28 lutego będzie miała swoją premierę najnowsza – niewydana dotąd w Polsce – książka Jeffa VanderMeera. „Absolucja” jest zarówno prequelem, jak i sequelem kultowej już tetralogii Southern Reach. Niezależnie od przynależności gatunkowej i rodzajowej można napisać, że znajdą się tacy, którzy z entuzjazmem przyjmą czwartą część cyklu i ci, którzy obdarzą ją jedynie uprzejmą ciekawością. Do której grupy czytelników wpiszesz się po lekturze „Absolucji”? Już z końcem lutego będzie można się przekonać.
Narrację „Absolucji” buduje brak oczywistości. Powieść łączy w sobie elementy grozy, horroru i prozy science-fiction. Zagadki, intrygi, halucynacje, wizje i nieokiełznana natura przenoszą czytelnika w świat pogmatwanej fabuły.
„Absolucja”, nowa książka Jeffa VanderMeera, to niezły kąsek dla wszystkich którzy lubią czytelniczą dezorientację.
Oprac. do
Materiał powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.
Teatr Układ Formalny zaprasza na patokomedię Michała Walczaka – reżysera, dramatopisarza, dyrektora Teatru Rampa i współtwórcy kabaretu „Pożar w burdelu”, który po warszawskich premierach „Alicji w krainie cyberczarów” w Teatrze Baj i „Była sobie Polska” w Teatrze Rampa znów eksperymentuje z teatrem formy – tym razem dla dorosłych. Wrocławska prapremiera to satyra na showbiznes, ale także czarna komedia o głodzie miłości, atencji i lajków, który prowadzi do zbrodni – koniecznie live.
Siódemka uzależnionych patocelebrytów, wokalistek i aktorów offowych dostaje zaproszenie do nowatorskiego programu terapeutycznego, który pomoże im wyjść z nałogów. Po podpisaniu kontraktu uzależnieni zamieszkują w kamienicy, położonej w sercu wrocławskiego „Trójkąta Bermudzkiego”, gdzie spędzą miesiąc na odwyku, pracując pod okiem dr Darii Gorączko – pierwszej polskiej stresolożki, która leczy metodą terapii dyskomfortem. Gdy w nocy jej podopiecznych budzą szczury, pacjenci chcą przerwać stresoterapię i uciec. Na podwórku zastają zamkniętą bramę, kamery i Darię, która wita w I edycji odwykowego reality show „Gwiazdy tańczą na głodzie”, produkowanego przez Nightflix – platformę rozrywki przyszłości, opartą na emocjach żywych ludzi, nie aktorów. Daria konfrontuje uczestników z ich nałogami na oczach widzów, którzy zakochują się w nowym formacie. Jego popularność sprawia, że gwiazdy ścigają się na opowieści o traumach i zmorach, które materializują się w kamienicy. Gdy jedna z uczestniczek zostaje znaleziona martwa i pogryziona, Daria będzie musiała znaleźć mordercę, który chce zniszczyć jej karierę i show, którego oglądalność po zbrodni rośnie.
Jeśli w życiu brakuje ci wrażeń, zwykłe spektakle, seriale i talent show cię nudzą – dołącz do wybranych i weź udział w nagraniu nowego formatu jako widz albo uczestnik show, które zaspokoi każdy twój głód.
REALIZATORZY / REALIZATORKI
reżyseria / scenariusz: Michał Walczak
asystent reżysera: Eryk Herbut
scenografia / kostiumy / formy: Maciej Rabski
wykonanie scenografii i kostiumów: Wojciech Grabałowski
choreografia lalek: Paweł Kuźma
muzyka: Michał Smajdor
reżyseria światła: Kacper Scheffler
realizacja dźwięku: Wiktor Grzegorzewski
kierownik produkcji: Paweł Zaręba
produkcja: Grażyna Górka-Dudek
Obsada: Alicja Czerniewicz, Wiktoria Czubaszek, Paulina Mikuśkiewicz, Przemysław
Furdak, Jerzy Górski, Adam Michał Pietrzak, Rafał Pietrzak, Maciej Rabski
Plakat: Maciej Rabski
Szacowany czas trwania: 90 minut
Spektakl rekomendowany dla widzów od 18. roku życia.
TW: nagość, dym, światło stroboskopowe, wulgaryzmy
Spektakl podejmuje tematykę uzależnień i zawiera scenę o charakterze seksualnym.
Opera Wrocławska przygotowała francusko- hiszpańską premierę. „Don Quichotte” Jules’a Masseneta w reżyserii Marka Weissa, pod batutą maestro Patricka Fournilliera pokazano w ramach próby prasowej dwa dni przed premierą zaplanowaną na 20 lutego. I choć to, co widzieliśmy było „wersją w trakcie przymiarki”, to nie zmienia faktu, że wzbudziło najwyższy podziw oraz uznanie widzów i słuchaczy.
Koncepcja inscenizacyjna ukazująca bohatera jako współczesnego szaleńca, idealistę, który zamiast na koniu Rosynancie jeździ na wózku inwalidzkim, a zamiast szpady wymachuje laską zyskała nowe, odkrywcze światło, rzuciła ożywczą perspektywę na historię spisaną przez Cervantesa.
Świat jako dom wariatów, Don Kichote jako symbol idealisty, szaleńca, potężnego i słabego zarazem, niezwykła siła talentu wokalnego i aktorskiego Rafała Siwka, tancerka jak wyjęta z filmów Felliniego – Giulietta Masina, wiolonczela i gitara w akustycznej wersji na scenie, a nie w orkiestrionie, brzoza, do której przytula się bohater, biały fotel- tron, który staje się jego grobem, przewortna Dulcynea …- to jedynie strzępki notatek i wrażeń po próbie. Wszystko wskazuje na to, że wrocławski „Don Quichotte” to obłędnie dobra realizacja.
Poniżej umieszczamy fotorelację z próby prasowej, która odbyła się w środę, 18 lutego 2026r.
Obsada:
Don Kichot – Rafał Siwek / Łukasz Konieczny*
Dulcynea – Justyna Rapacz / Aleksandra Opała
Sancho Pança – Grzegorz Szostak / Jacek Jaskuła
Juan – Łukasz Rosiak
Pedro – Agnieszka Adamczak / Eliza Kruszczyńska
Garcias – Alina Prochowska / Dorota Dutkowska
Rodriguez – Paweł Żak / Aleksander Zuchowicz
Tańcząca Nimfa – Anna Szopa-Kimso
solo wiolonczelowe – Tomasz Strahl / Maciej Miłaszewicz
solo gitarowe – Karol Woźniak
Orkiestra, Chór i Balet Opery Wrocławskiej
„Don Quichotte”
Kierownictwo muzyczne: Patrick Fournillier
Reżyser: Marek Weiss
Scenografia: Jagna Janicka
Choreografia: Izadora Weiss
Kostiumy: Paprocki & Brzozowski
Reżyseria świateł: Bogumił Palewicz
Multimedia: Karolina Jacewicz
Asystent reżysera: Agata Dyczko
Producent ds. technicznych, asystent scenografa: Maciej Węglarz
Asystent kostiumografa: Kacper Łyszczarz
Asystent reżysera świateł: Jakub Kęszycki
Autor plakatu: Rafał Olbiński
tekst i fot. D.O.
Trwają ostatnie przygotowania do piątkowej premiery opery „Don Quichotte” Jules’a Masseneta w reżyserii Marka Weissa. Podczas konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej artyści, twórcy i realizatorzy opowiadali o ciekawie zapowiadającej się inscenizacji. Spotkanie otworzyła Dyrektor Opery Wrocławskiej Agnieszka Franków-Żelazny, w konferencji udział wzięli: reżyser Marek Weiss-Grzesieński, kierownik muzyczny premiery Patrick Fournillier, choreografka Izadora Weiss, scenografka Jagna Janicka oraz projektanci kostiumów Paprocki&Brzozowski. O swojej pracy nad spektaklem opowiedzieli soliści: Justyna Rapacz (Dulcinea), Rafał Siwek i Łukasz Konieczny (Don Kichot) oraz Grzegorz Szostak i Jacek Jaskuła (Sancho Pansa), a także prof. dr hab. Tomasz Strahl (solo wiolonczelowe).
Reżyser Marek Weiss, podkreślił, że opera Masseneta ma niewiele wspólnego z literackim pierwowzorem Cervantesa. „Oryginalna powieść jest ironiczna, groteskowa, szydercza. Natomiast libretto operowe idzie w inną stronę i nie można zapominać, że jest to przede wszystkim muzyka francuska, czyli opera o miłości, i to miłości rozpaczliwej” – zaznaczył reżyser. Artysta dodał, że nie będzie to inscenizacja kurczowo trzymająca się czasów, w których powstała, ale stworzy żywą opowieść, oddziałującą na dzisiejszego odbiorcę.
Kierownictwo muzyczne premiery objął maestro Patrick Fournillier, uznawany za jednego z najlepszych dyrygentów specjalizujących się w muzyce francuskiej i włoskiej. Laureat prestiżowych, międzynarodowych nagród muzycznych, dyrektor muzyczny Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Dyrygent do twórczości Masseneta podszedł bardzo osobiście, o wrocławskiej inscenizacji opery „Don Quichotte” mówi, że wykracza poza ramy komedii. „Głęboko romantyczna muzyka Masseneta przeniknięta jest nieustanną melancholią, poczuciem rozczarowania oraz ogromną czułością wobec ponadczasowego bohatera”.
Autorką scenografii jest Jagna Janicka, za choreografię odpowiada Izadora Weiss, kostiumy zostały stworzone przez duet Paprocki&Brzozowski, a za reżyserią świateł zajął się Bogumił Palewicz.
W składzie obsady znajdujemy takich artystów jak: Don Kichot – Rafał Siwek / Łukasz Konieczny*, Dulcynea – Justyna Rapacz / Aleksandra Opała, Sancho Pança – Grzegorz Szostak / Jacek Jaskuła, Juan – Łukasz Rosiak, Pedro – Agnieszka Adamczak / Eliza Kruszczyńska, Garcias – Alina Prochowska / Dorota Dutkowska, Rodriguez – Paweł Żak / Aleksander Zuchowicz, Tańcząca Nimfa – Anna Szopa-Kimso. Solo wiolonczelowe zagrają – Tomasz Strahl i Maciej Miłaszewicz zaś solo gitarowe – Karol Woźniak. Orkiestra, Chór i Balet Opery Wrocławskiej dopełnią całości „Don Quichotte”.
Niebawem w naszym serwisie ukaże się fotorelacja i relacja ze spektaklu.
Oprac. i fot. z konferencji: do
46. PPA rozpocznie się 20 marca i potrawa dziewięć dni. Dyrektor artystyczny festiwalu- Cezary Studniak – odsłonił szczegóły programowe unikalnego przedsięwzięcia, które co roku przyciąga do Wrocławia czołowych artystów teatru i piosenki z Polski i zza granicy. Od dwudziesty lat PPA rozwija się w dwóch nurtach: głównym i off. Pod jego auspicjami prezentowane są premierowe koncerty takie jak np. Gala i Finał realizowane przez wybitnych twórców teatru. Tukany, statuetki nagrody festiwalowe, latają wtedy nad Wrocławiem powodując twórcze uniesienie. Robi się wiosennie, kolorowo, bardziej sensownie, refleksyjnie, zabawnie i metaforycznie. Rozkwitają pąki drzew i relacje towarzyskie podlewane twórczymi dyskusjami o istocie piosenki aktorskiej i artystycznej.
W tym roku organizatorzy postanowili przyjrzeć się jak teatralność piosenki wpływa na odbiór odmiennych stylów artystycznych. Podczas 46. Przeglądu Piosenki Aktorskiej będziemy obchodzić jubileusz nurtu Off- zapowiada Cezary Studniak.
Dokładnie dwadzieścia lat temu, ówczesny dyrektor artystyczny Przeglądu Piosenki Aktorskiej, Wojciech Kościelniak zapoczątkował Konkurs Off, w którym twórcy niezależnych teatrów prezentują swoje premierowe projekty. Zwycięzcą pierwszej edycji konkursu był spektakl „Stolik” grupy Karbido w składzie: Michał Litwiniec, Igor Gawlikowski, Marek Otwinowski i Paweł Czepułkowski. Widzowie 46. PPA będą mogli obejrzeć ten spektakl jeszcze raz. W tegorocznym konkursie dziewięć projektów powalczy o Tukana Off.
Galę wyreżyseruje Mateusz Pakuła (dramaturg zrealizował w Capitolu świetnie przyjęte „Złote płyty”, a jego przedstawienie „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję” było ważnym i niezwykle poruszającym przeżyciem teatralnym i literackim w roku 2024, spektakl dostępny jest na VOD). Premierowa „NIE-BOSKA-GALA” z aranżacjami muzycznymi Antonisa Skoliasa ma być przewrotną, ironiczną opowieścią o rzeczach ważnych, które wykraczają daleko poza boskie tematy. Znane i lubiane hity zaśpiewają: Paulina Przybysz, Natalia Przybysz, Tomasz Schuchardt, Emose Uhunmwangho, Klaudia Waszak, Zuzanna Skolias-Pakuła, Mateusz Bieryt, Janek Marczewski, Adaś Paczkowski, Mateusz Trembaczowski, Anna Stela, Marek Hucz, Janek Jurkowski, Andrzej Plata, Szymon Mysłakowski i Paweł Kaczmarczyk.
Premierowy Koncert Finałowy „GORĄCZKA ŻYCIA. Sanatorium” wyreżyserują Marcin Czarnik i Milena Czarnik, a kierownictwo muzyczne obejmie Adam Lepka. W sanatorium pełnym nadziei i miłości zaśpiewają: Bartosz Bielenia, Alicja Czarnik, Helena Czarnik, Małgorzata Gorol, Magdalena Osińska, Jan Peszek, Ptakova, Justyna Szafran, Cezary Studniak, Alona Szostak, Emose Uhunmwangho, Klaudia Waszak, Barbara Wrzesińska, Zbigniew Zamachowski i Michał Żurawski. Pierwsza część Koncertu Finałowego to tradycyjnie występy finalistek i finalistów Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki, których nazwiska poznamy 20 marca po II etapie KAIP.
W programie 46. PPA znajdujemy spektakl „Kosmiczny dom” w reżyserii i z muzyką Liny Lapelytė (opowieść o kondycji człowieka). Marcin Liber, reżyser „Paprykarza szczecińskiego” zaproponuje całkiem przyziemne historie z niecodziennymi bohaterami. Poważniej zapowiada się „Straszny dwór” w reż. Anny Obszańskiej. Odpowiedzi na pytanie czy potrafimy przyglądać się własnym lękom poszukamy w „Nowym PANU TADEUSZU, tylko że rapowym” w reż. Kamila Białaszka – rapera znanego pod pseudonimem Koza. Zagłębimy się także w historię o słynnym uwodzicielu z Sewilli. „Don Giovanni” w reż. Cezarego Tomaszewskiego, Akademii Teatralnej w Warszawie, to skrzyżowanie opery, teatru dramatycznego i musicalu.
46. PPA to także koncerty polskich i zagranicznych wykonawców. Występ duetu CocoRosie „Little Death Wishes” zapowiadany jest jako audiowizualny rytuał, w którym artystki tworzą intymną przestrzeń dla wyrażenia intensywnych emocji. Daniel Melingo, argentyński muzyk, zagra koncert w rytmach tango i szemranych ulic Buenos Aires, śpiewając półgłosem i z aktorską przesadą. Z kolei koncert Jay-Jay Johansona ze Skandynawii to propozycja dla wszystkich, którzy lubią melancholijny i czuły wokal, melodie podszyte jazzem, elektronicznym chłodem.
Wśród polskich wykonawców nie zabraknie artystek i artystów eksperymentujących z interpretacją piosenki i artystyczną narracją. „Confluence” Zofii Sofinki Imieli to premierowy koncert zeszłorocznej zwyciężczyni Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki. „Nieklikalność” Mai Kleszcz & Wojciecha Krzaka to kolejna propozycja, która zostanie zagrana po raz pierwszy przed festiwalową publicznością. „Romeo i Julia żyją” Arka Jakubika to połączenie spektaklu i koncertu, w którym artysta opowiada o miłości przez pryzmat alternatywnej historii słynnych kochanków. Spektakl „MyLove” Filipa Cembali został zainspirowany prawdziwą historią i opowiada o tożsamości, walce o siebie, szukaniu wewnętrznej spójności i samoakceptacji. „Obywatelka K.L.” Kasi Lins to zaproszenie do świata utworów Grzegorza Ciechowskiego – wielkich przebojów i mniej znanych piosenek. Wiersze amerykańskiej poetki Sary Teasdale na język muzyki „przełożyli” Paweł Mykietyn (fortepian) i Maja Laura (śpiew) w projekcie „Nightfall”.
Tradycyjnie w klubie festiwalowym będą odbywać się wieczorne koncerty. W tym roku zagrają zespoły: Daj Ognia, Afro Kolektyw, Molar, Tercet Imperial, Royber Trio, Tantfreaky, Moon Hoax i Czerwie.
Sprzedaż biletów na 46. PPA rozpocznie się 21 lutego o godz. 10. Bilety będzie można kupić w kasie Teatru Muzycznego Capitol oraz online.
Autorem plakatu tegorocznej edycji festiwalu jest Damiana Styrna.
Oprac. i fot. do.
W sobotę na Scenie Restauracja Teatru Muzycznego Capitol odbyła się premiera monogramu muzycznego Magdaleny Szczerbowskiej. „Za ładna” w reżyserii Eweliny Ciszewskiej to projekt, do którego scenariusz stworzyły Alicja Bral i Magdalena Szczerbowska, teksty piosenek napisał Cezary Wojnarowski (syn aktorki) i Alicja Bral, a muzykę skomponowali: Łukasz Damrych, Zofia Sofinka Imiela i Piotr Dziubek. Zacne grono twórców wyprodukowało dzieło o sile terapeutycznego i arystotelesowskiego oczyszczenia.
„Za ładna jesteś na depresję. Szkoda takiej pięknej na depresję” – mówiła jej matka. „Moja uroda jest jak problem techniczny, którego nie da się naprawić. Raz reżyser, poproszony o to, żeby wziął mnie do swojego filmu odpowiedział – sorry, o wojnie robię, za ładna jesteś”, „Mój ojciec był brakiem, nie był potworem, pozostawił po sobie chłód, tam, gdzie powinno być ciepło”.
Felicja Krajewska, bohaterka monodramu, wypowiada więcej tego typu gęstych, nasyconych emocjami i mądrością życiową słów. Znakomita, w tytułowej roli „za ładnej”, Magdalena Szczerbowska, prowadzi widza przez utkaną z obrazów, wspomnień i emocji sieć powiązań, korzeni i oczyszcza z osobistych traum. To przedstawienie o ogromnym potencjale terapeutycznym. Do opisu monodramu twórcy mogą, bez skrupułów, dopisać: „uwaga- ryzyko przeżycia katharsis!”
Ewelina Ciszewska – reżyserka „Za ładnej” – swoją bohaterkę umieszcza w baśniowym świecie babek i prababek. To one wraz z mściwą Medeą mitologizują wspomnienia i kształtują naszą teraźniejszość. Czego nas uczą? Przetrwania? Z ust bohaterki słyszymy: „Jeśli chcesz żyć musisz przestać błyszczeć”, albo „Jedyna nasza super moc to czekanie”.
Alicja Bral- współscenarzystka i współautorka tekstów wraz z Cezarym Szczerbowskim – współautorem tekstów piosenek- w usta Felicji Krajewskiej wkładają pieśni z poetycką frazą Leśmiana („podawali ją sobie z rąk do rąk…”) i z soczystym językiem ulicy („w dupie to mam”). Kiedy postać przechodzi z piaskownicy- cmentarzyska (które sobie usypała lub ktoś jej usypał) do stand-upu opowieść zyskuje inny wymiar. Tytułowa „Za ładna” każe widzom wyjść z roli obserwatora i wejść w rolę współtwórcy monodramu, pomagamy bohaterce w przeżywaniu (a może i przeżuwaniu) jej kryzysów.
Aktorsko jest przecudownie. Magdalena Szczerbowska w ułamku sekundy staje się małą, niedoskonałą dziewczynką, zalotną panienką, świadomą swojej wartości kobietą, skrzywdzoną córką… W każdym geście, tembrze głosu, postawie ciała i w słowie niesie ważne sensy.
Scenograficznie jest minimalistycznie, ale dzieje się bardzo dużo za sprawą delikatnego pobudzania przez twórców wyobraźni widzów. Piasek, który otula kwadrat sceny, jest jak basen bez wody. Słowa i gesty aktorki zamieniają go w cmentarzysko, piaskownicę, plażę, a nawet łóżko. Felicja zakopuje się w nim, odkopuje, leży, zostawia ślady, grzęźnie, przesypuje go, krzyczy- tłumiąc emocje- w jego usypane kurhany, wydobywa z niego szary sweter ojca… W każdą z, wizualnie pięknie eksponowanych światłem przez Roberta Balińskiego, scen wkłada inną cząstkę swojej wrażliwości.
„Za ładna” to baśń o Felicji, kobiecie, której piękno jest piętnem samotności, to monodram, w którym każda piosenka urasta do rangi pieśni i choć każda jest zaśpiewana w innym stylu wykonawczym, to nie burzy jednorodności opowiadanej historii, jest wspaniale różnorodna w swej niejednorodności. Duża w tym zasługa, oprócz wokalistki oczywiście, trójki wybitnych kompozytorów: Łukasza Damrycha, Zofii Sofinki Imieli i Piotra Dziubka.
„Mamo, ja wiem, że chciałaś dla mnie dobrze, ale teraz ja chcę dobrze dla siebie” – te słowa grzęzną w głowach widzów. „Zostawiam noc, wybieram dzień…” – wybrzmiewa w pieśni z wyraźnym pulsem bębnów.
Rezerwujecie miejsca na monogram Magdaleny Szczerbowskiej. Oczyszczającą, terapeutyczną moc dostaniecie w cenie biletu.
tekst i fot. z próby. Do.
„Za ładna. Monodram muzyczny Magdaleny Szczerbowskiej” | przed premierą w Capitolu
W piątek trzynastego lutego 2026 roku na scenie Impartu przy Piłsudskiego (dawna Filharmonia Wrocławska) artyści estrady zbudowali mały, pogodny i wzruszający świat. Okazało się, że wielu z nas za nim tęskni, a owacyjna reakcja publiczności była wyrazem entuzjazmu i uznania dla twórców widowiska.
Spektakl „Zbudujmy świat – utwory Wodeckiego w nowym świetle” przeniósł widzów w magiczny świat niezapomnianych przebojów Zbigniewa Wodeckiego. Znane utwory w nowych aranżacjach Mateusza Walacha, wykonanych z towarzyszeniem Orkiestry Kameralnej Silesian Art Collective zabrzmiały zjawiskowo.
O przygotowanie wokalne zadbała Magdalena Zawartko, artystka znana z wielu projektów muzycznych (mnie zauroczyła – blisko dziesięć lat temu – jazową płytą Zawartko/Piasecki „Leć głosie”) wraz z Arturem Caturianem znakomitym artystą Capitolu – stworzyli nieprzeciętny duet sceniczny. Zabawnie prowadzili narrację, dialogowali z widzami, zapowiadali kolejne piosenki śpiewane nie tylko przez siebie. Na scenie, obok Magdaleny Zawartko i Artura Caturiana – wystąpili także soliści Wroclove Musical Choir, artyści Everest Production oraz chór Studium Musicalowego Capitol.
Widowisko miało ciepły i pogodny charakter. Historia o budowaniu domu z dobrych relacji, a nie tylko z nieczułych mebli i zbyt szybkiej codzienności wzruszała i bawiła. Piosenki Zbigniewa Wodeckiego, ewolucje taneczne i akrobatyczne, odpowiednie oświetlenie widowiska wpływało na przyjemność z oglądania i słuchania historii, której mottem mogłaby być fraza z utworu „Nauczmy się żyć obok siebie”.
Spektakl i budowę metaforycznego domu Artur Caturian rozpoczął brawurowo od Bacha, wcześniej nostalgicznie wprowadziła nas w temat spektaklu Magdalena Zawartko zjawiskowo śpiewając, jeszcze przed uniesieniem kurtyny, „Zbudujmy świat/ Z niewielu słów/ Z wybranych nut/I barw”. W spektaklu zabrzmiały m.in. takie hity jak: „Z tobą chcę oglądać świat”, „Panny mego dziadka”, „Szczęście lubi tłok”, „Pszczółka Maja”, „Odjechałeś”, „Tak bardzo wierzę w nas”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, „Zabiorę Cię dziś na bal”, „Znajdziesz mnie znowu”, „Nauczmy się żyć obok siebie”, czy „Szczęście jest we mnie”.
Śpiew, taniec, pokazy akrobatyczne, scenki rodzajowe, dialogi między postaciami i widownią, orkiestra, chór na scenie… można było się obawiać, że różnorodność estetyk i gatunków oraz ich ilość rozmyje walor artystyczny widowiska. Szybko okazało się, że wszystko to, co działo się na scenie i nad sceną znakomicie do siebie pasowało, tworzyło spójną historię o budowaniu domu z relacji, wspomnień, zapachów, mebli…
Przedstawienie oczarowało widzów pozytywną energią podrywając ich z miejsc do owacji na stojąco, do tańca i wspólnego śpiewu.
Nie można zapomnieć, że całość wyreżyserował Kamil J. Przyboś, znany wrocławskiej publiczności z „Prometeusza” i „Pinokia” . I tym razem stworzył piękne widowisko pełne światła, energii i wzruszeń – opowieść o marzeniach i wspólnym budowaniu świata, zarówno tego prawdziwego, jak i muzycznego.
Za choreografię odpowiadała Dominika Garbacz, która nadała przedstawieniu dynamikę, spójność i taneczny charakter.
Produkcję zrealizował Everest Production – agencja artystyczno-produkcyjna z wieloletnim doświadczeniem w tworzeniu autorskich spektakli teatralnych i widowisk scenicznych prezentowanych w Polsce i za granicą. W dorobku agencji znajdują się m.in. spektakle „Prometeusz”, obchodzący niedawno 10-lecie obecności na scenach, oraz familijne widowisko „Pinokio”. Everest Production jest również współodpowiedzialna za realizację wielu dużych projektów artystycznych dla miasta Wrocław, w tym widowisk „75 – powojenna Historia Wrocławia” oraz „Gwiazdozbiór Aniołów”, przygotowanego z okazji 20-lecia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Oprac. i fot. Do
Autor takich bestsellerów jak „Wyloguj swój mózg” czy „Uspokój swój mózg” z końcem lutego zabierze czytelników, zgodnie z tradycją, w przestrzenie zrozumienia tego, co zabezpiecza czaszka. Podtytuł najnowszej książki znakomitego popularyzatora nauki oraz wiedzy o mózgu brzmi: „Skąd biorą się emocje i dlaczego są OK”.
Anders Hansen – w zgrabnej, ilustrowanej, nieprzeintelektualizowanej książce- wyjaśnia, dlaczego nasze mózgi od tysięcy lat prawie się nie zmieniły i jak to wpływa na emocje; skąd biorą się lęk, stres i przygnębienie – i dlaczego są nam bardzo potrzebne; jak sobie lepiej radzić z presją szkoły, otoczenia i social mediów; jak odzyskać radość życia.

„Zrozum swój mózg” najnowsza książka Andersa Hansena, Wydawnictwo Znak.
Poznać opinie badaczy, naukowców i praktyków na powyższe tematy to tak, jak wygrać w loterii fantowej zaskoczonego królika w kartonowym pudełku .
Każdy rozdział to garść konkretnych informacji, zdań, które trafiają w sedno i wabią młodego czytelnika lapidarnością stylu i konkretem poznawczym.
To książka o emocjach, o tym czym są, dlaczego istnieją i co mogą powodować. Ale także o tym, co możemy zrobić, żeby ułatwić mózgowi pójście w lepszym kierunku.
We wstępie, do czytania zachęca Przemek Staroń pisząc, że wspomnienia ciągle się zmieniają i aktualizują. Z tą pozytywną konkluzją wchodzimy w pierwszy rozdział.
Potem dostajemy serię wyjaśnień, że mózg został tak zaprojektowany, żeby utrzymać nas przy życiu. Czytamy o lęku, który jest stresem przeżywanym z wyprzedzeniem. O tym, że wspomnienia nie są prawdziwym obrazem przeszłości, są narzędziem wykorzystywanym przez mózg do kontrolowania naszych działań tu i teraz. O tym, że chęć przynależenia do grupy może wpływać na naszą pamięć.
Autor zapewnia, że z bolesnymi wspomnieniami i stresem pourazowym można się uporać, można je wyciszyć albo ostudzić dzięki rozmowie.
Dalej pisze, że wspomnienie jest „zabarwione” tym, co w danym momencie czujemy. Jeżeli mamy dobry humor będzie pozytywniej, jeśli nam źle – negatywnie. Pierwszym krokiem, który pozwoli na ostrożne przybliżenie się do tematu, może być spisanie swojej historii.
Ciekawe jest to, jak mózg może przeinaczać historie, jak daje się zwieść.
Czytamy też o tym, dlaczego potrzebujemy umiejętności podejmowania ryzyka. Jeśli od czasu do czasu nie spróbujemy nowych, nieznanych rzeczy, to niczego nie odkryjemy i mniej się nauczymy. Dlatego mózg nagradza nas za ciekawość i pasję odkrywczą.
W dalszej części książki Anders Hansen pisze o roli ruchu w walce z depresją i lękiem. Podwyższone tętno, aktywność fizyczna to lepsze samopoczucie – potwierdzają to wyniki badań naukowych. To także rzadsze ataki paniki i mniej przerażające fobie społeczne i mniej flashbacków i stanów lękowych.
W kolejnych rozdziałach czytamy o potrzebie przynależności do stada i sile delikatnego dotyku, który uwalnia endorfiny, one zaś łagodzą ból. U goryli iskanie się jest dobrym sposobem na wzmacnianie więzi. Wspólny śmiech może dawać podobny efekt jak grupowe iskanie. Co ciekawe, nie śmiejemy się tak bardzo z zabawnego filmy, gdy oglądamy go w pojedynkę.
Okazuje się, że łatwiej byłoby nam dyskutować ze sobą, gdybyśmy w wypowiedzi kogoś z kim się nie zgadzamy znaleźli najmniejszy szczególik, który możemy zaakceptować. Wtedy nasz mózg opuści gardę i będziemy mogli naprawdę usłyszeć to, co rozmówca chce nam powiedzieć.
O tym, że nie jesteśmy tym, co mówi o nas diagnoza czytamy: „Depresja lub stany lękowe to zaledwie niewielki, maleńki fragment historii danej osoby. Nie można ich traktować, jakby były jej jedyną etykietą”.
Emocje się zmieniają. Żadne uczucia nie trwają wiecznie – podsumowuje autor. Ale jak nie możemy sobie z nimi poradzić, to warto udać się do specjalisty. O tym, gdzie zadzwonić lub gdzie pójść w takiej sytuacji też dowiemy się z najnowszej książki Andersa Hansena.
„Zrozum swój mózg. Skąd biorą się emocje i dlaczego są OK” Andersa Hansena to bardzo cenna publikacja. Daje poczucie sensownie spędzonego czasu, podsuwa ciekawe rozważania i pomysły na wyjście z problemów. Nie zmusza i brutalnie nie nakłania do określonych zachowań, ale tłumaczy zasady działania mózgu bez egzaltowanej nowomowy i manipulacyjnych frazesów. Coś dla młodzieży i dorosłych, którzy pamiętają dobrze stan bycia dzieckiem.
Czytajcie, dzielcie się, potencjał wiedzy i porad zawartych w tej niepozornej publikacji jest duży i co najważniejsze podany w interesującej formie.
Oprac. do
Materiał powstał dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.
„Zresetuj się. Jak zadbać o swój mózg w świecie ekranów” Anders Hansen, Mats Wänblad
„Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii” Anders Hansen


















































































































