23 września nakładem wydawnictwa Znak Literanova ukaże się książka Macieja Czarneckiego „Turysta futurysta. Jak czytać, czuć i rozumieć polski modernizm” – fotograficzno-filozoficzny przewodnik, który uczy czułej obserwacji polskiej przestrzeni i pozwala spojrzeć na architekturę XX wieku z zupełnie nowej perspektywy.
Czy jest czule i delikatnie, to już subiektywne odczucie czytelnika. Na pewno jest estetycznie i ciekawie, a to już wystarczy, by poświęcić tej publikacji trochę czasu.
Lekka do noszenia nie jest, ale nikt chyba nie przypuszczał, że estetyczna książka o charakterze albumowym, z wyrazistą osobowością, indywidualnym kolorytem plastycznego opracowania i ścieżką prowadzącą po architektonicznych artefaktach futuryzmu będzie pieścić ciało jak miękki, wysublimowany, eteryczny i rozmyty impresjonizm.
„Turysta futurysta” nie nadaje się do noszenia w kieszeni i wyciągania w tramwaju, chyba że ktoś ćwiczy biceps, ale to już inna historia, raczej do działu rekreacji i kultury fizycznej. A my jesteśmy w dziale: książki i płyty Punktu Informacji Kulturalnej.
Zatem do rzeczy, jak mówią tragarze.
„Turysta futurysta. Jak czytać, czuć i rozumieć polski modernizm” Macieja Czarneckiego jest jednocześnie przewodnikiem, reportażem i ćwiczeniem z uważności. To zaproszenie do świadomego spaceru i głęboka, esencjonalna opowieść o tym, jak architektura kształtuje naszą codzienność, tożsamość i wrażliwość.
Dzięki pomysłowi autora albumu chodzimy po ścieżkach i ulicach Wrocławia, Warszawy, Ustronia, Krakowa, Tarnowa, Bydgoszczy, Otwocka, Chełma, Poznania, Dąbrowy Górniczej i wielu innych miast i miasteczek. Zanurzamy się w obiektach architektury codzienności PRL-u, Nowego Ładu, narodzin nowoczesności i ery kosmicznej. Lata 1850–1990 wyznaczają nasz szlak odkryć, przeżyć, zdziwień i wspomnień.
Modernizm jest tu porównywany do pierwiastka występującego w trzech stanach skupienia. Od twardej materii, czyli zbrojonego betonu, przez plastyczne dostosowywanie się do codziennych funkcji, aż po wytworzenie ulotnej atmosfery. Jak dostrzec jego piękno i zachwycić się nieuchwytnością jego ducha? Z Maciejem Czarneckim jest duża szansa na sukces w tej materii.
„Wszystko sprowadza się do nawyku patrzenia, a właściwie do decyzji, czy w ogóle chcemy patrzeć. Architektura, zwłaszcza współczesna, rzadko podaje odpowiedzi na tacy – częściej wymaga od nas świadomego wysiłku i chęci dekonstrukcji tego, co odebraliśmy zmysłami” – czytamy we wstępie. Ważne, że tę uważność można wypracować.
Album jest do tego celu znakomicie wyposażony. Wystarczy korzystać. Zwłaszcza teraz, stojąc na progu jesieni, kiedy przyjemność czytelnicza może być zwielokrotniona ilością czasu wydłużających się wieczorów.
Oprac. i fot. do
Tekst powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.
















