i lekka, a sposób, w jaki autorka pisze o sprawach ważnych, błyskotliwy i nieprzeciążający głowy na urlopie.
Zatem do lektury, poszukiwacze szczęścia!
Oprac. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.


























