Podczas 46. Przeglądu Piosenki Aktorskiej w Impart Centrum wystąpił Arek Jakubik z rockową wariacją na temat najsłynniejszego melodramatu w dziejach ludzkości.
„Romeo i Julia żyją” to koncertowa wersja programu napisanego i skomponowanego z myślą o spokojnej pracy twórczej w studiu nagraniowym. Jednak dla charyzmatycznego artysty, aktora, rockmana i performera chęć konfrontacji z emocjami słuchaczy okazała się na tyle silna, że postanowił on przeobrazić swój muzyczny projekt w sceniczną jego realizację. I dobrze, bo dzięki temu publiczność PPA mogła zobaczyć i usłyszeć poruszający muzyczno-teatralny performance o miłości, zdradzie, tęsknocie i konsekwencjach codziennych decyzji, oparty na motywach słynnego dramatu Szekspira.
Artysta tworzył przed oczami widzów film, komentował jego przerażającą akcję. Swoją opowieść umieścił w Piasecznie, a bohaterów nazwał: Janem i Krystyną Marzec. Zaśpiewał o nich autorskie utwory pokazujące różne aspekty dojrzałej miłości po czterdziestce. Nie zabrakło w nich wielu emocji, napięć i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Śpiewał i skandował o młodości, która musiała przegrać ze starością i chorobą, miłościach, zdradach, tęsknotach, próbach odkupienia, codziennych konsekwencjach i zwykle błędnych wyborach.
Na początku rozgrzał publiczność do czerwoności, żeby w finale dodać jej trochę otuchy i nadziei.
Oprac. i fot. do
miejsce: Impart Centrum, ul. Piłsudskiego 19
data: 24 marca (wtorek) 2026, godz. 20:30
czas: 1 godz. 30 min. (bez przerwy)
bilety: 80 zł
Występują: Arek Jakubik, Paweł Derentowicz, Paweł Pittner, Adam Czarnecki, Romek Rojewski, Dawid Wielogórski, Maksymilian Kucharski, Jarek Fraczek, Michał Wasiak
„Nowy PAN TADEUSZ, tylko że rapowy” z Teatru Polskiego w Poznaniu to spektakl, w którym reżyser Kamil Białaszek mickiewiczowskie wątki wplata w realia biednej, patologicznej, polskiej prowincji. Widzimy współczesnych mieszkańców Soplicowa, odartych z marzeń, śniących o dawnej potędze.
Przestrzeń Piekarni, Centrum Sztuk Performatywnych Instytutu Grotowskiego, stoimy, aktorzy chodzą między nami, obserwują nas, a my ich. Niektórzy ubrani są w bluzy dresowe inni w poszarpane i dziurawe swetry lub garnitury. Bar – po lewej, ściana z muralami – w tle sceny. Stoimy, kołyszemy się, klaszczemy, gwiżdżemy, krzyczymy. Taki klimat urządzili widzom aktorzy z Teatru Polskiego w Poznaniu podczas spektaklu „Nowy PAN TADEUSZ, tylko że rapowy” prezentowanego w ramach 46. edycji PPA.
Całość była mocno uwspółcześniona, poddania przeróbce rytmicznej nawijki.
Ciekawy pomysł i interesująca propozycja dla widzów młodych duchem.
„To nie jest spektakl dla starych (duchem) polonistów!”– grzmią z plakatów jednoznaczne zapowiedzi. Myślę, że ci starzy też mogliby go zobaczy z korzyścią dla swoich młodych uczniów.
Oprac. i fot. do
„Nowy PAN TADEUSZ, tylko że rapowy” z Teatru Polskiego w Poznaniu
miejsce: Centrum Sztuk Performatywnych Instytutu Grotowskiego, ul. Księcia Witolda 62
data: 26 marca (czwartek) 2026, godz. 17:00 i 20:00
czas: 1 godz. 20 min. (bez przerwy)
bilety: 90 zł
16+, wulgaryzmy
Tylko miejsca stojące
Produkcja PPA: Małgorzata Stobiecka
reżyseria, scenariusz: Kamil Białaszek
muzyka: Mateusz Augustyn, Natura 2000 (Maksymilian Śliwiński, Agata Zygmańska, Bartek Klimek, Wojciech Pindur, Stanisław Śliwiński, Tomasz Śliwiński)
scenografia: Łukasz Mleczak
multimedia: Michał Mitoraj
choreografia: Bartosz Dopytalski
kostiumy i charakteryzacja: Jola Łobacz
charakteryzacja: Magdalena Chrzuszcz, Zuzanna Bartel
Występują: Mariusz Adamski, Alan Al-Murtatha, Piotr B. Dąbrowski, Michał Kaleta, Piotr Kaźmierczak, Denis Kudijenko, Jakub Papuga, Aleksandra Samelczak, Paweł Siwiak, Ewa Szumska, Kornelia Trawkowska, Oliver Woodcock, Ryszard Zajączkowski
W „Sublimacji” muzyka spotkała się z ruchem, obrazem i teatralną ekspresją – takie zapowiedzi programowe można było znaleźć w sieci na temat koncertu Julii Kamińskiej zaproszonej na 46. PPA. A co było? Zobaczcie w galerii zdjęć i przeczytajcie.
Mieszanka obrazów, fuzja dźwięków, masa słów, przestrzeni, stylistyk, konwencji, symboli, metafor, sprzętu multimedialnego… Julia Kamińska w Piekarni upiekła widzom 46. PPA artystyczny performers przyprawiony obrazoburczym pazurem.
Śpiewała ukryta za kratką w zabytkowym konfesjonale, śpiewała na platformie i na chwiejnym rusztowaniu. Oddawała też przestrzeń innym artystom sceny m.in. tańczącym studentom AST, duetowi IKARVS, Pomadce Teresie oraz Panu Savyanowi.
Manifest z offu puszczony na koniec koncertu był mocnym komentarzem do współczesnej profesji internetowego hejtera.
„To taka moja spowiedź” – mówiła Julia Kamińska zapowiadając piosenkę o wstydzie, jedną z pierwszych zaprezentowanych podczas wieczoru. Utwór o nieudanym partnerstwie brzmiał z intensywnością niewybrednych słów: „uważnie posłuchaj, mamy się nie rucha”. Potem było jeszcze mocniej i wulgarniej: pierdolnę tekstem, by zabić/ Nie będzie ładnych piosenek/ Kurtuazję pieprzę/ nie mam żadnych granic, nic mnie nie ogranicza/ dziękuję tym, co mnie deptali do dzisiaj…
Julia Kamińska w „Sublimacji” udowodniła, że agresja może przerodzić się w artystyczny performers i stać się uwolnieniem od traumy. Psycholodzy pewnie nazwaliby to zjawisko mechanizmem obronnym.
Przyznaję, że nie jest to moja ulubiona forma przyswajania interpretacji piosenki, bo łatwo wpadam w stan zeza odbiorczego (za dużo, za głośno…nazywam to stanem za, za za), jednak trzeba przyznać, że „Sublimacja” Julii Kamińskiej to widowisko trafiające do wyobraźni dużej grupy widzów i poruszające ważne tematy ubierając je w obrazoburcze kostiumy. Okazuje się, że w widzach żyje bardzo silna potrzeba kontaktu z tego rodzaju formą, stylem i konwencją, a „Sublimacja” Julii Kamińskiej zaspokaja tę potrzebę.
„Straciłam wiarę”, „hoduję różową energię”, „twoja prawdziwa dziewczyna kwadratowa maszyna”, „bursztynowe koraliki” m.in. takie frazy mogą zostać w głowie widza po performansie Julii Kamińskiej.
46. PPA zaskakuje i zadziwia. Buzuje, rozpala, wypala, ale nie pozostawia obojętnym.
Oprac. i fot. do
miejsce: Centrum Sztuk Performatywnych Instytutu Grotowskiego, ul. Księcia Witolda 62
data: 27 marca (piątek) 2026, godz. 20:00
czas:1 godz. 30 min.
bilety: 80 zł
18+, wulgaryzmy, nagość, stroboskop, bardzo głośne dźwięki
Realizatorzy:
reżyserka: Martyna Majewska
dźwięk: Wojciech Burski
światło: Mateusz Krzuś
multimedia/ LED: Dariusz Licznerski
występuje: Julia Kamińska
muzycy: Paweł Odoszewski (instrumenty klawiszowe), Emil Wolski (perkusja)
gościnny udział: IKARVS, Pomadka Teresa, Pan Savyan
Po tym spektaklu z nostalgią patrzymy na puszkę paprykarza szczecińskiego na sklepowej półce. Z rozrzewnieniem kupujemy też pasztet podlaski i zachwycamy się jego smakiem, jak urokiem noworodka w kołysce.
Marcin Liber na 46. PPA przyjechał ze spektaklem Teatru Współczesnego ze Szczecina. Morskie zakotwiczenie historii w nizinnym Wrocławiu zostało przyjęte z wielkim entuzjazmem publiczności. Historia, kostiumy, dialogi tworzyły spójną gorzko- słodką opowieść o sensie życia, o smutkach, radościach, zdradach, miłości, lekarzach, kosmitach, narodzinach, kryzysie twórczym, umieraniu…
W zapowiedzi spektaklu czytamy: Ktoś dzwoni. Ktoś nie odbiera. Ktoś ma urodziny. Ktoś chodzi do lekarza. Ktoś jest lekarzem. Ktoś jest chory. Ktoś ma termin. Ktoś się rodzi. Ktoś jest po terminie. Ktoś umiera. Ktoś został porwany przez kosmitów. Ktoś uderzył się w głowę i przyśniło mu się, że jest człowiekiem.
Antropomorfizacja konserwowego, zmielone mięsa rybiego z dodatkiem ryżu, cebuli, koncentratu pomidorowym, oleju roślinnego soli i przypraw zamkniętego w puszcze była zabawnym zabiegiem stylistycznym. Postacie żyły w granicach swoi aluminiowo- stalowych puszkowatych krągłości, w których dochodziło do przeobrażeń. Zjawiskowe, bajkowe kostiumy Mirka Kaczmarka przyciągały wzrok i były miękkim zaprzeczeniem twardej i trudnej do otwarcia puszki.
Teatralny „Paprykarz szczeciński” mocno koresponduje z tym spożywczym, jest dobrze wymieszany, przyprawiony piosenką, żartem, układami tanecznymi, aluzją i refleksją. I podobnie jak ten do zjedzenia może nasycić, jest ciekawą odmianą teatralnej diety, ale jedzenie go codziennie raczej nie przynosi korzyści zdrowotnych, co wydaje się być celową intencją twórców zapisaną w prześmiewczym tytule.
Istnieje ryzyko, że po tym spektaklu zamiast np. diagnozy raka będziemy mogli spokojnie przyjąć od lekarza wiadomość o bombażu. A czytając powieść Noblistki pomyślimy o Oldze Paprykarczuk.
Na pewno poszerzy się nasza wyobraźnia, zakotwiczą się w głowie neologizmy, a może podejmiemy nawet próbę zmiany swojego zapuszkowanego życia?
46. PPA sieje twórczy ferment jeszcze tylko do niedzieli, do 29 marca. Potem z Wrocławia odlecą statuetki Tukana i zostaną pozytywne wspomnienia nie tylko po paprykarzu.
Oprac. i fot. do
Teatr Współczesny w Szczecinie
miejsce: Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67
data: 24 marca (wtorek) 2026, godz. 18:00
czas: 1 godz. 40 min. (bez przerwy)
bilety: 60, 70 i 80 zł
wulgaryzmy, stroboskop, dym papierosowy, bardzo głośne dźwięki
Produkcja PPA: Renata Majewska
reżyseria: Marcin Liber
tekst i piosenki: Michał Kmiecik
scenografia, kostiumy i światło: Mirek Kaczmarek
choreografia: HASHIMOTOWIKSA
muzyka: Marcin Macuk
przygotowanie wokalne: Sandra Klara Januszewska
asystent reżysera: Wojciech Sandach
inspicjentka: Jolanta Szadkowska
Występują: Julia Gadzina, Maria Dąbrowska, Magdalena Wrani-Stachowska, Maria Wójtowicz, Konrad Beta, Adam Kuzycz-Berezowski, Arkadiusz Buszko, Kacper Kujawa, Maciej Litkowski, Wojciech Sandach, Konrad Pawicki
Posłuchajcie jak oni się bawią, jak śpiewają – lepiej lub gorzej, jak przeżywają, jaką prawdę niosą ze sobą, czasem ulotną i radosną, czasem piekielnie smutną, czasem podszyci są ironią, czasem absurdem. Twórcy przedstawień zakwalifikowanych do nurtu off 46. PPA są nieprzewidywalni, płyną tylko sobie wiadomym prądem i zapewniają widzom emocjonalne rozedrganie. Taka też jest idea całego nurtu off, nieobliczalnego i dzięki temu budzącego dużo emocji i przyciągającego widzów spragnionych teatralnej oryginalności.
Zbigniew Herbert napisał kiedyś, że płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmieci. Tę poetycką idę realizuje nurt off Przeglądu Piosenki Aktorskiej od 2006 roku. Podczas 46. PPA mamy okazję do wpłynięcia z jego twórcami w sceniczną egzemplifikację tej myśli.
O „Oksytocynie” już pisaliśmy tutaj: https://pik.wroclaw.pl/oksytocyna-w-nurcie-off-relacja-z-46-ppa/ teraz przyszła kolej na kilka słów i kilka kadrów z „La Vida del Pedro” w reżyserii Ewa Kaim z AST w Krakowie.
W „La Vida del Pedro” śledzimy losy bohaterów telenoweli. To pełna namiętności muzyczna opowieść o miłości, zemście i przeznaczeniu. Bohaterowie przedstawieni są z poczuciem humoru i dystansem, na finał zostawiając widzom ławeczkowy monolog o doli i niedoli bycia aktorem.
„La Vida del Pedro” w reżyserii Ewa Kaim ma ten olbrzymi walor, że studentom na scenie towarzyszył zespół muzyczny pod kierunkiem Konrada Mastyło. Jego akompaniatorska i aktorska obecność unosi spektakl ponad przeciętność studenckich wygłupów.
Oprac. i fot. do
miejsce: Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67
data: 23 marca (poniedziałek) 2026, godz. 18:00, 20:30
czas: 1 godz. 15 min. (bez przerwy)
bilety: 10 zł
14+, wulgaryzmy
Produkcja PPA: Kasia Radomska
reżyseria: Ewa Kaim
teksty piosenek: Filip Zaręba, Zuzanna Wieczosek, Michał Murawski, Jakub Tofil i Mateusz Kurcius
pianino elektryczne: Konrad Mastyło
perkusja: Mateusz Kardynał
gitara basowa: Szymon Panek
Występują: Sandra Boryczka, Julia Arendowska, Zuzanna Wieczosek, Alicja Matusiak, Sara Kociołek, Magdalena Żak, Filip Zaręba, Mateusz Kurcius, Michał Murawski, Grzegorz Zinkiewicz, Karol Pawluszek
Nurt off na PPA płynie osobnym nurtem i emanuje dużą nieprzewidywalnością. Widzowie mogą poczęstować się jabłkiem, wykrzykiwać Alleluja, śmiać się z udanej próby samobójczej spadającej z wysokiego piętra bohaterki telenoweli… mogą też zobaczyć Justynę Szafran i Konrada Mastyło – aktorkę z Wrocławia i kompozytora z Krakowa wspomagających młodzieńczą ekspresję offowych inscenizacji.
W „Oksytocynie” w reżyserii Macieja Waltera zagrała Justyna Szafran w „La Vida del Pedro” w reżyserii Ewy Kaim zagrał Konrada Mastyło. O tym drugim spektaklu z hiszpańskim przytupem opowiem następnym razem. Teraz czas na „Oksytocynę”, neuroprzekaźnik, produkowany przez podwzgórze mózgu i uwalniany w momencie odczuwania bliskości, zarówno fizycznej jak i psychicznej. Jest nazywana hormonem miłości i przywiązania ze względu na kluczową rolę w budowaniu więzi emocjonalnych z partnerem.
Na scenie – dużo łóżko, które może pomieścić obecnego partnera bohaterki i w porywach dwóch byłych i matkę. Uwagę widzów skupia minimalistyczna w formie scenografia i interesująca muzyczno- teatralna medytacja nad naturą przywiązania i schematami, które nieświadomie dziedziczymy.
Jest też kilka tekstów, które wchodzą do głowy jak popularne przebojowe lejtmotywy „W mojej głowie zapętlona ta muzyczka…”, „zobaczysz jeszcze będzie pięknie w naszym zmyślonym mieście”. Piękne, wzruszające pieśni matki niosą przedstawienie na wyżyny offowej sceny.
Oprac. i fot. do
miejsce: Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67
data: 22 marca (niedziela) 2026, godz. 18:00, 21:00
czas: 1 godz. 20 min. (bez przerwy)
bilety: 10 zł
16+, wulgaryzmy, dym
Produkcja PPA: Kasia Radomska
reżyseria, scenariusz, scenografia: Maciej Walter
muzyka: Marcin Powalski
mapping / video: Michał Wojtasik
Występują: Aleksandra Maślańczyk, Justyna Szafran, Michał Kocurek, Maciej Karczewski, Maciej Walter
W Centrum Sztuk Performatywnych Instytutu Grotowskiego, w tak zwanej Piekarni, podczas 46 edycji Przeglądu Piosenki Aktorskiej ze swoim monodramem wystąpił Filip Cembala z Teatru Polskiego w Szczecinie. Podczas II etapu Konkursu Interpretacji Piosenki Aktorskiej wcielił się w rolę prowadzącego i zapowiadającego konkursowiczów, w „MyLove” był wyrazistą, wrażliwą osobą niebinarną w pełnej artystycznej ekspozycji scenicznej.
W zapowiedzi wydarzenia czytamy, że to spektakl zainspirowany biografią Milo, osoby transpłciowej, niebinarnej, wykształconej, aktywnej zawodowo i ambitnej, która w 2019 roku popełniła samobójstwo, przytłoczona presją otoczenia i trudnościami w dostępie do legalnej i bezpiecznej tranzycji. Miała 24 lata. Jej przypadek – choć nagłośniony przez media i wyniesiony do poziomu symbolu walki o prawa społeczności LGBTQ – był, w gruncie rzeczy, typowy. Według danych Kampanii Przeciw Homofobii osoby transpłciowe są w Polsce grupą najbardziej narażoną na samobójstwa.
Monodram Filipa Cembali jest opowieścią o tożsamości, o walce o siebie, o szukaniu wewnętrznej spójności, o samoakceptacji, a także o (braku) akceptacji społecznej. Zadaje trudne pytania: Czy jesteśmy gotowi na przyjęcie wszystkich odmian naszego człowieczeństwa? Czy wbrew przyzwyczajeniu potrafimy dostrzec inne kolory naszej tożsamości? Czy tkwiąc w kryjówce ostrych podziałów rzeczywiście jesteśmy bezpieczni?
Filip Cembala tak mówi o „MyLove”: „To dla mnie coś znacznie więcej niż monodram. To dramat o dojmującej samotności i o ostateczności. Pisząc teksty piosenek, czułem niektóre z nich bardzo osobiście – a to znak, że ixy i igreki nas różnią, ale rodzaje tęsknot, lęków i obaw mamy wspólne.”
Oprac. i fot. Do
Teatr Polski w Szczecinie
miejsce: Centrum Sztuk Performatywnych Instytutu Grotowskiego, ul. Księcia Witolda 62
data: 22 marca (niedziela) 2026, godz. 20:00
czas: 1 godz. 35 min. (bez przerwy)
bilety: 70 zł
16+, wulgaryzmy, nagość, stroboskop
Produkcja PPA: Agnieszka Imiela-Sikora
scenariusz: Rafał Matusz, Filip Cembala
reżyseria i scenografia: Rafał Matusz
kostiumy: Daria Friedrich
kompozytor: Piotr Dziubek
wizualizacje: Grzegorz Kujawiński, Marzena Chojnowska
inspicjent: Beata Buchner
występuje: Filip Cembala
Już sama zapowiedź materiału Mai Kleszacz z zespołem „Nieklikalność”, którego premiera miała miejsce w ramach 46. Przeglądu Piosenki Aktorskiej była na tyle zachęcająca, że nie można było oprzeć się pokusie jego niezobaczenia i niewysłuchania, choć tego dnia pogoda sprzyjała raczej realizacji tytułowej nieklikalności w plenerze, a nie w ciemnej sali koncertowej.
W programie wydarzenia czytaliśmy:
Los obdarował ją głosem szorstkim i łagodnym, twórczą wyobraźnią, performerską charyzmą. Oraz pracowitością, dzięki której na spotkanie z natchnieniem nigdy nie przychodzi nieprzygotowana. Własnym dorobkiem – piosenkarskim i piosenko-pisarskim, koncertowym i teatralnym – mogłaby obdzielić tuzin artystycznych dusz. I pewnie stąd ta potrzeba zwolnienia, schowania się na chwilę, nieklikania.
Niebieskie światło nie daje nam ciepła.
Usiądź tu obok i nic już nie mówmy.
Ta cisza jest nam tak bardzo potrzebna.
„Nieklikalność” to cudowny program, który daje szansę na wspólny oddech, pozwala znaleźć ten sam plus odczuć i wzruszeń, łączy z artystkami, których autentyczność wypływa ze sceny i zostaje z widzami na długo po koncercie.
Nie można zapomnieć, że Maja Kleszcz z Wojtkiem Krzakiem mają za sobą genialną przeszłość muzyczną. Ich projekty „Osiecka de luxe”, czy „B.L.UES” (ten drugi z powodzeniem prezentowany był podczas 42. PPA). https://pik.wroclaw.pl/maja-kleszcz-b-l-ues-poema-bogdana-loebla-na-42-ppa/ przeszły do archiwum znakomitych interpretacji utworów mistrzów piosenek. Teraz przyszła kolej na ich osobiste, własne, autorskie wyjście do widzów z „Nieklikalnością”, która jest znakomitym połączeniem liryzmu, refleksji, ciepła, muzycznego pulsu, improwizacji, głębi i zatopienia się w ciszy i prawdzie.
Z frazami „powietrzem jesteś mi”, „chcę być z tobą jak z drzewem sęk” wychodziliśmy z Sali Koncertowej Radia Wrocław zauroczeni „Nieklikalnością” Mai Keszcz i Wojtka Krzaka.
Oprac. i fot. Do
miejsce: Sala Koncertowa Radia Wrocław, al. Karkonoska 10
data: 22 marca (niedziela) 2026, godz. 17
czas: 1 godz. 30 min. (bez przerwy)
bilety: 60, 70 zł
Muzycy: Maja Kleszcz, Wojtek Krzak, Krzysztof Pacan, Wojtek Długosz DJ Krime, Łukasz Korybalski
Akustyk: Tomek Dziedzic
Publikacje :


















































































































































































