Przyznaję: nie tego się spodziewałam.
Po Michale Rusinku można spodziewać się wielu rzeczy: językowych igraszek, inteligentnego żartu, przewrotności, wdzięku, a nawet literackiego cukierka, który można podać dziecku przed snem. „Kefir w Kairze”, „Mały Chopin”, „Rodzinne rymowanki”, „Wierszyki domowe”, „Jaki znak twój?”, „Wierszyki rodzinne”… Lista Rusinkowych przyjemności dla małych i dużych jest długa. Jeśli więc ktoś sięga po najnowszą książkę autora z takim właśnie bagażem skojarzeń, może się zdziwić.
I to bardzo.
Bo „Literatura od podszewki. Teorie pisania” nie jest książką do poduszki. Chyba że poduszka służy Państwu również do podpierania głowy podczas przypominania sobie, czym właściwie jest metatekst, jak działają funkcje komunikatu i dlaczego literatura od wieków tak uparcie próbuje powiedzieć nam coś więcej, niż wynikałoby z samej historii.
Tym razem Rusinek zaprasza nas nie na spacer po literaturze, lecz do jej wnętrza. Zagląda pod podszewkę. Rozpruwa szwy. Sprawdza, z czego uszyty jest tekst, jak działa jego konstrukcja, jakie mechanizmy uruchamia autor i co właściwie dzieje się między nim a czytelnikiem.
I robi to z profesorską konsekwencją.
Tytuł może jeszcze obiecywać lekkość, przewrotność i odrobinę Rusinkowego humoru. Podtytuł – „Teorie pisania” – szybko sprowadza nas jednak na ziemię. To nie jest popularnonaukowa pogawędka przy kawie. To raczej spotkanie z profesorem, który mówi: usiądźmy, otwórzmy książkę i zastanówmy się, jak to wszystko właściwie działa.
Jeśli studiowaliście polonistykę, a „Poetykę” Kulawika mieliście w małym palcu, ta lektura może okazać się nostalgiczną podróżą do czasów studenckich. Być może wrócą pojęcia, które dawno temu trzeba było zapamiętać na egzamin, a które potem bez większych wyrzutów sumienia odłożyliście na półkę pamięci. Metatekst, retoryka, komunikat, narrator, autor, odbiorca…
Nagle okazuje się, że one wcale nie umarły.
Jeśli jednak grzebanie w literackiej podszewce nigdy nie było Waszym ulubionym zajęciem, nie ma powodu, by cierpieć. Naprawdę. Nie każda książka musi być pochłonięta od pierwszej do ostatniej strony. Tę można otworzyć, podejrzeć, przeczytać fragment, zatrzymać się przy jednym rozdziale, sprawdzić, co kryje się pod literackim szwem. Poszerzyć horyzont. Zajrzeć tam, gdzie na co dzień zaglądamy rzadko.
A potem puścić ją w świat.
Bo „Literatura od podszewki” z pewnością znajdzie swoich czytelników.
Zwłaszcza tych, którzy chcą pisać.
Rusinek przypomina, że pisanie nie zaczyna się przecież od natchnienia, wzniosłego spojrzenia w dal i pierwszego zdania, które – najlepiej od razu – powinno być genialne. Za tekstem stoi warsztat, świadome wybory, konstrukcja, retoryka, sposób prowadzenia opowieści i cała masa decyzji, których czytelnik często nawet nie zauważa.
Dobry tekst jest trochę jak dobrze skrojone ubranie. Widzimy całość, ale niekoniecznie zastanawiamy się, gdzie są szwy.
Rusinek każe nam je zobaczyć.
I właśnie dlatego ta książka może być szczególnie interesująca dla tych, którzy dopiero próbują pisać. Zamiast romantycznej opowieści o natchnieniu dostają narzędzia. Zamiast obietnicy, że wystarczy „mieć coś do powiedzenia”, otrzymują lekcję tego, jak to powiedzieć.
A przy okazji kilka pytań, które potrafią całkiem skutecznie wytrącić z czytelniczego spokoju: co wspólnego z Arystotelesem miał Umberto Eco? Dlaczego James Bond nie ginie? Dlaczego autor – przeciwnie – już dawno umarł? Jakimi chwytami można przykuć uwagę czytelnika? I wreszcie: czy te wszystkie literackie mechanizmy mają jeszcze znaczenie w świecie, w którym coraz więcej tekstów powstaje przy pomocy sztucznej inteligencji?
To ostatnie pytanie brzmi dziś szczególnie ciekawie.
Bo być może właśnie teraz, kiedy maszyna potrafi napisać tekst szybciej niż człowiek, warto jeszcze uważniej przyjrzeć się temu, czym właściwie jest pisanie.
Michał Rusinek – literaturoznawca, tłumacz, pisarz, doktor habilitowany nauk humanistycznych i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także wieloletni sekretarz Wisławy Szymborskiej i po jej śmierci prezes Fundacji jej imienia – prowadzi nas przez te zagadnienia z charakterystyczną dla siebie swobodą językową. Jest ironia, są aluzje, jest inteligentny dystans. Ale tym razem pod tym wszystkim mocno trzyma się naukowy szkielet.
I chyba właśnie to jest największym zaskoczeniem.
Bo Rusinek, którego znamy jako autora potrafiącego bawić się słowem, tym razem przede wszystkim uczy.
Nie zawsze łatwo. Nie zawsze lekko. Momentami wręcz wymagająco.
Ale może właśnie o to chodzi.
„Literatura od podszewki. Teorie pisania” to książka dla tych, którzy chcą wiedzieć, co znajduje się pod powierzchnią tekstu. Dla czytelników ciekawych tego, dlaczego pewne historie działają, a inne nie. Dla przyszłych autorów, którzy chcieliby nie tylko pisać, ale też rozumieć własne pisanie. I dla tych, którzy lubią zaglądać za kulisy.
Nie jest to więc kolejny Rusinek, którego można przeczytać z dzieckiem do poduszki.
To Rusinek-profesor.
Rusinek-literaturoznawca.
Rusinek, który tym razem odkłada żartobliwe wierszyki i bierze do ręki literacki skalpel.
Ale do rzeczy, jak mówią tragarze.
„Literatura od podszewki. Teorie pisania”, najnowsza książka Michała Rusinka, ukaże się 23 września nakładem Wydawnictwa Znak.
Czy wiedza o skomplikowanych teoriach pisania zachęci do pisania, czy raczej skutecznie przestraszy przyszłych autorów?
Tego nie wiem.
Wiem natomiast, że jeśli naprawdę chcecie zajrzeć literaturze pod podszewkę, Rusinek przygotował dla Was całkiem porządną latarkę.
A czy będziecie chcieli potem jeszcze pisać – musicie sprawdzić sami.
Oprac. do.
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.
Michał Rusinek o Wisławie Szymborskiej | „Nic zwyczajnego” w nowym wydaniu
„Jaki znak twój? Wierszyki na dalsze 100 lat niepodległości” Michał Rusinek
Michał Rusinek „Kefir w Kairze. Rymowany przewodnik po miastach świata”















